terazmuzyka.pl
Newsy 2523V  
szy | 16 maja 2018
21

„Piece of Mind” Iron Maiden ukazał się 35 lat temu [CIEKAWOSTKI]

Dokładnie 35 lat temu na rynku ukazała się czwarta studyjna płyta formacji Iron Maiden. „Piece of Mind” to absolutna klasyka metalu. W skrócie: album, którego wstyd nie znać!

Nie da się ukryć, że rok 1983 miał być dla ekipy dowodzonej przez basistę Steve'a Harrisa kluczowym. Po wydaniu „The Number of the Beast” (bardzo dobrze przyjętej płyty, zarówno przez fanów, jak i dziennikarzy muzycznych), formacja Iron Maiden musiała udowodnić, że zasługuje na miejsce w metalowej ekstraklasie. Zadanie to nie było łatwe, w końcu poprzeczkę muzycy postawili sobie bardzo wysoko. 

Czy zdjęcia z miejsca śmierci Kurta Cobaina ujrzą światło dzienne?

Jak się jednak później okazało - brytyski zespół poradził sobie z nim w najlepszy możliwy sposób. Nie nagrali kopii poprzednika, poszerzyli swoje horyzonty, jednocześnie nie zdradzając ideałów. Tak potrafią tylko najwięksi.

Niezwykła wyspa

Po raz pierwszy Iron Maiden nagrywali poza rodzimą Wielką Brytanią. W lutym 1983 cała ekipa przeniosła się do Compass Point Studios znajdującego się na przepięknej wyspie Nassau w archipelagu Bahama. Powód decyzji? Oprócz - co jasne - przepięknego otoczenia (niedaleko znajdowała się plaża), zadecydowały też... względy finansowe.

Powodem były podatki. Nadal oszczędzaliśmy każdy grosz. Z zespołem rockowym jest tak: albo zarabiasz kupę forsy, albo nie zarabiasz nic. Nieważne, ile miałeś w zeszłym roku, w następnym może być zupełnie inaczej. Odmiennie niż w zwyczajnej firmie, tu nie da się przewidzieć wpływów na dwa, trzy lata do przodu

- mówił otwarcie menadżer grupy, Rod Smallwood.

Religijni eksperci 

Na czwartej studyjnej płycie muzycy Iron Maiden postanowili zakpić z amerykańskich fanatyków. Przypomnijmy: po wydaniu „The Number of the Beast” przydzielili oni grupie łatkę satanistów, co... zupełnie mijało się z prawdą. Na rewersie okładki umieścili więc cytat z „Apokalipsy św. Jana” i zmienili słowo „pain” na „brain”. Nadało to całości sens humorystyczny (nazwisko nowego perkusisty), a większość i tak nie zauważyła drobnej korekty. 

Trzy głowy

To jednak nie koniec żartów, które przygotował zespół z myślą o „Piece of Mind”. Na albumie, tuż przed rozpoczęciem kompozycji „Still Life”, dodali specjalną wiadomość, ponownie skierowaną do „religijnych fachowców”. Można ją przetłumaczyć następująco: „Witaj! Powiedział coś o trzech głowach. Nie wtrącaj się do spraw, których nie rozumiesz”. Słyszymy tu głos Nicko McBraina, który był wówczas... kompletnie pijany!

Zabieg lobotomii

W przypadku grupy Iron Maiden grzechem byłoby nie wspomnieć o szacie graficznej. Za okładkę „Piece of Mind” odpowiada nadworny grafik, Derek Riggs. Widzimy na niej - rzecz jasna - maskotę zespołu, Eddiego, po zabiegu lobotomii.

To aluzja do obyczajów Azteków. Z początku chcieliśmy zabić Eddiego, ale stwierdziliśmy, że to już byłaby lekka przesada. Dokonaliśmy więc trepanacji [która polega na wywierceniu lub wycięciu dziury w czaszce, aby odsłonić mózg – przyp. szy.], tak jak czynili Aztekowie, składając kogoś w ofierze swojemu bogu

- wyjaśnił wokalista Bruce Dickinson.

Klasyka science-fiction

Na czwartym studyjnym albumie Żelaznej Dziewicy po raz znaleźliśmy teksty odwołujące się do szeroko rozumianej kultury. Pojawiły się więc odwołania do literatury (np. do klasycznej powieść science-fiction „Diuna” Franka Herberta, która zainspirowała epicki „To Tame a Land”) czy filmu (m.in. „Tylko dla orłów” Briana G. Huttona - utwór otwierający). Ponadto jest nawiązanie do historii („The Trooper”), mitologii („Flight of Icarus”) oraz... filozofii Aleistera Crowleya („Revelations”).

Najlepsza płyta

Warto, na sam koniec, nadmienić, że czytelnicy magazynu „Kerrang!” uznali „Piece of Mind” za heavymetalową płytę wszech czasów już w tym samym roku (na drugim miejscu - co znamienne - znalazł się… „The Number of the Beast”). Ciężko się z takim werdyktem nie zgodzić. To był też pierwszy album w dyskografii IM, z którego Steve Harris był (i do dzisiaj jest) w pełni zadowolony. Po premierze powiedział znamienne zdanie: „To nowy początek zespołu”. Nikt nie ma wątpliwości, że się nie pomylił!

Komentarze (21)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Faust dodano: 16.05.2018, 13:11 #1
Absolutna klasyka i klasa sama w sobie. Ten album odmienił oblicze nie tylko IM lecz także klasycznego metalu, jednocześnie nie tracąc nic z pierwotnego stylu grupy. Odnieśli wielki sukces bez jakichkolwiek kompromisów względem mainstreamu. Respekt!
Longer dodano: 16.05.2018, 14:08 #2
Jeden z moich faworytów.
Pokaż odpowiedzi (2)
Yaroslav [31.0.***.***] dodano: 16.05.2018, 15:14 #5
Zgadzam sie, swietna płyta, a najlepsze jest to ze potem bylo jeszcze jeszcze lepsze powerslave, od ktorego jeszcze lepsze bylo somewhere od ktorego jeszcze lepsze byl seventh son, no prayer troche słabiej a potem skopali wszystkim dupy fear of the dark. To taki skrót pierwszej ery dickinsona. I wez tu sie czlowieku zdecyduj ktory album najlepszy hehh
Pokaż odpowiedzi (1)
Raf [5.184.***.***] dodano: 16.05.2018, 18:35 #7
Dla mnie numer jeden. Fantastyczna płyta.
Faust dodano: 16.05.2018, 20:09 #8
Właśnie odpaliłem ten CD, bardzo dobry, klasyczny materiał.
Nediam nori [213.5.***.***] dodano: 16.05.2018, 21:02 #9
Płyta fantastyczna, lecz porównując grę Nicko do Cliva mam duże zastrzeżenia do tego pierwszego.
Pokaż odpowiedzi (1)
Scheisskopf dodano: 16.05.2018, 21:04 #11
A ja nie podzielam zachwytów nad tą płytą. Owszem, bardzo dobra - tak, ale do arcydzieła (moim skromnym zdaniem) brakuje jej sporo. Druga strona albumu po The Trooper to utwory znacznie mniej udane niż te ze strony pierwszej.
Legenda płyty trochę przerasta jej rzeczywistą wartość, choć oczywiście każdy może mieć na ten temat własne zdanie.
Pokaż odpowiedzi (2)
Ulver [89.64.***.***] dodano: 16.05.2018, 22:27 #14
Przypadkiem to może być jeden hit, niemniej na taka płytę pracuje czas - ten album wytrzymał jego próbę po 35 latach.
misiekwj [188.146.***.***] dodano: 17.05.2018, 10:09 #15
Wielki szacun za całokształt.
Faust dodano: 17.05.2018, 11:13 #16
Dokładnie, nigdy nie poszli na jakiekolwiek kompromisy, nie zrobili ze siebie pajacy medialnych, nie uciekali się do bezczelnych tricków marketingowych - a jednak stali się żywą legendą, poniekąd poza mainstreamem.
maxu [37.248.***.***] dodano: 17.05.2018, 12:16 #17
Scheisskopf ta płyta jest arcydziełem uznanawanym już wiele razy w historii. Oczywiście "de gustibus non est disputandum", ale jeśli na album spojrzeć obiektywnie wsłuchując się i analizując poszczególne jego elementy to próżno szukać współczesnego albumu, który choćby zbliżył się do piece of mind. Druga strona LP dla mnie osobiście jest genialna. Kto szuka początków progresu w metalu powinien jej dobrze posłuchać.
Pokaż odpowiedzi (1)
Scheisskopf dodano: 17.05.2018, 16:16 #19
Ocena sztuki, a jest nią przecież i muzyka, zawsze ma w sobie duży element subiektywizmu. Oczywiście są dzieła, które z biegiem lat obrosły legendą i wręcz "nie wypada" odnosić się do nich z dystansem, czy nawet o zgrozo krytykować, lecz należy karnie przyłączyć się do chóru i stwierdzić, że Piece Of Mind wielką płytą jest, i że zachwyca.
A mnie właśnie nie zachwyca. Wolę może mniej dopracowane, za to świeższe albumy z Paulem Di Anno, czy pierwszą płytę z Dickinsonem. Piece of Mind natomiast to pierwsza płyta Maiden, która mnie nieco... znudziła.

m [176.111.***.***] dodano: 18.05.2018, 00:07 #20
Moja ulubiona płyta Maiden. Absolutny top, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ten album ukształtował mnie jako fana rocka i metalu. I wychował mnie, gdy słuchałem go jako dzieciak.
Pokaż odpowiedzi (1)
Komentarze (21 opinii) Skomentuj
Zobacz także
Newsy 301V  
0

T.Love zapowiada wyjątkowy album „T.Cover”

rf | fot. Marcin Żurawicz | 20 października 2018
Newsy 642V  
0

Edyta Bartosiewicz powraca po kilkuletniej przerwie z nowym teledyskiem [WIDEO]

rf | fot. Wojtek Dobrogojski | 19 października 2018
Newsy 1244V  
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group