terazmuzyka.pl
Newsy 3808V  
mg | fot. Joella Marano | 6 grudnia 2018
22

Sacha Baron Cohen jako Freddie Mercury? Brian May: To byłaby katastrofa!

W pewnej chwili głównym kandydatem do zagrania roli Freddiego Mercury’ego był Sacha Baron Cohen, ale aktor ostatecznie został zastąpiony. Zdaniem lidera Queen, była to świetna decyzja.

Sacha Baron Cohen miał dostać główną rolę w filmie o wokaliście Queen. Jego nazwisko w kontekście tej produkcji przewijało się przez bardzo długi czas, a on sam był niezwykle zainteresowany rolą. Jego główną zaletą był wygląd – niezwykle zbliżony do Freddiego Mercury’ego, ale problemem okazało się podejście do ewentualnego zadania. Cohen liczył, że film będzie pełen kontrowersji i pokaże wokalistę Queen takim, jakim był – od A do Z.

Rami Malek opowiada, jak nakręcono scenę z Live Aid w „Bohemian Rhapsody”

Brian May przekonuje w ostatnim wywiadzie, że brak angażu dla aktora był trafioną decyzją:

Byliśmy o krok od katastrofy. Wydaje mi się, że w odpowiednim momencie zdaliśmy sobie sprawę, jak wielka katastrofa mogłaby się wydarzyć. Tak naprawdę to nie było to wielkie odkrycie. Ale faktycznie – to była skała, w którą niemalże uderzyliśmy.

Przyznał również, że wybór Ramiego Malka był dobrą decyzją:

Zdawaliśmy sobie sprawę, że znalezienie odpowiedniego aktora będzie trudne. W pewnej chwili myśleliśmy nawet, że niemożliwe. Ale gdy pojawił się Rami, natychmiast poczuliśmy ulgę.

W podobnym tonie na temat Sachy Barona Cohena wypowiadał się jakiś czas temu perkusista Roger Taylor:

Dużo się mówiło o tym, że będzie to Sacha, ale ten pomysł nigdy nie zaskoczył. Chyba nie brał tej roli wystarczająco poważnie. Nie brał Freddiego wystarczająco poważnie. Przeszliśmy długą drogę, która nareszcie dobiegła końca.

[Rami Malek] jest wspaniały. Dzięki Bogu natrafiliśmy na niego. Jest niesamowity pod każdym względem. Jest miły, całkowicie poświęcony pracy i utalentowany. Nie mogliśmy trafić lepiej.

Dwa lata temu w wywiadzie dla Howarda Sterna, Sacha Baron Cohen wyjaśniał, że kością niezgody pomiędzy nim a zespołem była wizja postaci Freddiego Mercury’ego:

Krążą niesamowite historie o Mercurym. Facet był szalony. Mówi się o imprezach, na których chodziły karły z tacami kokainy na głowach. Ale [Queen] chciał chronić dziedzictwo swojego zespołu.

Sacha Baron Cohen określił Briana Maya mianem „niezwykłego muzyka, ale kiepskiego producenta filmowego”.

Komentarze (22)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
FOK [5.173.***.***] dodano: 06.12.2018, 13:16 #1
Mercury to podobno był kawał chama i prostaka. Szczególnie już po ogromnym sukcesie Queen. Oficjalnie pisało się o tym w muzycznych magazynach anglojęzycznych jeszcze na początku lat 2000. Teraz już chyba nikt nie interesuje się Mercurym na tyle żeby rozdmuchiwać jego ekscesy. O jego prywatnych blow-job-tent, akcjach typu... o 1:00 w nocy prywatnym samolotem do Genewy, do sklepu Cartiera (godziny pracy wydłużone oczywiście specjalnie dla niego) no i uwagi o (i tu cytat) "głębokości p*zd" kobiet mówiło się oficjalnie i, nie wiedzieć czemu, bez żenady. Nie rozumiem dlaczego mielibyśmy znać Mercurego tylko z tej dobrej strony, którą pewnie też niezaprzeczalnie miał.
Pokaż odpowiedzi (8)
Luciano Biondini [83.22.***.***] dodano: 06.12.2018, 18:13 #10
queen to prosta banalna muzyczka dla bobasków, jazzowi wykonawcy zagrali by to bez jakiegokolwiek wysiłku, i ćwiczenia,a mercury to był taki typowy dres z pod bloku np. w gdańsku,dziwie się że ten gość jest tak uwielbiany jak i również ten zespół,bo takie proste śpiewy i granie to nawet babcie umiałyby skomponować,nie czaję fenomenu tego "potworka",ostatnio wszędzie go pełno choć już go nie ma,boje się o moją lodówkę.
Pokaż odpowiedzi (7)
man [89.64.***.***] dodano: 06.12.2018, 20:49 #18
No myślę, że nie było i nie będzie większego muzycznie zespołu niż Queen i tak oryginalnej, charyzmatycznej postaci jak Freddie Mercury. Dobrze, że May nie zgodził się na udział Cohena w tym filmowym przedsięwzięciu, bo powstała by parodia wielkiego muzyka, a nie człowiek z krwi i kości.
Pokaż odpowiedzi (2)
Toonami [188.147.***.***] dodano: 06.12.2018, 21:26 #21
Ja tam jednak uważam, że to posunięcie pogrążyło film całkowicie i z miejsca posłało go na dno. Moim zdaniem nie ma w nim nic fajnego, poza muzyką oczywiście. To piękna laurka dla Briana i Rogera. Nic poza tym. Film można streścić w jednym zdaniu: Zakładamy super zespół, potem wokalista zaczyna się staczać na dno, ale się opamiętuje i powraca szczęśliwie na łono rodziny, którą od zawsze był dla niego zespół. Szkoda wielka, bo Freddie był bardzo złożoną postacią, a historia Queen jest niezwykła. Materiału na dobry film było aż nad to, ale nikomu nie chciało się porządnie wykonać swojej roboty. Tyle ode mnie.
0tZhA [31.0.***.***] dodano: 07.12.2018, 09:23 #22
(za Gombrowiczem) Freddie Mercury wielkim artystą był.
W przypadku SBC nasuwają się od razu skojarzenia z granymi przez niego Boratem, Bruno, Alim G, czy z rolą dyktatora.
Co z tego, że fizycznie podobny, skoro niepodobny.
Film za bardzo brązowo-spiżowy.
Komentarze (22 opinie) Skomentuj
Zobacz także
Newsy 952V  
Newsy 1567V  
1

Guns N' Roses wrócili do studia?

rf | 7 grudnia 2018
Newsy 978V  
Newsy 770V  
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group