terazmuzyka.pl
Blog użytkownika PawelS

26 maja br. przy ulicy Mińskiej na warszawskiej Pradze odbył się zlot przyjaciół Fugazi Music Club, czyli spadkobiercy klubu działającego na Woli na początku lat 90-tych. Klub reaktywował się jakiś czas temu w nowej lokalizacji, ale właśnie teraz ogłosił otwarcie nowej sceny. Jedną z atrakcji wieczoru miał być pokaz filmu „Fugazi. Centrum wszechświata” a główną gwiazdą części koncertowej był zespół, który obecnie nazywa się Jary Oddział Zamknięty. Krzysztof Jaryczewski od paru już ładnych lat jest znowu aktywny muzycznie, ale ten koncert był kolejnym ważnym powrotem w jego życiu, bo tym razem Jary wraca do zdrowia po przeszczepie wątroby. Zaprosił więc na tę okoliczność specjalnych gości w różny sposób związanych z historią OZ.

Konferansjerem koncertu był samozwańczy prezes stołecznego fan clubu Jarego, Jacek Wroński, który przypomniał jak wielkie znaczenie na polskim rynku fonograficznym miała debiutancka płyta Oddziału Zamkniętego, wydana przez Polskie Nagrania w lutym 1984 roku. Przywitał też osobistości polskiego biznesu muzycznego, takie jak Iwona Thierry czy Bodek Kowalewski, które uświetniły imprezę swoją obecnością. Tymczasem pierwsze dźwięki koncertu zagrali Andrzej Potęga "Pierwiastek" nabijający rytm na basie oraz Michał Biernacki grający na perkusji. Po chwili podłączył się Krzysztof Zawadka z gitarowym podkładem aż wreszcie na scenę wkroczył główny bohater wieczoru. :) Krzysztof Jaryczewski od razu przetestował swojego fendera grając krótką efektowną solówkę a potem do spółki ze Zbyszkiem Bieniakiem zaczął śpiewać Ich marzenia i tak rozpoczęła się muzyczna podróż w czasy wielkich oddziałowych hitów, które sporadycznie przeplatane były nowszymi piosenkami: Ten wasz świat, To tylko pech, Nie porzucę, Na to nie ma ceny... W pewnym momencie Jary zaintonował bluesa Jak to dobrze, że jestem tu dzisiaj z Wami i ten lakoniczny tekst po raz kolejny trafnie puentował jego życiową sytuację. W nowej piosence Iluzja na perkusji zagrał Michał Kłopocki, a drugim gościem koncertu był Michał Kamiński vel Kajman, który zaśpiewał Twój każdy krok a potem zabawił na scenie jeszcze trochę dłużej... Po chwili Krzysiek znowu uderzył w refleksyjny ton i zaśpiewał przejmującą balladę Zerostan, ale dalej znowu było zabawowo, bo Andzia i ja to wciąż świat w kolorach. Następny gość Piotr Ożerski grał w różnych składach OZ przez 20 lat, ale z Jarym spotkał się w kapeli Coś za. Co ciekawe, gospodarz wieczoru stwierdził, że było to jeszcze przed Oddziałem, :) ale w rzeczywistości ta efemeryczna kapela działała w roku 1989 a śpiewał w niej Jerzy Wawrzyniak, z którym Jary grał w zespole Tani Hotel i to faktycznie było jeszcze przez powstaniem OZ. :) Tymczasem Piotr - jak przystało na gitarzystę z takim stażem - zagrał riff Zabijać siebie. Potem były Pokusy z solem Pierwiastka na początku, a po nich na scenę wszedł kolejny gitarzysta z oddziałowej historii. Włodzimierz Kania pograł w zespole w sumie krótko, ale na tym koncercie był jedynym muzykiem oprócz Jarego, który brał udział w nagraniu słynnej pierwszej płyty OZ. Co zatem zagrał? Oczywiście pamiętny wstęp otwierającego album numeru Odmienić los. Kiedy chwilę potem zabrzmiało Obudź się, stało się jasne, że koncert będzie zmierzał ku końcowi. W wydłużonej wersji tego evergreena solówki gitarowe zagrali Jaryczewski i Zawadka, a ponadto Jary popisał się grą na harmonijce, po czym pozostał mu do przedstawienia ostatni już gość wieczoru. Do prywatki na scenie i zaśpiewania chórków w Party zaproszona została Adrianna Biedrzyńska, którą z Oddziałem łączy szczególnie sentymentalna historia, gdyż jako aktorka debiutowała w filmie „Miłość z listy przebojów”. A skoro tak, to musiała oczywiście jeszcze wspomóc zespół w zamykającym koncert utworze Oddział. Było już dość późno, ale publice udało się namówić muzyków na bis, dzięki czemu usłyszeliśmy Kameleony żony i była to przyjemna niespodzianka, bo to rzecz grana niezwykle rzadko przez jakąkolwiek konfigurację OZ.

Zarówno Jary Oddział Zamknięty jak i klub Fugazi próbują odzyskać dawną świetność i oby w jednym i drugim przypadku się to udało. Jary z kolegami gra coraz więcej koncertów i nagrywa nowe piosenki, a Waldemar Czapski oby organizował w swoim klubie jak najwięcej tak udanych imprez.

Oceń notkę
+ 0 -
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group