terazmuzyka.pl
Blog użytkownika Majki8

Nie ukrywam, że Lao Che jest jednym z moich ulubionych zespołów. Bardzo go cenię nie tylko za wspaniałą muzykę, ale za każde kolejne "drugie dno" ich utworów.

Swój 6 album studyjny kieruje do dzieci. Ale tych dużych. Utwory z tego krążka pod otoczką baśniową kryją w sobie refleksje i uczucia, które zrozumieją tylko ludzie z dużym stażem życiowym i doświadczeniami.
Piosenki są bardzo melodyjne wręcz czasem hipnotyczne. Trącą momentami psychodelą.

Ciężko stwierdzić jakiego typu muzykę grają, bo operują naprawdę imponującym wachlarzem instrumentów w zespole, którego nie boją się używać. Każdy ich utwór jest imponujący pod względem różnorodności dźwięków. Udało mi się być już 3-krotnie na ich koncertach i za każdym razem jestem pod ogromnym wrażeniem. Szczególnie podobało mi się, jak na majówce we Wrocławiu podczas koncertu w Hali Stulecia towarzyszył im Karol Gola (Pink Freud), który ubarwił ich występ o instrumenty dęte.

Nie będę tutaj wnikał w status wiary Huberta "Spiętego" Dobaczewskiego, ale nie da się ukryć, że na swojej najnowszej płycie (jak  oczywiście również na poprzednich) nie omieszkali zahaczać o tematy religijne. A robią to w sposób dający do myślenia. Po chwili zastanowienia, zgłębienia tekstu i rozłożeniu go na czynniki pierwsze, jak to się robiło w liceum na lekcjach pt."Co autor miał na myśli?" zrozumiemy, że jego słowa są nam bliższe nim nam się wydaje. Pod otoczką czegoś, co na pierwszy rzut oka wygląda na antagonizm religijny, mówi o wątpliwościach, pewnych obawach, które każdy z nas kiedyś odczuwał. Nie tylko tych związanych z aspektem wiary, a także całego życia, egzystowania w tym świecie. W utworze "Errata" w wręcz beztroski sposób toczy pogawędkę z Bogiem o dość tragicznej tematyce. Pozornie spokojny utwór mający nas wyciszyć i zrelaksować niesie za sobą potężną bombę emocjonalną.

A teraz dwa słowa (może trochę więcej) o utworach:
Płyta oprócz charakterystycznego dla tego zespołu brzmienia (może jedynie trochę poskromionego) czerpie miejscami z nurtu orientalnego ("Dżin").  Przy słuchaniu "Znajdy", a konkretniej jej końcówki, na myśl przychodzi mi grupka indiańskich szamanów wykonujących taniec deszczy dookoła ogniska. Wiem, wiem, dziwne wizje. Nie brak tu utworów żwawych, idealnych do śpiewania na koncertach takich jak "Tu" oraz "Wojenka". Chociaż ta druga daje dużo bardziej do myślenia.  Ukazuje wojnę z innej, makro perspektywy, z perspektywy ojca, którego strach o dzieci i ich los jest namacalny gdy wsłucha się w utwór. Charakter potęguje początkowa wyliczanka niczym z dziecięcej zabawy.  Trąci odrobinę groteską, choćby kiedy to w obliczu wojny i śmierci ojciec boi się, żeby jego córka oby przypadkiem nie wpoiła sobie złego nawyku, jakim jest kłamanie. Obnaża wojnę, jej cele, przebieg i fakt, że najbardziej obrywają Ci, których to najmniej obchodzi.
W bajkach o misiu nakreślają scenerią dość intymną, czuje się przygaszoną lampkę nocną i ojca, który przyciszonym głosem ma zamiar opowiedzieć swojemu dziecku historię na dobranoc. Koniecznie z happy endem. A może nie... A może opowie o tych wszystkich strachach i niebezpieczeństwach, które czekają na to bezbronne dziecko? A może nie opowie...
Każdy kolejny utwór porusza jakiś konkretny i dość poważny problem. Wyśmiewa hipokryzję, która niczym dżuma dziesiątkuje ludzkość ("Legenda o smoku"), piętnuje nasze życie, które z dnia na dzień coraz bardziej przenosi się do wirtualnego świata, gdzie niechwalebnie się toczy ("Z kamerą wśród zwierząt buszujących w sieci").


Na zakończenie płyty zespół zafundował nam utwór "A chciałem o sobie", który jest istnym konglomeratem dźwięków. Spięty kolejny raz wyrzuca na wierzch i rozprawia się ze  swoimi wątpliwościami na oczach (i uszach) publiczności, co jest idealnym podsumowaniem całej płyty.

Oceń notkę
+ 0 -
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group