terazmuzyka.pl
Blog użytkownika PawelS

Bilet na koncert Voo Voo w Spatifie kupiłem z dużym wyprzedzeniem, ale dopiero w dniu imprezy, w sobotę 21 kwietnia, zdałem sobie sprawę (z pomocą radia) z tego, że... właśnie w tym dniu Wojciech Waglewski ma urodziny :) i to nawet całkiem półokrągłe. Pomyślałem więc, że koncert będzie wyjątkowy i taki był, :) ale o tym będzie dalej... To niezwykłe, że niektórzy muzycy (a może właśnie całkiem normalne w przypadku tych największych) chcą spędzić tak szczególny dla siebie wieczór w towarzystwie fanów na własnym kameralnym koncercie...

Pan Wojtek na wstępie zaznaczył, że Voo Voo jest zespołem muzyki dawnej :) i w jak zawsze niesztampowy sposób przedstawił wszystkich kolegów, twierdząc, że zaprosił najlepszych muzyków spośród tych, którzy... mieli czas w sobotę. :) W tę jakże sympatyczną konferansjerkę spróbował włączyć się niestety też jeden osobnik z widowni, który będąc po spożyciu zapragnął skupić na sobie uwagę. Delikwent został wprawdzie szybko spacyfikowany werbalnie przez Wagla, ale niestety jeszcze przez jakiś czas rozpaczliwie usiłował o sobie przypominać, terroryzując w ten sposób pozostałą część publiczności. Ktoś taki musi niestety znaleźć się na każdym koncercie. Tymczasem bohater wieczoru zapowiedział, że powoli żegnają się koncertowo z płytą „7”, więc wyglądało na to, że będziemy mieć jedną z ostatnich okazji posłuchania tego albumu w całości na żywo. Na początek tym razem był Piątek i wyznanie godne jubilata: "Czuję że żyję, a żyję, bo czuję, a dla kogo mam i niczego mi nie brakuje..." Na płycie utwór ten ozdobiony jest grą kwartetu smyczkowego, jednak w wersji live przez większą cześć muszą mu wystarczyć akustyczna gitara, klawisz i pogwizdywanie, za to na koniec utwór eksploduje płomienną partią saksofonu Mateusza Pospieszalskiego przechodzącą w lekką kakofonię. "Wieczorami w sobotę czasem mnie mnie jakaś obawa, że dzieje się źle, że się zaczyna coś co brzydko cuchnie, jakaś skucha czy mina i wybuchnie obok nas..." Tym razem Sobota chyba bez żadnych sampli, same żywe instrumenty, przeszkadzajki i z całą pewnością żywa wokaliza Joanny Wydorskiej. Po dłuższej chwili przejść granych na bębenkach przez Michała Bryndala, subtelne fenderowe akordy i pulsacyjny bas Karima Martusewicza ustanowiły podkład do następnej melodii prowadzonej przez saksofon: "Choć zwykle niedziele spisuję na straty, to dziś od rana poczułem się bogaty". W obecności adresatki słów piosenki Niedziela, pan Wojciech przyozdobił ją emocjonalną solówką, która przeszła w crescendo gitary i perkusji a później jeszcze trochę sobie trwała aż do naturalnego wyciszenia... "Pamiętam jeszcze życie bez Ciebie i nie tęsknię do niego..." to już Poniedziałek, który w przypadku pracownika muzycznego płynie zupełnie niespiesznie, w rytmie jazzującego basu, choć pod koniec znowu instrumentacja nasiliła się kaskadą dźwięków. Dalej znowu gitara akustyczna i orientalna wokaliza Mateusza... to już Wtorek: "nic takiego się nie stało, pora zasnąć, będzie śniło się to samo: szkoła, źli ludzie...", czyli kolejny tekst, w którym podmiot liryczny rewiduje swoje życie, ale konkluduje: "gdybym miał jutro zaczynać od nowa, to nie zmieniłbym niczego". Na koniec znowu solo na saksofonie a po nim improwizacja gitary akustycznej grającej w stylu flamenco i nokturnowych dźwięków fortepianu. Smyczek e-bow po strunach fendera to Środa, z jednej strony świadomość przemijania: "minęło, nie szkoda, sie zmyło i już..." ale z drugiej docenienie zwykłej codzienności: "raz miło, raz nuda... nie było tak źle". Kiedy Piotr Chołody porwał już wszystkie gazety produkujące podkładowy szelest, nastał minimalisty zarówno muzycznie jak i tekstowo Czwartek: "Nie jest mi źle, jest raczej błogo". Ta błoga monotonia ciągnąca się przez parę ładnych minut została w pewnym momencie zburzona przez ostry saksofon i mocniejsze bębnienie, po to żeby jednak na koniec znowu przynieść ukojenie. I tak zakończył się ten tydzień liczony tym razem od piątku do czwartku a wraz z nim zasadnicza część koncertu

Warto było jednak podjąć wyzwanie wysłuchania tego dość trudnego w odbiorze materiału, bo prawdziwa urodzinowa uczta była dopiero przed nami. :) Szacowny jubilat został zaproszony przez kolegów na jedno z krzesełek ustawionych przed sceną dla gości specjalnych a za gitarę chwycił realizator dźwięku Krzysztof Głębocki. Zabrzmiały dźwięki jakiejś znanej rockowej melodii, ale wybór był tak nieoczekiwany, że chwilę zajęło mi jej rozpoznanie... "Witaj w naszej dżungli, czego trzeba ci, mamy tu kochanie tanie, wszystko czego chcesz..." – zaśpiewał Mateusz Pospieszalski. Nie wiem skąd wziął się pomysł żeby waśnie Welcome To The Jungle z polskim tekstem zagrać Waglowi na urodziny, ale zabawa była przednia. :) A to jeszcze nie był koniec niespodzianek, bo oto następny utwór zaczął się od hendriksowskiej gitary a jego tekst Mateusz zaczął śpiewać z kartki: "Jeśli niebawem nie ja będę najszybszy w dzielnicy, czy będziesz ze mną gdy już się nie będę liczył…" :) Bardzo to było sympatyczne, ale ponieważ mało kto pamiętał ten utwór, więc szedł on trochę opornie, czas był zatem najwyższy żeby jubilat wrócił na scenę i podłączył się do granej muzyki, a po chwili przekierował ją na inną, ale trochę podobną pieśń: "Może dziś zabierzesz się ze mną nim stanie się ciemno, nim zbudzi nas dzień..." Po pełnej ognia gitarowej solówce Wagla, jego przyjaciel Mateo nie dał jednak za wygraną i wrócił jeszcze do motywu pierwszej zwrotki 65 i w ten sposób powstał niecodzienny urodzinowy medley Gdy będę miał 65/Może dziś. :) Następnie nasz saksofonista zaintonował 'Sto lat', oczywiście natychmiast podchwycone przez całą salę. Ale to wciąż nie był koniec: "Myślę sobie, że ta zima kiedyś..." bo nie mogło zabraknąć Nim stanie się tak jak gdyby nigdy nic, po którym publika znowu odśpiewała jubilatowi 'niech żyje żyje nam' a ten... nie przestawał grać i śpiewać, bo miał do przekazania jeszcze wiadomość z utworu Trąbka, pompka i lewarek: "Niech trąbią dziś trąby Jerycha, że jesteś ze mną". I właśnie to przesłanie zakończyło ten wyjątkowy ponad dwugodzinny koncert.

PawelS | 6 maja 2018
Oceń notkę
+ 0 -
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Evita [31.183.***.***] dodano: 25.05.2019, 10:28 #1
jeśli lubicie na prawdę dobrą muzykę która nie jest zwykłym powielaniem schematów tylko na prawdę czyms nowym, sprawdźcie koniecznie piosenki od PachYa . Moim zdaniem na prawdę wpadają w uch
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group