terazmuzyka.pl
Blog użytkownika Manerg

Nadszedł ten czas. Nadszedł TOOL.

Tool to grupa wyjątkowa. Bardzo oryginalna, łamiąca schematy, zaskakująca, dla niektórych być może szokująca. Specyficzny niepokojący i mroczny wizerunek. Nie jest to mrok podobny jednak do innych smętnych zespołów z lat 80. Nie popłaczesz się ze wzruszenia, nie wpadasz w depresję. Raczej wzbudza niepokój, podskórną agresję, jest w niej jakiś cynizm, dystans do świata, brak granic, wszystko jest możliwe. Zdecydowanie męska to muzyka. Do tego jeszcze teledyski, o których przeciętny zjadacz chleba powie, że są chore i wyłączy to po 30 sekundach. Tylko, że ten zespół nie jest dla ludzi przeciętnych, myślących standardowo czy konserwatywnie.

Muzykę i teledysk tej grupy poznałem w 1996 roku, gdy premierę miała płyta "Aenima". Miałem 16 lat. Oglądałem "Halogramy" program muzyczny w Polsacie dla młodzieży. To była płyta tygodnia i codziennie  inny dziennikarz ją recenzował. Uderzyło mnie to, że wszystkie były jednoznacznie pozytywnie ocenione i jeszcze ten dziwaczny teledysk. Potem jeszcze recenzja w "Tylko rocku". Kupiłem. Trzeba było odjąć sobie miesięczny obiad w szkole. Płyty  kosztowały tyle co teraz, a minimalna pensja wynosiła poniżej 600 zł.

Wszystko to pamiętam ponieważ to był moment gdzie zaczynałem się otwierać muzycznie. Wcześniej było Depeche Mode, Queen, Nirvana, Soundgarden itp. Ten album był pierwszym muzycznym odlotem. Zadziwiająco mi się wtedy tego słuchało. Porypane, niezrozumiałe, ale jednak pociągające. No i wciągnąłem się. Pochłonęła mnie ta płyta. Po 3 miesiącach kupiłem, ale już na kasecie "Undertow", podobne odczucie. podobnego kalibru utwory. Bardziej agresywne, krótsze, konkretniejsze. Trudno mi było wtedy ocenić, który lepszy. To wtedy było nowe brzmienie, ja tak to odczuwałem i do tej pory tak twierdzę. 

Później poznałem mnóstwo innej muzyki, a o Tool zupełnie zapomniałem. 5 lat dla nastolatka to cała wieczność. Po takim czasie pojawił się "Lateralus" Dowiedziałem się z dnia na dzień, słuchając jakiejś audycji, chyba w trójce. - Dziś ma premiera nowy album zespołu Tool...WTF? Nie powalił mnie ten album od razu. Wydawał mi się nudnawy. Teraz jest moim numerem 1. W tym czasie stał się naprawdę popularny. Zadziwiało mnie 1 miejsce przez 2 tygodnie na liście billboardu. To jest mistrzostwo. Być na samym czele z tak niekomercyjną muzyką. 

"10.000 days" zamówiłem już przed premierą, pytając się pana w sklepie muzycznym co to za muzyka w tle podobna to Toola? Sprzedawca powiedział, że to własnie jest nowy album, który ma się ukazać za tydzień. Nie myślałem, że publicznie można odtwarzać muzykę przed premierą. Moim zdaniem to pierwszy album który jest ewidentnie nierówny. Zupełnie nieciekawe przerywniki, dłużący się nie miłosiernie utwór tytułowy i o ile każdy wcześniejszy album brzmiał inaczej, tak ten nie był za grosz zaskakujący. Był wręcz przewidywalny. Jednak dla mnie najważniejsza jest jakość utworu, a nie oryginalność, a parę perełek na tym albumie jednak jest.

Powiem brutalnie. 13 lat nie czeka się na kolejny album. Lekkie obniżenie lotów na "10.000 days" i tak długa przerwa nie napawała optymizmem. Nie liczyłem już na nic wielkiego i chyba nic wielkiego nie otrzymaliśmy, aczkolwiek nie jest to moja ostateczna opinia. Może trzeba poczekać, osłuchać. Jestem po kilkunastu przesłuchaniach. Są momenty z najwyższej półki, ale żaden utwór w całości nie przekonuje do końca. W każdym są ciekawe momenty, ale i dłużyzny. Lubię długie numery, ale te są zbyt rozwleczone, tak jakby mieli mało pomysłów, a przecież płyta ma trwać te "standardowe 80 minut" :) więc je wydłużmy. Jakby je skrócić do 6-7 minut, wywalić przerywniki. Świetna 45 - 50 minutowa płyta. A tak? Najsłabsza?... Panowie mają swoje lata. Myślę, że ta przerwa była spowodowana tym, że brakowało pomysłów. Ilu jest artystów, którzy wydają wielkie albumy w tym wieku?? Ja nie kojarzę. Takie rzeczy tylko w jazzie. Ciekawe, że oficjalne światowe oceny są najwyższe w historii tej grupy. 

Sposób wydania tego albumu rzeczywiście oryginalny, ale jak dla mnie trąci lekko kiczem, drogim kiczem. Nie jest to jednak chęć zysku, jak się okazuje, bo w dzień premiery zespół opublikował oficjalnie całą płytę w internecie. Nośnik fizyczny tylko dla fanów. I to jest ok. O szczycie na billboardzie tym razem można zapomnieć:)

Kiedy kolejna płyta?:D Myślę że gdyby Tool chciał nas po raz kolejny naprawdę zaskoczyć, to wydałby płytę za 3 lata, która będzie miała 11 numerów i będzie trwała 55 minut, i powrót do korzeni. Tym bym był naprawdę zaskoczony i tego bym chciał. Patrząc realnie to możliwe, że to ostatni album. Ostatni może najsłabszy, ale nie słaby. Dzięki panowie za to.

 

Manerg | 2 września 2019
Oceń notkę
+ +1 -
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Scheisskopf dodano: 02.09.2019, 19:10 #1
Ciekawy wpis. Najbardziej trafione jest jedno zdanie, wcale nie dotyczące Toola:
"5 lat dla nastolatka to cała wieczność".

Mam wszystkie płyty Toola, ale na nową płytę nie czekałem i jej na razie nie słyszałem - nawet jednego utworu. Pewnie kiedyś kupię, gdy minie gorący okres związany z premierą. Ale nie nastawiam się na jakieś kolejne muzyczne objawienie - po prostu zespoły rockowe będące w wieku muzyków Toola nie odkrywają już Ameryki. Owszem, wielu nagrywa nadal dobre lub bardzo dobre płyty, ale który wykonawca rockowy 26 czy 27 lat po debiucie tworzy arcydzieło? Może Dylan na Time Out Of Mind był blisko, ale to jednak nieco inna stylistyka.

I w sumie to wszystko mi jedno jak oceniany jest Fear Inoculum - Lateralus nadal pozostanie dla mnie jedną z największych płyt w historii rocka, choćby nawet każda następna płyta Toola reprezentowała poziom disco polo czy czegoś podobnego. Chyba dlatego, że już od ładnych paru lat przestałem być fanem zespołów a jestem po prostu fanem dobrych płyt.
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group