Kurt Cobain zmarł 25 lat temu. Ostatnie dni życia lidera Nirvany

/ 5 kwietnia, 2019

Ogromny sukces Nirvany za sprawą płyty „Nevermind” z 1991 roku nie wpłynął pozytywnie na życie jej lidera, wokalisty, gitarzysty i kompozytora. Kurt Cobain nie mógł poradzić sobie z nałogiem narkotykowym, odczuwał też coraz większe rozczarowanie sławą.

Wydany na jesieni 1993 roku album Nirvany In Utero” był kolejnym sukcesem, ale z Kurtem ewidentnie działo się coraz gorzej. W wywiadzie dla „Rolling Stone” tłumaczył:

Nie chcę by zabrzmiało to, jak wymówka, ale problemy z żołądkiem to jeden z głównych powodów, dla których nie koncertowaliśmy. Jeśli ktoś przez pięć lat zmaga się z przewlekłym bólem, wreszcie postrada zmysły. Nie mogłem sobie z niczym poradzić.

Przez pięć lat, podczas których miałem problemy z żołądkiem, każdego dnia chciałem się zabić. Wiele razy byłem bardzo blisko. Doszło do tego, że podczas trasy leżałem na podłodze i wymiotowałem powietrzem, a 20 minut później musiałem wyjść na scenę. Śpiewałem i kasłałem krwią.

Problemów z żołądkiem nie dało się wyeliminować, ale ból łagodziła heroina, która teraz stała się największym problemem Cobaina. „Próbowałem wszystkiego – mówił „Guitar World”. – Zmieniałem diety, pigułki, ćwiczyłem, przestałem pić i palić. Nic nie pomagało. Stwierdziłem, że skoro i tak czuję się jak ćpun i każdego dnia wymiotuję, to równie dobrze mogę brać substancję, która zabija ból”. Mimo to udało mu się na tyle dojść do siebie, że podczas jesiennej trasy nie narzekał bardzo na swoje zdrowie. Reporterowi „Rolling Stone’a” chwalił się: „Jem normalnie. Dziś zjadłem dużą pizzę. To miłe uczucie, gdy możesz sobie na to pozwolić”.

Ostatni koncert Nirvana dała 1 marca 1994 roku w Monachium. Dalsze koncerty odwołano z powodów problemów Kurta z głosem (dodatkowy gitarzysta, Pat Smear, twierdził, że Cobain celowo zdzierał sobie gardło, żeby mieć pretekst do odwołania trasy). Kurt z Courtney udali się do Rzymu, gdzie 4 marca wokalista przedawkował leki i alkohol, co postrzegane było jako próba samobójcza. Po wyjściu ze szpitala Kurt z żoną wrócili do Seattle.

„Rzymskie wydarzenia musiały spowodować jakieś uszkodzenie w jego mózgu – zauważył Novoselic. – Od tamtej pory stał się inny, był bardzo cichy”. Wokalista chciał opuścić Nirvanę, nie chciał słyszeć o kilku milionach dolarów, które podsuwali mu promotorzy za udział w festiwalu Lollapalooza. Jednocześnie przyjmował coraz większe dawki heroiny, którą mieszał z kokainą, co powodowało napady paranoi. 18 marca Courtney zadzwoniła na policję, po tym, jak jej mąż zamknął się w pokoju, grożąc, że się zastrzeli. Policja zarekwirowała broń i amunicję, ale nie postawiono żadnych zarzutów, po tym, jak Courtney ostatecznie wycofała swoje zeznania. Kilka dni później Cobain udał się do kliniki w Los Angeles, by poddać się detoksowi, skąd uciekł 1 kwietnia.

Jedną z ostatnich osób, które widziały Kurta Cobaina, był basista Guns N’ Roses, Duff McKagan, wówczas zmagający się z własnym nałogiem alkoholowym, na którego natknął się w samolocie z Los Angeles do Seattle. W autobiografii „Sex, drugs & rock n' roll… i inne kłamstwa” Duff wspominał:

Właśnie uciekł z kliniki odwykowej. Obaj mieliśmy przejebane. Trafiły nam się siedzenia obok siebie i przegadaliśmy całą drogę, ale nie poruszaliśmy pewnych spraw. Ja miałem swoje piekło, on miał swoje i chyba oboje się rozumieliśmy.

W Seattle Cobain od przyjaciela, Dylana Carlsona, kupił strzelbę, z której 5 kwietnia 1994 roku zastrzelił się we własnym domu, przyjmując uprzednio końską dawkę heroiny i pozostawiając po sobie list pożegnalny. Miał 27 lat. Jego ciało odnalazł trzy dni później elektryk, który został wezwany do zamontowania alarmu.

%%REKLAMA%%

W tekście wykorzystano fragmenty artykułów „Byłem inny” i „Próbowałem wszystkiego” z Kolekcji „Teraz Rock: Nirvana” nr 2 (12) 2011.

rf

KOMENTARZE

Przeczytaj także