terazmuzyka.pl
 
TAGI: u2

No Line on the Horizon

Początkowo U2 planowało opublikować dwie epki, ale ostatecznie zdecydowano się na album długogrający zatytułowany „No Line on the Horizon”.

Wykonawca: U2


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: Luty 2009
Produkcja: Brian Eno, Daniel Lanois, Steve Lillywhite
Wydawca: Mercury, Island, Interscope
Style: Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.4
Oceniono na "10": 2 razy
Oceń -

Muszę przyznać, że utwór Get On Your Boots, który zagościł w rozgłośniach radiowych -przed ukazaniem się albumu, w takim samym stopniu zaintrygował mnie, co zaniepokoił. Dziwny, zmienny... Na pewno nie był to kolejny hit w rodzaju Beautiful Day czy Vertigo. Mógł sugerować, że w historii U2 znowu nadszedł czas eksperymentów, szukania nowej drogi. Co zresztą potwierdzały wypowiedzi muzyków na temat nowego dzieła. Jak się jednak okazało, była to zmyłka. Bo No Line On The Horizon nie przynosi żadnej rewolucji na miarę Achtung Baby czy Pop. Nie znaczy to jednak, że panowie jedynie powielają stare pomysły.

Magnificent, z charakterystycznym brzmieniem gitary The Edge’a i podejściem pod refren przypominającym Pride (In The Name Of Love), można co prawda uznać za rzecz klasyczną dla zespołu. Duch starego U2, tego z lat 80., unosi się także nad Unknown Caller czy I’ll Go Crazy If Don’t Go Crazy Tonight. The Edge bawi się pogłosami, Bono serwuje charakterystyczne partie wokalne. Delikatny, nastrojowy, skądinąd bardzo udany Moment Of Surrender, z ładnymi wielogłosami w finale, to także utwór, którego można było oczekiwać po tych czterech artystach. Z drugiej strony jednak mamy na płycie takie kawałki jak Stand Up Comedy, prowadzony przez mocny, wyrazisty, oldchoolowy riff gitary, z trochę redhotową zwrotką i klasycznie rockowo brzmiącą solówką gitary. I choć jest w nim coś z klimatu płyty Achtung Baby (a drugie głosy mogą kojarzyć się też Mofo Pop), to jednak jako całość pokazuje U2 od nieco innej strony. Jeśli chodzi o riffowe granie, najmocniej objawia się ono w Breathe. Całość została jednak zmiękczona partią fortepianu i dość melodyjnym, spokojniejszym refrenem. Spośród utworów, które zasługują na szczególną uwagę, trzeba wyróżnić otwierający całość numer tytułowy. U2 grają niby po swojemu, jednak elektroniczne pejzaże dźwiękowe w tle (znać rękę Briana Eno) czynią z niego coś wyjątkowego.

Szukając inspiracji na ten album muzycy U2 zawędrowali nawet do Maroka. A jednak naprawdę trzeba mocno się wsłuchać w te nagrania, aby dostrzec jakieś elementy zaczerpnięte z tamtego kręgu kulturowego, jak nieco zagęszczone, stłumione instrumenty rytmiczne w Moment Of Surrender czy wstęp do Breathe. Coś egzotycznego jest też w Fez – Being Born. A swoją drogą utwór ten, zaczynający się bardzo ambientową częścią, by w pewnym momencie przybrać na dynamice, to także jeden z ciekawszych momentów tej płyty. Promujący album, żywiołowy Get On Your Boots ze swoim dziwny brzmieniem, masywnym, syntetycznie brzmiącym basem, automatem perkusyjnym, okazuje się więc najbardziej odmienną kompozycją w zestawie.

Reasumując: muzycy U2 najwyraźniej znudzili się formułą dwóch ostatnich płyt. No Line On The Horizon sygnalizuje, że korci ich, by znowu coś namieszać. Ale tym razem zatrzymali się w pół drogi.

Recenzja U2 - No Line on the Horizon

Autor: Michał Kirmuć
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Lemmysomemoney dodano: 23.01.2018, 14:14 #1
Słabizna
Od czasu, kiedy muza U2 straciła charyzmę i szczątkową choćby dawkę poetyckości, nie ma sensu zagłębiać się w recenzowanie tego sztucznie podtrzymywanego tworu.
Czasy od Boy i October do, powiedzmy, Joshua Tree nie wrócą, i nie ma co z tego tytułu ronić łez, jest tyle świetnych kapel, zwłaszcza na krajowym podwórku.
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group