terazmuzyka.pl

Horehound

"Horehound" to debiutancki album amerykańskiego zespołu The Dead Weather. Płyta zadebiutowała na 6. miejscu listy Billboard 200 i na 14. miejscu na angielskiej listy przebojów.

Wykonawca: The Dead Weather


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 14 lipca 2009
Produkcja: Jack White
Wydawca: Third Man, Warner Bros.
Style: Blues Rock, Rock Garażowy
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.9
Oceniono na "10": 6 razy
Oceń -

O tym, że w muzycznej naturze Jacka White’a zakorzeniony jest groove, wiadomo nie od dziś. Pierwszy z brzegu przykład – Seven Nation Army z repertuaru The White Stripes. Wystarczyła iskra, zmontowany ad hoc skład, by tego typu skłonności uwidoczniły się na całego.

Zacznijmy od wyjaśnienia, że propozycja firmowana szyldem The Dead Weather nie odbiega radykalnie od stylistyki formacji głównej. White przesiadł się za perkusję i radzi sobie przyzwoicie. Na pewno nie gorzej od Meg – to akurat nie tak trudne do osiągnięcia. Śpiewająca Alison Mosshart (rodem z The Kills) posługuje się z kolei głosem zbliżonym do White’a-wokalisty. Podobna, wysoka barwa. Żaden fan nie powinien być więc zaniepokojony. Można spokojnie przystąpić do kontemplacji kolejnego oblicza muzycznego wiercipięty.

Gdyby trzeba było przylepić szybką etykietkę, rzucę „Led Zeppelin skrzyżowany z Rage Against The Machine”. Że co, że niby rap przaśny u ikony szlachetnego indie? Yo, man: może nie jest to rymowanie w stylu Snoopa, ale na pewno coś zbliżonego do poszczekiwań Zacka de la Rochy (I Cut Like A Buffalo, Treat Me Like Your Mother). W podkładach niemal bez przerwy buzuje pulsacja, która cechowała ostatnią studyjną płytę RATM. A dodatkowo pan Dean Fertita (przybył z Queens Of The Stone Age) czy kto tam w danym momencie chwyta za wiosło, pozwala sobie na dziwnie brzmiące (piskliwe dźwięki, urywanie sygnału, zgrzyty), przypominające solówki Toma Morello. Najwyraźniej słychać to w Bone House. W połączeniu z surowym brzmieniem, do jakiego White nas przyzwyczaił (i które wciąż się nie nudzi), brzmi to w większości jak Rage Against The Machine biorący na warsztat klasykę, czyli z płyty Renegades. Zresztą mamy tu przeróbkę. New Pony, jeden z bardziej soulowych numerów Boba Dylana, podany w wersji zbliżonej do oryginału, tyle że obudowanej chrupiącymi przesterami.

Led Zeppelin? Z legendarną kapelą kojarzy się przede wszystkim sekcja rytmiczna. Przestrzennie brzmiący, mocno uderzany i maksymalnie motoryczny stomp, jaki stosował John Bonham – słychać go choćby w So Far From Your Weapon. A drugi trop to śmiałe czerpanie z bluesa, najbardziej wyraźne w numerze Will There Be Enough Water. Uprzedzam: nie spodziewajmy się przy tym jakiejś finezyjnej roboty gitarowej w stylu Jimmy’ego Page’a. Riffy są tu proste, szorstkie brzmieniowo. Tu chodzi o energię.

Energii The Dead Weather dostarcza na najbliższe półrocze i jestem pewien, że wyniesie ona Horehound wysoko w podsumowaniach płytowych 2009.

Recenzja The Dead Weather - Horehound

Autor: Bartek Koziczyński
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group