terazmuzyka.pl
 
TAGI: the doors

The Soft Parade

W powszechnej opinii "The Soft Parade" to najsłabszy album w całym dorobku The Doors. Zespół powędrował w stronę mainstreamowego rocka drugiej połowy lat 60. XX wieku.

Wykonawca: The Doors


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 18 lipca 1969
Produkcja: Paul A. Rothchild
Wydawca: Elektra
Style: Blues Rock, Rock Psychodeliczny, Rock Symfoniczny
Nasza ocena
Ocena społeczności 6.8
Oceń -

Wśród wszystkich stylistycznych zagadek, jakie postawili po sobie The Doors ta płyta – zazwyczaj uważana za jedną ze słabszych w dorobku grupy – jest chyba największą. W 1969 roku, w okresie rozkwitu rocka jako muzyki twórczej i poszukującej, The Doors nagrali płytę, która mocno odwoływała się do kanonu mainstreamowego popu. W aranżacjach pojawiają się instrumenty dęte i smyczki. Czy wytwórnia nagle zdecydowała, że trzeba podążyć w innym kierunku, żeby sprzedać jeszcze więcej płyt? A może to dziwnie, pokręcone ambicje samych muzyków? Albo zwyczajny zgryw? Wydaje się, że po trosze wszystkiego. Był to czas wzrastającej popularności takich jazzrockowych zespołów jak Blood, Sweat And Tears i Chicago. Muzyka murzyńska z wytwórni Tamla Motown, zyskująca coraz bardziej na akceptacji i popularności, też korzystała z sekcji dętych i gładkich smyczków... 

Tell All The People, pierwsza pozycja, kojarzy się natomiast z niemal bigbandowym stylem wspomnianego Blood, Sweat And Tears. Kształt melodii i „wygodne” tempo plasują ten utwór w głównym nurcie amerykańskiego popu. Morrison świetnie daje sobie radę z wokalnymi wymogami obranego stylu, jego głos ma pełne, szerokie brzmienie. Jest tu jednak jakiś surrealistyczny wymiar. Tak jakby te wszystkie ciemne strony jego muzycznej osobowości nagle ustąpiły pod naciskiem grzecznego amerykańskiego stylu życia. Porażka buntownika? Druga piosenka, Touch Me wrzuca właściwie wszystko co można do muzycznego kosza i brzmi... jak kpina ze „stylu Las Vegas”. Rehabilitacja następuje dopiero w – symboliczny tytuł – Shaman’s Blues, gdzie faktycznie rozbrzmiewa bluesowy riff, a głos Morrisona wraca znowu na swoje miejsce; choć chwilami przybliża się do barwy Mick Jaggera. „Błazenada” stylistyczna jest jednak kontynuowana w Easy Ride; gitarowy styl country Kriegera ściera się tu z hiszpańsko-frygisjkim motywami organów Manzarka. Może wszechobecne wtedy w Kalifornii LSD pokierowało wyobraźnią zespołu podczas tej sesji nagraniowej? Niejedna „szalona” płyta została nagrana dzięki dobrodziejstwom współczesnej farmakologii... Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było i tu... Ostatnie trzy pozycje na Soft Parade to Runnin’ Blue, Wishful Sinful i tytułowy utwór płyty. Pierwszy numer – chicagowski blues z dęciakami – dziwnie przeradza się w styl hillbilly z nieodzownymi skrzypcami („fiddle”) i mandoliną. Kolejny odjazd. Drugi numer – to polukrowana smyczkami ballada z typowym morrisonowskim śpiewem i „grą słów” w oparciu o tytuł. Melodia jest słaba i czuć duży nacisk na aranżację; jest nawet słodkie solo oboju. Płytę zamyka The Soft Parade. To Morrison daje czadu, to wchodzi delikatny motyw gitarowy i klawesynowy, klimat ze Scarborough Fair; potem nagła zmiana na coś w stylu „jakby jazzu” Franka Zappy. W połowie nagle pojawia się toczący się motyw basowy, a charakter muzyki zmienia się na psychodelię, na końcu Morrison rozkrzykuje się porządnie. Melodia jest mało ciekawa – podkreśla brak pomysłu na stronę muzyczną tego rozbudowanego utworu. Pikanterii dodaje tu osadzenie tekstu w kontekście „kaznodziejskim”, tak istotnym dla kultury amerykańskiej klasy średniej. Utwór zaczyna się „kazaniem” Morrisona. Czy Doorsi starali się w ten sposób wyśmiać konserwatywną Amerykę, przeciwko której buntowała się kultura hippisowska? Co nie zmienia faktu, że dla fanów prawdziwego rocka The Doors jest tu niewiele do posłuchania.

Recenzja The Doors - The Soft Parade

Autor: Krzysztof Celiński
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group