terazmuzyka.pl
 
TAGI: david bowie

Blackstar

"Blackstar" to ostatnia studyjna płyta w dorobku Davida Bowiego. Ukazała się dwa dni przed jego śmiercią. Tony Visconti określił ją jako "pożegnalny prezent od Bowiego".

Wykonawca: David Bowie


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 8 stycznia 2016
Produkcja: David Bowie, Tony Visconti
Wydawca: ISO, RCA, Columbia, Sony
Style: Art Rock, Rock Eksperymentalny
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.9
Oceniono na "10": 23 razy
Oceń -

Płytą The Next Day, którą znie­nacka wrócił trzy lata temu, pokazał, że nie tylko ciągle jest w stanie komponować rzeczy niezwykłe, ale wręcz jest w stanie stworzyć jedną z najlepszych płyt w swoim dorobku. Tym samym bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Najnowszy album, który jest prezentem na 69. urodziny muzyka, pokazuje, że mimo koncertowej emerytury, w studiu David Bowie ciągle jest niepokornym i poszukującym artystą. Bo ★ to zupełnie inny album niż The Next Day. Zdecydowanie bardziej eksperymentalny i zupełnie pozbawiony przebojowego aspektu. Gdybym miał odnieść go do jakiegoś wcześniejszego okresu w twórczości tego – nazywanego Rockowym Kameleonem – artysty, to chyba najbliżej mu do czasów Outside. Nie, to nie jest płyta elektroniczna, ale równie nieprzewidywalna i będąca dla słuchacza wyzwaniem.

W odróżnieniu od poprzedniej, sporo tu utworów, które sympatycy Bowiego mogli już poznać. Sue (Or In A Season Of Crime) pojawił się na kompilacyjnym albumie Nothing Has Changed. Wprawdzie na ★ został przedstawiony w bardziej skondensowanej wersji, nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z awangardowym obliczem artysty. Całość została oparta na gęstej strukturze rytmicznej, mogącej kojarzyć się z okresem Earthling. Jednak dominującym elementem brzmienia są tu instrumenty dęte, nadające całości bardziej jazzowy niż rockowy charakter (generalnie na tej płycie słychać mało gitar). Choć wydany na singlu nawet nie miał szansy pretendowania do tytułu przeboju. Co nie zmienia faktu, że jest niezwykle intrygujący. Podobnie jak zna­ny ze strony B tego singla utwór ‘Tis A Pity She Was A Whore, który także trafił na album. Tutaj również unosi się duch eksperymentatorstwa. Całość oparto na jednostajnej, mocnej grze sekcji rytmicznej, której towarzyszy industrial­ny hałas oraz jazzujące solówki instrumentów dętych. To Bowie podążający w stronę fusion i któremu nie zależy na przebojowych refrenach... Zresztą w tym kawałku nie ma w ogóle refrenu.

O tym, jak odważnym krokiem jest album ★, świadczy utwór tytułowy, który kilka tygodni temu pojawił się w sieci wraz z intrygującym, mrocznym teledyskiem. Przez dziesięć minut hipnotyzuje połączeniem rytmicznych i brzmieniowych eksperymentów właśnie spod znaku Outside z tymi jazzujący­mi ciągotami oraz niesamowitym klimatem efektownie przetworzonego głosu. Wprawdzie Davidowi zdarzyło się już nagrywać tak długie rzeczy (patrz Station To Station), ale jednak Blackstar śmiało można zaliczyć do najbardziej wyjątko­wych kompozycji, jakie zaprezentował podczas pięćdziesięcioletniej kariery.

Do utworów, które pojawiają się nie tylko na tej płycie, należy także Lazarus. To tytułowa kompozycja z broadwayowskiego musicalu napisanego przez Bowiego i Enda Walsha na podstawie powieści The Man Who Fell To Earth Waltera Tevisa. Zaczynająca się w klimacie Joy Division, a przeradzająca się w coś bardziej onirycznego. Można ją ulokować gdzieś pomiędzy zimną falą a trip hopem. W odróżnieniu do wcześniej opisanych wydaje się bardziej... piosenkowa.

A co poza tym znalazło się na ★? Jeszcze tylko trzy utwory. Girl Loves Me to mroczna, nastrojowa muzyka, oparta na orkiestrowych, ale i elektronicznych brzmieniach. Jeszcze bardziej kameralna jest ballada Dollar Days. To jedyny fragment płyty, który mógłby znaleźć się na The Next Day. Lżejszy pod wzglę­dem nastroju, z ładniejszą melodią, z orkiestrą w tle i zaskakująco melodyjną solówką saksofonu. Nastrojowe i melodyjne utwory z przeszłości (chociażby When The Wind Blows czy This Is Not America) przywodzi z kolei na myśl finało­wy I Can’t Give Everything Away. Bo choć rytmika jest jakby żywcem wzięta z ja­kiegoś utworu Kraftwerk, to jednak jest tu także miejsce na temat harmonijki ustnej czy lekkie, nostalgiczne solo gitary w stylu Roberta Frippa.

Cóż, na pewno ten album nie przyniesie przebojów na miarę The Stars (Are Out Tonight) czy Valentine’s Day (do wcześniejszych, bardziej komercyjnych lat celowo nawet nie sięgam). A jednak mam przeczucie, że za parę lat ★ będzie jednym tchem wymieniane z „berlińską trylogią” czy takimi płytami jak Out­side. Bo to odważne i nowatorskie dzieło jednego z najważniejszych artystów ostatniego półwiecza. [2016]

Recenzja David Bowie - Blackstar

Autor: Michał Kirmuć
Znamy wyniki 59. ceremonii wręczenia Nagród Grammy.
 
Sting zaśpiewał piosenki Davida Bowiego podczas koncertu poświęconego pamięci artysty.
 
Poznaliśmy nominowanych do Brit Awards, najważniejszej nagrody brytyjskiego przemysłu muzycznego. Wśród nich są artyści rockowi.
 
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
dominos dodano: 03.01.2017, 16:56 #1
Perfekcyjna
Bowie podsumował tym albumem całą swoja karierę. Nie musiał odwoływac sie do poprzednich wydawnictw, po prostu pokazał, że będąc muzykiem z takim stażem nadal mozna robic rzeczy świeże i odważne. Mark Giuliana ,,zrobił" ten album niesamowitym i nowoczesnym podejściem do rytmu, pokazując że jest jednym z najbardziej ,,aktualnych" drummerów na świecie. Świetna produkcja, a muzyka bezkompromisowa. Król nie umarł !
Skład nagrywający płytę
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group