terazmuzyka.pl

Lock Up the Wolves

"Lock Up the Wolves" to album Dio nagrany w najbardziej eksperymentalnym składzie. W studiu zabrakło nawet założyciela zespołu, Vinny'ego Appice'a.

Wykonawca: Dio


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 15 maja 1990
Produkcja: Tony Platt, Ronnie James Dio
Wydawca: Vertigo, Reprise
Style: Doom Metal, Heavy Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.5
Oceniono na "10": 1 raz
Oceń -

To nie jest płyta w stylu zespołu Dio, a raczej Black Sabbath. Można tu już mówić o kopiowaniu – gitarzysta Rowan Robertson stara się grać w stylu Tony’ego Iommiego. Repertuar jest bardziej mroczny i cięższy niż dotychczas, a brzmienie bardziej surowe. Muzycy od początku stawiają na spontaniczność, pojawia się tu niemal koncertowy żywioł: czegoś tak dzikiego jak Wild One jeszcze na płytach Dio nie było. Ale też jest to jedną z przyczyn, dla których słychać czasami pewne braki precyzji (np. w Why Are They Watching Me). Drugim powodem jest zapewne to, że ten skład miał bardzo mało czasu na to, by się właściwie zgrać.

Co my tu mamy? Sabbathowe riffowanie w wolnym (Between Two Hearts) lub szybkim (Walk On Water) wydaniu. To udane utwory, choć mocarna produkcja powoduje, że temu drugiemu można zarzucić brak polotu. Poza tym jest metal przetwarzający... blues (Evil On Queen Street), nietrafionym wyborem na singel wydaje się być Hey Angel – o wiele bardziej chwytliwy jest przecież Night Music. Jest ewidentnie wymęczony Twisted. Są ciekawe, ale miejscami trochę zbyt chaotyczne utwory Born On The Sun i My Eyes, ozdobiony zresztą przez Dio bardzo osobistym tekstem, w którym nie brak odniesień do wcześniejszej kariery wokalisty: I’ve fallen off the edge of the world, I’ve seen it from heaven and hell, I’ve seen it from the eyes of a stargazer i tak dalej...

Na deser zostawiłem długi i wspaniały utwór tytułowy. Ronnie daje w nim wykład na temat budowania napięcia i zastosowania ciszy w muzyce. Jest więc kapitalnie przerywany riff, „skradające się” klawisze, coraz bardziej agresywny śpiew, a potem rewelacyjny, spokojniejszy fragment... Oczywiście numer miażdży brzmieniem – gdy puściłem to kiedyś przez licealny radiowęzeł, ciało pedagogiczne doznało niemałej konsternacji.

Jeśli ktoś lubił pierwsze płyty formacji, w chwili wydania Lock Up The Wolves mógł kręcić nosem na tak radykalną zmianę stylu. Była to pierwsza „regresywna” płyta Dio (bo w kierunku Sabbathu), i jak na przełom lat 80. i 90. brzmiała trochę nie na czasie (wciąż najpopularniejszy był wówczas soft metal). Z drugiej jednak strony – niedługo później świat podbiły ciężkie, grunge’owe produkcje. Ronnie jakby tę zmianę przewidywał; może dlatego tego albumu słucha się dzisiaj lepiej, niż kiedyś. [2005]

Recenzja Dio - Lock Up the Wolves

Autor: Paweł Brzykcy
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group