terazmuzyka.pl
 
TAGI: the beatles

Let It Be

Ostatnia studyjna płyta The Beatles. Utwory napisał duet John Lennon - Paul McCartney, natomiast w studiu ostatecznie dopracowywało je jedynie trio McCartney - George Harrison - Ringo Starr.

Wykonawca: The Beatles


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 8 maja 1970
Produkcja: Phil Spector
Wydawca: Apple
Style: Blues Rock, Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.0
Oceniono na "10": 5 razy
Oceń -

Założenie było ciekawe. Zrezygnować z budowanej latami otoczki studyjnej, wrócić do korzeni, do prostego rock’n’rollowego grania i zarejestrować rzecz możliwie szybko... Dodatkowo miała to wszystko rejestrować ekipa filmowa. Gorzej z wykonaniem.

Sesja z początku 1969 roku okazała się niesatysfakcjonująca. Z płyty i dokumentu nic nie wyszło – latem zespół zaczął pracę od nowa i nagrał wybitny Abbey Road. A potem pożegnał się z Lennonem. Zobowiązania kontraktowe (dotyczące zresztą głównie filmu), doprowadziły jednak do wydania jeszcze jednej płyty. Pozostali muzycy dopracowali na szybko kilka utworów, a do ogarnięcia całości ściągnęli z Ameryki producenta Phila Spectora. Ten coś dodał (np. chór i orkiestrę w The Long And Winding Road), coś ujął (przycięte Dig A Pony) i sklajstrował to w całość.

Cudów nie ma – najwymyślniejsze sztuczki nie uratują słabych kompozycji. A jest tu takich sporo, sami Beatlesi mieli tego świadomość, wstrzymując wydanie materiału. Prawdziwa perła, którą należy stawiać w szeregu z najwybitniejszymi dokonaniami grupy, jest tylko jedna. Numer tytułowy. Dzieło McCartneya raz jeszcze pokazuje, jak sprawnie komponował na fortepian, jak poruszające pisał teksty – ten, o religijnym niemal charakterze – poświęcony jest matce. Nie można zapomnieć o rasowej solówce Harrisona i kilku jego gitarowych dogrywkach sprawiających, że utwór nie jest przesłodzony, ma rockowy szwung. W dalszej kolejności stoją prosty, rock’n’rollowy Get Back (z klawiszową solówką Billy’ego Prestona – gościa sesji) i jeszcze jeden udany przykład lennonowskiej psychodelii, Across The Universe. Może się podobać Dig A Pony, choć brzmi jak przeróbka Beatlesów w wykonaniu Joe Cockera. I bogato zaaranżowany The Long And Winding Road. McCartney tej aranżacji podobno nienawidził, ale to jakby zapowiedź jego późniejszej solowej kariery, z takimi właśnie brzmieniami. Reszta oscyluje między klimatami średnimi (czadowy I’ve Got A Feeling; zalatujący Simonem i Garfunkelem Two Of Us), a zapychaczami (tradycyjna pieśń Maggie May, cienki blues For You Blue).

Gdyby tej płyty nie było, a materiał wydano dopiero w ramach odgrzebania archiwaliów, dyskografia The Beatles niewiele by straciła. [2009]

Recenzja The Beatles - Let It Be

Autor: Bartek Koziczyński
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Lemmysomemoney dodano: 06.12.2017, 08:05 #1
Obśmiać recenzenta
Panie Koziczyński, stara się Pan być oryginalny za wszelką cenę, czy naprawdę tak Pan uważa?
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group