terazmuzyka.pl
 
TAGI: metallica

Death Magnetic

"Death Magnetic" to dziewiąte studyjne wydawnictwo Metalliki i pierwsze wyprodukowane przez legendarnego Ricka Rubina. Zespół postanowił wrócić do swoich muzycznych korzeni.

Wykonawca: Metallica


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 12 września 2008
Produkcja: Rick Rubin
Wydawca: Warner Bros., Vertigo
Style: Heavy Metal, Thrash Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 6.8
Oceniono na "10": 1 raz
Oceń -

Niemal 20 lat stylistycznych wiraży doprowadziło Metallikę do punktu, w którym zaskoczyć publiczność jest już bardzo trudno. Zespół uznał, że największą niespodzianką będzie powrót do korzeni. Nie trzeba nawet wkładać płyty do odtwarzacza. Na okładce pręży się stare, dawno niewidziane logo.

Można oczywiście rozważać, czy powtarzanie dawnej formuły jest chwalebne. Ale czy ktokolwiek czepia się za coś takiego AC/DC? Albo Motorhead? Po okresie złagodzenia brzmienia (Load/ReLoad) czy jego chaotycznego zaostrzenia (St. Anger) dobrze znów posłuchać czadowych, acz przemyślanych kompozycji. Nawet jeśli są bliskie rzeczy, w jakich specjalizował się zespół w latach 80. Tu ukłon w stronę Creeping Death (The End Of The Line), tam One czy Fade To Black (The Day That Never Comes), gdzie indziej Battery (My Apocalypse), a w ramach dokładki Unforgiven (Unforgiven III). Nikt z wyposzczonych fanów nie powinien być zawiedziony. Solidnie ograne na koncertach numery z pewnością wejdą do metallikowego kanonu.

Ale to nie wszystko, co oferuje Death Magnetic. Wycieczka w przeszłość nie wypełniła całości albumu. Jest jeszcze druga strona, znacznie bardziej interesująca. W kawałkach typu Broken, Beat & Scarred lub Cyanide czuć, że wykluwa się nowy styl grupy. łączący tradycyjny thrashowy atak z basowym groove, który zapewnia nowy basista (pamiętajmy – to przecież pierwsze nagrania z kompozytorskim udziałem Trujillo!). Biorąc te dwa oblicza pod uwagę, nie mamy do czynienia, jak zapowiadano, ze współczesnym Master Of Puppets, lecz raczej Ride The Lightning. Płytą przełomu. Zapowiadającą nowe, choć jeszcze nie wyzwoloną ze starego...

W celu zgłębienia zjawiska warto sięgnąć po The Box Magnetic. W pudełku oprócz płyty o tej samej zawartości, co omówiona powyżej, czeka dodatkowy CD, Demo Magnetic, zawierająca robocze wersje utworów, jakie trafiły na album. Nie dowiemy się tu za wiele o procesie twórczym – struktura kompozycji jest identyczna, jak w wersji finalnej. Dzięki surowemu brzmieniu można za to rozpracować poszczególne partie. Posłuchać jak mocny jest szarpany palcami bas (Newsted grał kostką) w The Judas Kiss, tu noszącym tytuł Gymbag. Albo jak pięknie wypada partia Roberta w spokojnej części The Day That Never Comes (czyli Casper), zgubiona jakoś w ostatecznym miksie.

Dodatkową atrakcją boksu jest DVD z dwugodzinnym dokumentem o powstawaniu płyty. To coś jakby połączenie Some Kind Of Monster z bonusem limitowanej edycji St. Anger. W pierwszym przypadku chodzi o to, że artyści pozwolili, by kamera towarzyszyła im w wielu zakulisowych sytuacjach. Zamiast skakania sobie do gardeł, mamy tym razem uśmiechy, kulturalne dyskusje o kompozycjach. Nawiązaniem do drugiego jest pokazanie wykonania poszczególnych utworów w sali prób. Całość rozgrywa się w zespołowej kwaterze głównej, i – co ciekawe – niemal w ogóle nie widać na ekranie Ricka Rubina. OK, w którymś momencie, wyciągnięty na leżance, dyskutuje z Ulrichem. Zazwyczaj przy konsolecie uwija się jednak Greg Fidelman, konsultujący nagrywanie z muzykami... Czyżby chcieli nam przez to coś powiedzieć? [2008]

Recenzja Metallica - Death Magnetic

Autor: Bartek Koziczyński
Odpowiedzialny za produkcję najważniejszych płyt Metalliki Flemming Rasmussen w ostatnim wywiadzie został poproszony o ocenę płyty „St. Anger”. Odpowiedział szczerze.
 
Basista Robert Trujillo, powiedział, że Metallica musi nagrać swoją najlepszą płytę w obecnym składzie.
 
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
WPOZZ dodano: 13.07.2017, 10:23 #1
Metallica Death Magnetic
Trudna sprawa z tą płytą. Brzmienie - głowa boli po nim, dosłownie. Trzeba się bawić korektorem. Ale są też świetne utwory: The Day That Never Comes, All Nigtmare Long, The Judas Kiss. Płyta miała być w założeniu czadowa, thrashowa ale zabrakło w tym konsekwencji. Unforgiven III -poniekąd ciekawy -ale kompletnie niepasujący do zestawu i burzący metalowy charakter płyty w stylu ..and Justice for all. Krótszy czas trwania płyty, lepsze brzmienie i album na 4 gwiazdki.
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group