terazmuzyka.pl
 
TAGI: queen

Queen

Debiutancki studyjny album jednego z najważniejszych zespołów rockowych w historii - Queen. Pięć z dziesięciu utworów skomponował Freddie Mercury.

Wykonawca: Queen


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 13 lipca 1973
Produkcja: John Anthony, Roy Thomas Baker, Queen
Wydawca: EMI
Style: Hard Rock, Heavy Metal, Rock Progresywny
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.7
Oceniono na "10": 4 razy
Oceń -

Na pierwszy rzut oka, czy raczej ucha, wydaje się, że to typowy album hardrockowy. Oczywiście słychać na nim już przynajmniej zalążki przyszłego stylu Queen, w My Fairy King i Liar nawet dość wyraziste. Ale nie zmienia to faktu, iż najpierw był hard rock.

Świetnie zresztą w klimat płyty wprowadza oparty na solidnym melodyjnym riffie Keep Yourself Alive – ciekawym pomysłem było tu na pewno wplecenie krótkiego perkusyjnego sola podjętego przez charakterystycznie brzmiącą gitarę Briana Maya. A nawet nieco beatlesowska ballada Doing All Right nabiera po chwili szybkości i mocy. Dalej mamy fajnie żywiołowy Great King Rat: dzięki gitarowemu dialogowi (z jednej strony partia lekko hiszpańska, z drugiej „kaczkowanie” a la Jimi Hendrix) robi się w nim naprawdę ciekawie. A to tylko początek najciekawszego fragmentu płyty. My Fairy King i Liar to utwory najbardziej typowe dla przyszłego stylu Queen, zaskarbami w rodzaju Bohemian Rhapsody czy Somebody To Love. My Fairy King to chyba zresztą jedna z najbardziej niedocenionych kompozycji Freddiego Mercury’ego: zakręcona gitara, partia fortepianu, rozłożona na kilka głosów linia wokalna, nagłe zmiany tempa. Queen niemal w najczystszej postaci. W Liar jest podobnie. Z tym, że może bardziej hardrockowo.

Co jeszcze? W The Night Comes Down, może nieco zbyt rozmytej balladzie, jest przez chwilę takie brzmienie gitary, że naprawdę ściska za gardło. Jest także króciutki, zwariowany, w stu procentach zgodny z tytułem Modern Times Rock’N’Roll. W Son And Daughter mamy riff, jakiego nie powstydziłby się z pewnością Jimmy Page z Led Zeppelin. Koniec płyty to... marszowy, wyskandowany Jesus (z jak najbardziej wściekłą, gitarową jazdą) i instrumentalna, przede wszystkim fortepianowa koda Seven Seas Of Rhye. Piękne zwieńczenie płyty, która jak wino – z czasem smakuje coraz lepiej. [2006]

Recenzja Queen - Queen

Autor: Grzesiek Kszczotek
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group