terazmuzyka.pl
 
TAGI: queen

Queen II

Drugie studyjne wydawnictwo zespołu Queen. Album, choć zaliczany do klasyki rocka, jest jednym z najmniej znanych wydawnictw Brytyjczyków.

Wykonawca: Queen


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 8 marca 1974
Produkcja: Roy Thomas Baker, Robin Geoffrey Cable, Queen
Wydawca: EMI, Parlophone
Style: Hard Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.5
Oceniono na "10": 10 razy
Oceń -

Bardzo szybko, bo już drugim albumem panowie Mercury, May, Deacon i Taylor otarli się o wielkość. To piękna, wspaniale pomyślana płyta, stanowiąca niesamowitą muzyczną opowieść. Pięknie rozpoczętą biciem serca i gitarowo-orkiestrowym wprowadzeniem Briana Maya (Procession), płynnie przechodzącą – jak to kiedyś napisał w „Tylko Rocku” Tomek Beksiński – w rockowy epos (Father To Son), by dalej zadziwić jedną z najpiękniejszych queenowych ballad, White Queen (As It Began). Inna sprawa, że takich pereł, przynajmniej w latach siedemdziesiątych, Królowa miała przynajmniej po jednej na każdej ze swoich płyt. Kolejna liryczna pieśń (Some Day One Day) i taylorowsko-zeppelinowe The Loser In The End cudnie wieńczą pierwszą stronę albumu. A to właściwie było jedynie preludium do kolejnych dwudziestu minut longplaya.

Pozostałe sześć kompozycji to dzieło Mercury’ego. Połączone ze sobą tworzą jedyną w swoim rodzaju suitę. Ogre Battle (z zachwycającymi, niby-operowymi harmoniami wokalnymi i bulgoczącą gitarą), The Fairy Feller’s Master-Stroke (wodewilowo-kabaretowy, o społeczno-politycznej wymowie), Nevermore (balladowy, o fortepianowej melodii), The March Of The Black Queen (pełnen przepychu i zmian nastroju) i wreszcie Funny How Love Is (natchnione zwieńczenie, kojarzące się odrobinę z All The Young Dudes z repertuaru Mott The People). Całość, tak jak i pierwszą płytę, znów kończy Seven Seas Of Rhye. Już z dodanym tekstem, wydłużone o minutę i z „knajpianą” przyśpiewką w ostatnich sekundach z lekka rozczarowuje. Ot, taka odrobina dziegciu na koniec. [2006]

Recenzja Queen - Queen II

Autor: Grzesiek Kszczotek
Twarz Adele doskonale pasuje do okładki płyty „The Division Bell" Pink Floyd. I nie tylko tej.
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group