terazmuzyka.pl
 
TAGI: queen

Sheer Heart Attack

Popularność grupie Queen przyniosły pochodzące z trzeciej studyjnej płyty "Sheer Heart Attack" utwory "Killer Queen" i "Stone Cold Crazy".

Wykonawca: Queen


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 8 listopada 1974
Produkcja: Roy Thomas Baker, Queen
Wydawca: EMI, Parlophone
Style: Glam Rock, Hard Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.5
Oceniono na "10": 6 razy
Oceń -

Zaczynają z hardrockowym zacięciem. Brighton Rock to głównie zwariowana gitarowa jazda, w której pobrzmiewa coś zarówno z Led Zeppelin, jak i z Deep Purple. Tym razem, co daje niezły efekt, śpiew (nie tylko Mercury’ego) pozostaje na drugim, a nawet trzecim planie. Z kolei Killer Queen to pierwszy wielki przebój Queen. Całkiem zasłużenie. Główne role grają tu głos Freddiego i płacząca gitara Maya. W Tenement Funster Taylor śpiewa: Give me a good guitar, and you can say that my hair’s a disgrace. I czuje się, jakby to on w zespole pilnował, by Queen przede wszystkim grał rock’n’roll.

Dalej stykamy się z odrobiną queenowego wodewilu (Flick Of The Wrist). Później mamy fortepianowo-wokalną balladę, z tych co przynajmniej jedna na każdej płycie (Lilly Of The Valley), szkoda tylko, że trwającą niewiele ponad sto sekund. Kolejne na płycie Now I’m Here w jakimś stopniu to niedopatrzenie wynagradza. Jeszcze jeden żywiołowy, mocno rockowy kawałek z typowymi dla Queen harmoniami wokalnymi najlepiej sprawdzający się na wielkich koncertach (dowód na Live Killers). Potem mamy jeszcze coś z operowego rocka (In The Lap Of The Gods) i zmieszany z odrobiną boogie hard rock (Stone Cold Crazy). Jest czas na chwilkę zadumy (Dear Friends), kolejną odsłonę kabaretowo-teatralnych szaleństw, które stały się jednym z wyróżników Queen (Bring Back That Leroy Brown) i monumentalny, choć może nieco zbyt monotonny song She Makes Me (Stormtrooper In Stilettos) Maya. Szczęśliwie ostatnie słowo należy do głównego głosu w Queen. Z czymś takim jak In The Lap Of The Gods... Revisited spokojnie mógłby poprowadzić ludzi na barykady, albo przynajmniej do zwycięstwa ukochanej futbolowej drużyny. Wszystko? Prawie. Jest jeszcze debiut kompozytorski Deacona (Misfire). Właściwie wokalno-gitarowa miniatura. Prawda jest taka, że gdyby się na Sheer Heart Attack nie pojawiła, nikt pewnie by po niej nie płakał.

A cała płyta? Mimo wszystko po czymś takim jak Queen II troszkę rozczarowuje. Może po prostu za szybko ją nagrali? [2006]

Recenzja Queen - Sheer Heart Attack

Autor: Grzesiek Kszczotek
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2020 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group