terazmuzyka.pl
 
TAGI: pink floyd

The Final Cut

"The Final Cut" to ostatni album w dorobku Pink Floyd, który wraz z zespołem przygotowywał Roger Waters. W studiu nie pojawił się natomiast Richard Wright.

Wykonawca: Pink Floyd


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 21 marca 1983
Produkcja: Roger Waters, James Guthrie, Michael Kamen
Wydawca: Harvest, Columbia
Style: Rock Progresywny
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.0
Oceniono na "10": 13 razy
Oceń -

Utarło się, że to najmniej pinkfloydowa płyta, że to pierwszy solowy album Watersa (a przecież Waters solowy debiut zanotował w 1970 roku filmową płytą Music From The Body), że za dużo tu tekstów, że niewiele dzieje się, jeśli idzie o muzykę, że wymowa The Final Cut jest zbyt osobista, i tak dalej, i tak dalej. I… wszystko to właściwie prawda. Starego pinkfloydowego grania mamy tu jak na lekarstwo. Ledwie w dwóch, trzech utworach rozbrzmiewają od lat rozpoznawalne gitarowe sola Gilmoura (Your Possible Pasts, The Fletcher Memorial Home). Tu grają przede wszystkim delikatne instrumenty dęte, fortepian i smyczki. I głos Watersa, który wspomina ojca-żołnierza. Jemu tę płytę dedykował. Jemu i wszystkim jak on poległym na frontach II wojny światowej.  

The Final Cut to rodzaj suity. Próba rozrachunku ze światem po zaprzestaniu działań wojennych. Dostaje się wszystkim. Najbardziej, oczywiście, głowom państwa. Margaret Thatcher już na samym początku, gdy Waters śpiewa: Maggie co stało się z naszym powojennym marzeniem (The Post War Dream). Kolejne utwory łączą się ze sobą. Kolejne linijki tekstu pokazują nam zgorzkniałego, obrażonego na wszystkich Watersa (Your Possible Pasts). Ale też i Watersa niezwykle sentymentalnego, rozmarzonego. Tak jest w jednej z dwóch najpiękniejszych tu kompozycji The Gunner’s Dream. Na saksofonie zagrał w niej Raphael Ravenscroft. Naprawdę dobrze to zrobił. I tak snuje się ta płyta. Z uroczymi perełkami w rodzaju The Fletcher Memorial Home i utworu tytułowego. Nawet taki Get Your Filthy Hands Off My Desert na swój sposób urzeka. Mimo że to ledwie jedna „taneczna” minuta z kawałkiem. Może dlatego, że kiedyś nie można było go puszczać w radiu? (Breżniew zajął Afganistan… – dwadzieścia lat temu w ogóle nie było takiego tematu u nas). W radiu? Radio jest w kończącym wszystko (dosłownie i w przenośni) Two Suns In The Sunset. Piękna, leniwie snująca się, ale tylko do czasu ballada. Opis atomowej zagłady. Popiół i diament. Wróg i przyjaciel. W końcu równi sobie wszyscy. I znów saksofonowe solo. [2004]

Recenzja Pink Floyd - The Final Cut

Autor: Grzesiek Kszczotek
W styczniu 2017 roku zamknięta zostanie seria winylowych reedycji albumów legendarnej grupy Pink Floyd. Na rynek trafią wówczas zremasterowane wersje płyt „The Final Cut” i „A Momentary Lapse Of Reason”.
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group