terazmuzyka.pl
 
TAGI: pink floyd

The Division Bell

Czternastą płytę w dorobku Pink Floyd "The Division Bell" przygotowało trio David Gilmour - Nick Mason - Richard Wright, natomiast za produkcję po raz kolejny odpowiedzialny był Bob Ezrin.

Wykonawca: Pink Floyd


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 28 marca 1994
Produkcja: Bob Ezrin, David Gilmour
Wydawca: EMI, Columbia
Style: Art Rock, Rock Progresywny
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.3
Oceniono na "10": 15 razy
Oceń -

Zaczyna się dziwnie, jakimiś trzaskami. Ale nie ma potrzeby regulować odtwarzaczy – już po chwili pojedyncze, leniwe dźwięki fortepianu i gitary oznajmiają, że Pink Floyd wciąż jest klasą dla siebie. Bo któż inny umie grać tak jak oni w Cluster One, najprostszymi dźwiękami wywołać takie emocje?

Nie ulega wątpliwości, że Division Bell to płyta różniąca się od A Momentary Lapse Of Reason. Więcej tu powrotów do floydowej przeszłości. Duży wpływ na taki stan rzeczy miała większa aktywność twórcza Ricka Wrighta, który dostarcza nam organowych brzmień przywołujących na myśl nawet czasy Meddle. Od razu też odnotujmy, że pianista zespołu zaśpiewał jeden utwór, Wearing The Inside Out. Jest to wolny numer z saksofonem i paniami śpiewającymi w tle tak, jak się to czyni na płytach Leonarda Cohena. Dla odmiany w promującym album Take It Back David Gilmour gra niczym The Edge z U2, nie ma więc obawy, że zespół zamknął się w swym własnym muzeum. Chociaż o żadnym utworze nie można powiedzieć, że jest słaby (Poles Apart i Lost For Words zachowują przecież floydową normę), wymieńmy najwspanialsze momenty The Division Bell. O Cluster One już było, dalej jest Marooned – oniryczny, instrumentalny numer podporządkowany niesamowitej gitarze Gilmoura. Mocne What Do You Want From Me? i Keep Talking – ten drugi po wolnym początku przyspiesza na wysokości ostrych solówek Gilmoura i Wrighta (tym razem na syntezatorze). No i utwór tytułowy – z tekstem o utraconej młodości, przejmującym refrenem i interludium niczym z albumu Wish You Were Here.

Pamiętam, że wśród recenzji The Division Bell pojawiały się głosy, że muzyka Pink Floyd jest cały czas taka sama, czyli nieznośnie pompatyczna. Nie będę tego komentować – prawdziwym problemem jest przecież co innego. Dziesięć lat minęło, a na nową płytę zespołu wciąż się nie zanosi. [2004]

Recenzja Pink Floyd - The Division Bell

Autor: Paweł Brzykcy
Twarz Adele doskonale pasuje do okładki płyty „The Division Bell" Pink Floyd. I nie tylko tej.
 
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
q_michal [78.11.***.***] dodano: 19.01.2017, 16:25 #1
uwaga
"No i utwór tytułowy – z tekstem o utraconej młodości, przejmującym refrenem i interludium niczym z albumu Wish You Were Here."

Utwór tytułowy ?! Domyślam się, że autor miał na myśli "High Hopes" Uśmiech

© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group