terazmuzyka.pl
 
TAGI: muse

The Resistance

"The Resistance" to piąty studyjny album w dorobku zespołu Muse. Płyta została nagrodzona Nagrodą Grammy w 2011 w kategorii Najlepszy Album - Rock.

Wykonawca: Muse


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 14 września 2009
Produkcja: Muse
Wydawca: Warner Bros., Helium-3
Style: Art Rock, Rock Progresywny, Rock Psychodeliczny
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.2
Oceniono na "10": 6 razy
Oceń -

Muse to zespół kontrowersyjny w sposób idealny. Kontrowersyjny nie dlatego, że uczestniczy w skandalach obyczajowych (bo nie uczestniczy), nie ze względu na jakieś radykalne poglądy polityczne (bo przeciwko rządzącym wypowiada się w tonie każdego uczciwego rockmana), ale ściśle ze względu na muzykę, która wywołuje skrajne emocje i drastyczne rozbieżności opinii. W samej redakcji „Teraz Rocka” zespół ma tyluż zagorzałych przeciwników, co oddanych miłośników, a dyskusje, czy skończył się na Origin Of Symmetry, czy może dopiero zaczął się od Absolutnon, rozstrzygnięte nie zostaną zapewne nigdy.

The Resistance, piątym albumem grupy, będzie tak samo. Każdy, kto znienawidził Muse za pretensjonalność, bufonadę i przerost formy, znajdzie na nim jedenaście powodów, aby utwierdzić się w swoim zdaniu. A ci, którzy w Muse widzą geniuszy i odnowicieli rocka progresywnego, będą mieli tyleż samo powodów do zachwytu.

Nie ukrywam, że należę do tej drugiej grupy, a na The Resistance czekałem z wypiekami na twarzy. I dostałem to, czego chciałem: bogate, ale dopracowane w najdrobniejszych szczegółach aranżacje, dramatyzm i liryczność, wirtuozerskie wykonanie, a przede wszystkim doskonałe melodie i wielkie, stadionowe refreny. Każdy fan Muse z miejsca zakocha się w utworze tytułowym, czy typowym dla tego zespołu MK Ultra (partia basu! riffy!). Ale też doceni kolejną porcję eksperymentów, jak flirt ze współczesnym popem (takie beaty jak w Undisclosed Desires mógłby im zafundować Timbaland) i operą (własna, całkiem wszakże rockowo brzmiąca interpretacja arii Mon cœur s’ouvre à ta voix), jak łączenie modnych obecnie brzmień rodem z lat 80. (Guiding Light) z ciężarem gitar AD 2009 (Unnatural Selection). Ale The Resistance z dotychczasowego dorobku grupy wyróżnia wyjątkowo odważne nawiązania do muzyki klasycznej, w duchu artrockowych mistrzów. Już wcześniej Bellamy lubił zaszaleć przy fortepianie, ale jeszcze nigdy nie brzmiał jak w Collateral Damage, nigdy nie brzmiał, jak... Chopin. A trzyczęściowa Exogenesis Symphony to autentyczna symfonia nagrana z czterdziestoosobowym składem orkiestrowym. Tylko momentami naprawdę rockowa, za to nawiązująca to Sonaty Księżycowej Beethovena...

Chociaż nawiązania to tak naprawdę jedyny mankament tej oszałamiającej (wiem, mocne słowo) płyty. Aranżacja United States Of Eurasia zupełnie niepotrzebnie kopiuje Queen, a Uprising, gdyby nie partia wokalna, byłby bratem Call Me Blondie. Za karę obcinamy pół gwiazdy. Ale cztery i pół The Resistance otrzymuje w pełni zasłużenie. Muse znowu rządzi. [2009]

Recenzja Muse - The Resistance

Autor: Jordan Babula
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group