terazmuzyka.pl

G N' R Lies

"G N' R Lies" to drugie wydawnictwo zespołu Guns N' Roses znane również jako "Lies". Płyta była promowana singlem "Patience".

Wykonawca: Guns N' Roses


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: Listopad 1988
Produkcja: Guns N' Roses, Mike Clink
Wydawca: Geffen
Style: Hard Rock, Heavy Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.4
Oceniono na "10": 9 razy
Oceń -

G N’ R Lies – choć jest albumem stworzonym w trochę przypadkowy sposób – wcale nie odstaje poziomem od Appetite For Destruction. A dzięki dużej dawce luzu klimatem nawet tamto wydawnictwo przewyższa. G N’ R Lies to dwa, znacznie różniące się materiały. Na pierwszy składają się koncertowe nagrania grupy z początkowego okresu działalności. Pierwotnie były one wydane w 1986 roku na minialbumie Live?!*@ Like A Suicide przez wytwórnię Uzi Suicide, którą specjalnie na tę okazję założyli sami muzycy. Drugą część – też cztery utwory – stanowi set akustyczny z 1988 roku (inspiracja Zeppelinami?).

Koncertówka jest elektryzująca (szkoda tylko, że nie zamieścili tu Whole Lotta Rosie AC/DC, które też mieli w repertuarze). Dominuje punkrockowe zacięcie, młodzieńcza energia i szorstkie granie. Reckless Live to numer zwiastujący kawałki typu Rocket Queen, ale nie skażony studiem, w związku z czym jeszcze bardziej przekonujący. Kolejny kąsek to Nice Boys z repertuaru Rose Tattoo. Axl nie naśladuje (bo to niewykonalne) Angry Andersona, dodaje za to ciut więcej melodii. Dzięki temu kawałek sporo zyskuje. Bluesujące Move To The City jest odpowiednio surowe. A song ‘bout your fuckin’ mother – jak słyszymy w zapowiedzi –czyli zagrane z prawdziwym kopem Mama Kin z repertuaru Aerosmith, wspaniale potwierdza, iż Gunsi już na tym etapie mieli własny styl.

Akustyczna połowa albumu pozwala wsłuchać się lepiej w techniczne możliwości zespołu. To, jak „wyszywają” tu na gitarkach Slash i Izzy, musi zachwycać. A ile swoich „melizmatów” wprowadza Axl... W innej, lepszej niż na Appetite... wersji You’re Crazy, wokalista zdradza słabość do stylu Janis Joplin... Jeśli wydaje wam się, że Gunsi bez Marshalli tracą moc – to nic bardziej mylnego. Ładunek emocji, który mają w sobie akustyczni Gun N’ Roses, jest nawet większy niż w tych szalonych koncertowych kawałkach, które otwierają płytę. A przecież są tu pięknie brzmiące ballady jak One In A Million czy Patience (o jeszcze większym uroku). Niby nic oryginalnego, ale od razu czuć, że to Gunsi. Dla równowagi mamy doœæ pogodną pioseneczkę... z tekstem: I used to love her, but I have to kill her, I have to put her six feet under. I knew I’ll miss her, so I have to keep her, she is buried right in my backyard (Used To Love Her). Pewnie już nasłuchaliście się do przesytu Welcome To The Jungle. Nic to. Przecież jest G N’ R Lies!

Recenzja Guns N' Roses - G N' R Lies

Autor: Łukasz Wewiór
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group