terazmuzyka.pl
 
TAGI: scorpions

Virgin Killer

Muzycy Scorpions nieco uprościli utwory, ale muzyka na tym nie straciła. "Virgin Killer" broni się świetną muzyką, ale niestety słynie głównie z kontrowersji, które wzbudziła okładka.

Wykonawca: Scorpions


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 9 października 1976
Produkcja: Dieter Dierks
Wydawca: RCA Records
Style: Hard Rock, Heavy Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.0
Oceń -

Czasy psychodelii minęły, rock progresywny zakończył swe panowanie, muzyczny przekaz ulegał uproszczeniu, zaś hard rock z wolna przeradzał się w heavy metal... Scorpionsi płynęli na fali tych przemian. Jednej tylko koniunkturze zdecydowanie się oparli i to najsilniejszej. Druga połowa lat siedemdziesiątych to przecież hegemonia punk rocka. Meine i spółka byli wśród tej grupy zespołów, które z jednej strony modyfikowały swój styl, odcinały się od umierających trendów, ale też odrzucały punkowe rozwydrzenie, zachowując muzyczną kulturę i wykonawczy kunszt.

Virgin Killer zawiera dziewięć krótkich i zwartych numerów z dobrze znanymi atrybutami: melodyjnym śpiewem Klausa Meine, gitarowym kopem, ogólną chwytliwością i świetnym rockowym graniem. Większość numerów, takich jak pełne ognia Pictured Life, Catch Your Train, Backstage Queen czy Virgin Kiler, bliższa jest już słynnych przebojów z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych niż niebanalnych dzieł z początków zespołu. Virgin Killer to kolejny pomost pomiędzy tymi dwiema dekadami w muzyce Scorpionsów i w muzyce rockowej w ogóle. Jedną nogą grupa wciąż tkwiła w latach siedemdziesiątych. Najlepiej świadczy o tym zamykająca bardzo nastrojowa ballada Yellow Raven, utrzymana w cudownym klimacie tamtej epoki. Czyste jak łza sola gitar znów przywodzą na myśl poczynania młodszego Schenkera w UFO, w finale zaś gitarowe partie świetnie schodzą w niskie rejestry i na Scorpionów pada cień Zeppelina. Wizytówką tamtej dekady jest także kolejny utwór zaśpiewany przez Rotha. Polar Nights. Nie wiem, czy to przypadek, ale znów przypomina mi się Colosseum, uderza bowiem podobieństwo do utworu Kettle, tyle że Scorpionsi grają tu zaskakująco ciężko i mrocznie, co z kolei przywołuje ducha Budgie, a może nawet Black Sabbath. Jednak drugą nogą muzycy sięgali już do następnej epoki. Przy czym ważne, że od tego szpagatu nikomu się w głowie nie zakręciło. Zespół bardzo elastycznie i naturalnie kroczył ku nowym czasom. [rok 2004]

Recenzja Scorpions - Virgin Killer

Autor: Marcin Gajewski
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
  •  
    Klaus MeineWokal
  •  
    Uli Jon RothGitara, Wokal
  •  
    Rudolf SchenkerGitara, Wokal
  •  
    Francis BuchholzBas, Wokal
  •  
    Rudy LennersInstrumenty perkusyjne, Perkusja
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group