terazmuzyka.pl

Chinese Democracy

"Chinese Democracy" to szósta i jak na razie ostatnia studyjna płyta Guns N' Roses. Album nagrywany w latach 1997-2007 bez udziału większości najważniejszych muzyków zespołu.

Wykonawca: Guns N' Roses


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: Listopad 2008
Produkcja: Axl Rose, Caram Costanzo
Wydawca: Geffen, Black Frog
Style: Hard Rock, Rock Industrialny
Nasza ocena
Ocena społeczności 6.3
Oceniono na "10": 1 raz
Oceń -

No i jest. Album, którego premiera miała miejsce w tak podgrzanej atmosferze, że trudno do niego podchodzić ze zwykłą miarą. Chinese Democracy to niewątpliwie wydarzenie. Pytanie, czy spowodowane ciężarem wyczekiwania, czy samą zawartością. Śmiem stwierdzić, że w grę wchodzi pierwsza opcja. Dziś widać wyraźnie, że klasyczny skład grupy miał w sobie magię zrodzoną na styku osobowości muzyków. Po wyjęciu któregoś elementu układanki został tej magii tylko ułamek. Nie bez powodu Slash czy McKagan nie zrobili przez lata wielkich solowych karier... Axlowi jest łatwiej, bo ma rozpoznawalny głos i prawa do nazwy. Ale problem z brakiem pozostałych składników pozostaje.

Obszerną zawartość Chinese Democracy da się z grubsza podzielić na trzy części. Pierwsza to nawiązania do klasycznego stylu Guns N’ Roses. Weźmy Street Of Dreams: Podniosły, fortepianowy wstęp, uderzenia gitar, basowe plaśnięcia i smyki to szlachetna szkoła November Rain. W odpowiednim momencie wkracza też solówka (gra Robin Finck) i jest ona odpowiednio śpiewna. Od razu jednak słychać, że nie gra Slash, który czerpał w takich momentach z iście nadprzyrodzonego natchnienia. To raczej konwencja solidnego Briana Maya. Starą szkołę gunsowej ballady słychać też w Catcher In The Rye. A jeśli trzeba było wskazać rzeczy bardziej dynamiczne, to czeka I.R.S. Powyższe kawałki mogłyby być co prawda bardziej przebojowe, ale jako kontynuacja bronią się, powinny zadowolić fanów.

Czas na poszukiwania. Bardzo ciekawie wypada wzmocnienie przekazu, którym poczęstowano nas na tytułowym singlu. Nowoczesny riff, twarde brzmienie i agresywny głos Rose’a korespondują ze współczesnym heavy, a przy tym kultywują klasyczne podejście z rejonów, powiedzmy, You Could Be Mine. Drugim tego typu numerem jest Scraped wprowadzony pomysłową układanką wokalną. Szkoda, że takich propozycji nie ma tu więcej.

Nurt trzeci, kontrowersyjny, opiera się na flircie z elektroniką. Postrzegam to jako skutek uboczny długiego czasu nagrywania płyty. Przez kilkanaście lat upłynęła w rocku cała epoka, dokonywały się i upadały stylistyczne rewolucje. Zakładając, że Axl wysmażył podstawy materiału w połowie lat 90., a później go co najwyżej uaktualniał, nie dziwi że utwór Shackler’s Revenge brzmi jak industrial w stylu Ministry skrzyżowanym z White Zombie. A If The World – z bardzo skądinąd przyjemnym groove’em – przypomina Faith No More z płyty King For A Day... Fool For A Lifetime. W takich przypadkach można zapomnieć o Gunsach, jakich znamy. Szczyt konsternacji przychodzi wraz z Riad N’ The Bedouins, gdzie Buckethead wycina futurystyczne solo w stylu Toma Morello. Syntetycznych beatów jest tu w ogóle zaskakująco dużo. Czasami rażą, a czasami nadają muzyce walor. Jak w There Was A Time. Z jednej strony czuć w tej piosence gunsową epickość, z drugiej produkcję godną XXI wieku...

Hardrockowy materiał z górnej półki. Niekoniecznie jednak wymagał sygnowania legendarnym szyldem.

Recenzja Guns N' Roses - Chinese Democracy

Autor: Bartek Koziczyński
Wydaje się, że Steven Adler nie wybrał najlepszej możliwej drogi, jeśli faktycznie liczy jeszcze na zjednoczenie się z Guns N’ Roses. Postanowił bowiem szczerze ocenić album „Chinese Democracy”.
 
Po dość ciekawe porównanie sięgnął Maynard James Keenan, mówiąc o nowym albumie zespołu Tool.
 
Gitarzysta A Perfect Circle wspomina, jak zaprzyjaźnił się z Axlem Rose’em podczas pracy nad płytą Guns N’ Roses.
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group