terazmuzyka.pl

Live Era '87–'93

"Live Era '87–'93" to podwójny koncertowy album Guns N' Roses, na który złożyły się fragmenty występów z lat od 1987 do 1993.

Wykonawca: Guns N' Roses


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Koncertowy
Data wydania albumu: Listopad 1999
Produkcja: Del James
Wydawca: Geffen
Style: Hard Rock, Heavy Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.5
Oceniono na "10": 4 razy
Oceń -

Dwupłytowy zestaw Live Era ’87-’93 jest całkiem reprezentatywny i właściwie godny polecenia. Mamy tu żywioł już znany z G N’ R Lies, ale także piękne podniosłe ballady, śpiewane razem z widownią „hymny”... A przede wszystkim - dobrze dobrany zestaw „greatestów” w wersjach z estrady. Można też mieć kilka zastrzeżeń. Ale po kolei... Najpierw rewelacyjna porcja kawałków z Appetite For Destruction zagranych - oczywiście - z werwą, ale bez istotnych zmian w stosunku do studyjnych wersji. Zresztą może i dobrze, że nie grzebali w aranżacjach, bo to rzeczy prawie doskonałe. Następnie grają większość akustycznego setu z G N’ R Lies. Z tym, że... z prądem. You’re Crazy świetnie łączy walory wersji akustycznej z tą wcześniejszą, z Appetite For Destruction.. Palce lizać. Przed Used To Love Her frontman Gunsów tłumaczy, że tekst to tylko żart. A sam numer wypada dobrze, jednak słabiej niż w oryginale.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego znalazła się w tym zestawie wersja It’s Alright, jednego z najsłabszych utworów pierwszego składu Black Sabbath. Nic nie zmienia tu fakt, że Rose śpiewa to dużo lepiej niż Bill Ward... Na tym nie koniec gunsowych grzechów. W November Rain. Axl śpiewa jakby był „pod wpływem”, solo Slasha słabsze, zespół wokalny i dęte jakby na siłę, trochę lepszy finał, ale uważam, iż ta kompozycja winna pozostać w jedynej wersji... tej oryginalnej z Use Your Illusion. Także jakoś bez życia prezentuje się Don’t Cry. Natomiast ekstra wypadają wersje Pretty Tied Up i You Could Be Mine. Jak również - nostalgiczne Yesterdays, staroć boogie wykonany z towarzyszeniem sekcji dętej, rozbudowany o liczne solówki Move To The City i, zawierające dzikie popisy gitarowe, Rocket Queen. Oczywiście nie zabrakło śpiewu publiczności w Knockin’ On Heavens Door, ani zgiełkliwego finału w Paradise City.

Recenzja Guns N' Roses - Live Era '87–'93

Autor: Łukasz Wewiór
Lista utworów
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
pivip dodano: 12.06.2018, 14:45 #1
Zmarnowany potencjał
GN'R to dla mnie jeden z najlepszych zespołów koncertowych, ale tę płytkę skopano słabym masteringiem i złym doborem utworów (od takich "It's alright" i "Dust N' Bones" dużo lepiej pasowałoby "Civil War" albo "Coma") oraz wykonań (zabrakło tych ostrych wykonań z wczesnych lat, zwłaszcza słynnego Live at the Ritz). Największe wrażenie robią na mnie rozbudowane "Knockin' on heaven's door" z Freddie Mercury Tribute, żywe i mocne "You could be mine" i "Don't Cry" (ach, te wokale Axl'a w końcówce...). 7/10
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group