terazmuzyka.pl
 
TAGI: deep purple

The Book of Taliesyn

Drugi album Deep Purple, który podobnie jak debiut ukazał się w 1968 roku, nie był przełomowy. Zespół wciąż szukał odpowiedniego brzmienia i pomysłów. Epokowy album miał dopiero nadejść...

Wykonawca: Deep Purple


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: Październik 1968
Produkcja: Derek Lawrence
Wydawca: Tetragrammaton
Czas trwania płyty: 00:43:57
Style: Hard Rock, Rock Progresywny, Rock Psychodeliczny
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.3
Oceniono na "10": 2 razy
Oceń -

Niby jest dokładnie tak samo jak na Shades Of Deep Purple. Płytę otwiera żwawy, psychodeliczny numer Listen, Learn, Read On – co nieco przypominający dokonania Zwariowanego Świata Artura Browna. Jest też naprawdę znakomity instrumentalny Wring That Neck z ekscytującym unisonem organów i gitary (na „jedynce” podobny klimat tworzył Mandrake Root). Mamy również rzecz zatytułowaną Exposition (wciągające, podszyte nieco przesadnym patosem instrumentalne granie), płynnie przechodzącą w kolejny beatlesowski numer w purplowej wersji: We Can Work It Out, który wypada niestety już dużo gorzej niż poprzednio Help. Także i tu mamy zapożyczenie z klasyki: River Deep, Mountain High z repertuaru Ike’a i Tiny Turnerów rozpoczyna motyw nieodparcie kojarzący się z Tako rzecze Zarathustra Richarda Straussa (temat szalenie wówczas popularny z powodu filmu Stanleya Kubricka Odyseja kosmiczna 2001)...

A jednak czegoś tej płycie brak. Wszystko „gra” tu jakby o stopień niżej w porównaniu z debiutem. Zupełnie tak, jakby rzecz powstawała w męczarniach, trochę na odwal się. Wyjątkiem jest tu bez wątpienia Wring That Neck: niesamowita, hardrockowa, instrumentalna jazda zapowiadająca dokładnie to, co Deep Purple w zmienionym składzie (z Gloverem i Gillanem) zacznie grać na swym opus magnum, czyli na In Rock. Podobnie ma się rzecz z psychodelicznym Shield – okraszony świetnymi dźwiękami gitary i nie mniej ciekawym graniem Lorda. Coś jeszcze? Jest ballada Anthem, tylko pozornie błaha. Jej sednem jest bowiem klasyczna wstawka z kwartetem smyczkowym podpierającym Lorda, Blackmore’a i resztę w najzwyczajniejszej na świecie... fudze.

W sumie nie jest źle. Aczkolwiek widać było, że czas na zmiany. [rok 2003]

Recenzja Deep Purple - The Book of Taliesyn

Autor: Grzesiek Kszczotek
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013-2020 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group