terazmuzyka.pl

Nobody's Perfect

Koncertowe "Nobody's Perfect" zespołu Deep Purple nie spotkało się z pozytywnymi reakcjami fanów i krytyków. Całkiem słusznie, bo sam zespół nie rozumiał sensu tej publikacji...

Wykonawca: Deep Purple


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Koncertowy
Data wydania albumu: Czerwiec 1988
Produkcja: Roger Glover & Deep Purple
Wydawca: Polydor
Czas trwania płyty: 01:16:00
Style: Hard Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 6.8
Oceniono na "10": 3 razy
Oceń -

Powtórka z „Made In Japan” plus nowa wersja „Hush” – po co to wydawać? – pieklił się Gillan.

I miał sporo racji. Ten koncertowy album w pierwszej wersji zawierał zdecydowanie za mało kompozycji z dwóch ostatnich albumów studyjnych (nowsze wydania płyty uzupełniono o Dead Or Alive i Bad Attitude). W każdym razie Knocking At Your Back Door, Perfect Strangers i Hard Lovin’ Woman od początku stanowiły główny powód, dla którego warto było sięgnąć po Nobody’s Perfect. No, jeszcze jedna rzecz wyszła tu smakowicie: Dla Elizy Beethovena zagrane przez Lorda, a odśpiewane przez publiczność. Poza tym płycie brakuje spójności – irytują zwłaszcza przerwy między utworami (nagrania pochodzą z różnych koncertów). Starsze rzeczy – z wyjątkiem dialogu w Strange Kind Of Woman – też nie przynoszą pozytywnych niespodzianek, a wręcz przeciwnie. Child In Time jest tu zlepkiem rejestracji pochodzących z dwóch koncertów. Z kolei studyjna wersja Hush nasuwa podejrzenie, że zespół chciał ominąć warunki kontraktu: gdyby ktoś się uparł, mógłby uznać, że Nobody’s Perfect to również kolejna płyta z premierowym materiałem studyjnym... Doprawdy dziwne to praktyki. W tym konkretnym przypadku naśladownictwo Purpli jest zdecydowanie niewskazane. [rok 2003]

Recenzja Deep Purple - Nobody's Perfect

Autor: Paweł Brzykcy
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
maddog dodano: 27.07.2017, 14:48 #1
Mad Dog
Oprócz wymienionych utworów grali wtedy również:
The Unwritten Law (na każdym koncercie), Call of the Wild (na początku trasy jako bis) i jeden raz zdarzyło się Mad Dog.
Pamiętam rozczarowanie po koncercie w Zabrzu w 1993 roku tym, że nie zagrali żadnego utworu z płyty The House of Blue Light.
Pozostaje zapis koncertu w Budapeszcie Hungary Days z boxu The Bootleg Series 1984 - 2000.
© 2013-2020 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group