terazmuzyka.pl
 
TAGI: motorhead

Aftershock

"Aftershock" to dwudziesty pierwszy album w dorobku Motörhead. Płyta dotarła do 22. miejsca listy Billboard 200 w Stanach Zjednoczonych.

Wykonawca: Motörhead


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 18 października 2013
Produkcja: Cameron Webb
Wydawca: UDR GmbH
Style: Hard Rock, Heavy Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.1
Oceniono na "10": 3 razy
Oceń -

Aftershock to ponad dwudziesty studyjny album Motörhead. Wyczekiwany w wyjątkowym napięciu, ze względu na – można powiedzieć – nieco przedłużającego się kaca Lemmy’ego. Wytwórnia podsycała emocje epitetami w rodzaju „miażdżący”, „olbrzymi”, „mocarny”... Przecież taki jest właściwie każdy ich album! Ten jednak jest wyjątkowo Motörheadowy, przynosi bowiem nieprzeciętną ilość utworów. Czternastu nowych kawałków na płycie studyjnej jeszcze dotąd nie wykuli. I każdy bez pudła!

Na promocyjnej wersji Aftershock zamieszczono celną uwagę: Motörhead to nie tylko zespół, to gatunek. Faktycznie, nikt nie łączy rock’n’rolla, metalu, punku i bluesa w sposób tak charakterystyczny, inspirujący, uwielbiany przez miliony fanów. Jaki jest Motörhead, każdy widzi. Skupmy się zatem na ich najnowszym, wybitnym osiągnięciu, które zgodnie z okładkową ilustracją istotnie sieje zniszczenie.

Najwięcej energii wyzwalają kawałki oparte na schemacie Ace Of Spades/Overkill, czyli rozpoczęte perkusyjną kanonadą, po której następuje basowo- -gitarowa szarża w zawrotnym tempie, a na dobitkę chrypiący śpiew Lemmy’ego i ogniste solo basu lub gitary. Takich numerów jest całkiem sporo, w ramy idealnie wpasowują się zabójcze Going To Mexico, Paralyzed i Heartbreaker, a End Of Time czy Queen Of The Damned nieco mieszają we wstępach. Wysokie obroty utrzymują tłuste Motörheadowe rock’n’rolle w postaci Do You Believe i Coup De Grace. Cięższe numery o średnich tempach reprezentują natomiast typowo brzmiące Death Machine, Silence When You Speak To Me lub Knife. Tak naprawdę wszystkie powyższe utwory brutalnie wdzierają się w świadomość słuchacza, lecz...

Jako że poprzedni album, The World Is Yours z 2010 roku, był wyjątkowo hardy i nie przynosił żadnych kompozycji spokojniejszych, tu nadrabiają zaległości. Chodzi przede wszystkim o ponury Lost Woman Blues z szokującym przyśpieszeniem i sentymentalne Dust And Glass. Feeling śpiewu 67-letniego Lemmy’ego czyni go jedynym w swoim rodzaju metalowym bluesmanem, zaś Phil Campbell z pełnymi wrażliwości partiami radzi sobie równie dobrze jak z czadzeniem. A jest jeszcze rockowe Keep Your Powder Dry z seksualnymi podtekstami – takie AC/DC wedle monsieur Kilmistera. I Crying Shame, które zostawiam sobie na koniec, ponieważ w kontekście mocy skumulowanej na płycie wydaje się – choćby ze względu na klawisze w refrenie – być po prostu miłe dla ucha. Z drugiej strony takie dźwięki też mają rację bytu na tym obszernym, znakomitym albumie. Sto lat Lemmy! [2013]

Recenzja Motörhead - Aftershock

Autor: Łukasz Wewiór
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
WPOZZ dodano: 30.11.2016, 21:40 #1
Aftershock
Genialna płyta, słucham jej w kółko razem z Bad Magic. Przywołuje ducha dawnych czasów. Brzmi jak najlepsze albumy Motorhead z lat 80 - tych.
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group