terazmuzyka.pl

Lizard

"Lizard" to trzeci studyjny album zespołu King Crimson. Swoboda wykonania i bogactwo motywów melodycznych oddaliły go od hard rocka i zbliżyły do jazzu.

Wykonawca: King Crimson


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 11 grudnia 1970
Produkcja: Robert Fripp, Peter Sinfield
Wydawca: Island
Style: Art Rock, Rock Progresywny
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.6
Oceniono na "10": 13 razy
Oceń -

Robert Fripp od początku działalności King Crimson deklarował, że jego największą inspiracją jest chaos. I ta siła rzeczywiście towarzyszyła grupie już od pierwszych lat, przejawiając się między innymi w nieustannych zmianach składu. Po nagraniu In The Wake Of Poseidon Crimson znowu poszedł w rozsypkę, co bynajmniej nie zniechęciło Frippa, a może wręcz było mu na rękę. Wspólnie z Pete’em Sinfieldem skompletował skład wyłącznie na użytek tej jednej sesji. Skorzystał ponownie z pomocy saksofonisty Mela Collinsa i pianisty Keitha Tippeta. Pojawił się znany z wokalnego udziału w Cadence And Cascade Gordon Haskell, także w roli basisty, oraz perkusista Andy McCulloch.

Wydany w grudniu 1970 roku Lizard był świadectwem całkowitej wolności artystycznej Frippa, który przełamał wszelkie stylistyczne bariery nałożone przez dwie poprzednie płyty. Nie ma tu już hard rocka, nie ma gitarowego brudu. Swoboda wykonania i bogactwo motywów melodycznych zbliża ten album raczej do jazzu (nie na darmo w sesji uczestniczyli także brytyjscy jazzmani), choć tak naprawdę nie można orzec, jaką muzykę grał wtedy Crimson. Bo Lizard to dzieło absolutnie wyjątkowe. Czasami po prostu przygniata muzycznym chaosem, jak w instrumentalnych fragmentach Indoor Games czy całym Happy Family. Jest to jednak tylko pozór – to chaos w stu procentach kontrolowany, chciałoby się rzec: wykalkulowany. Ta muzyka ma wiele płaszczyzn, każdego instrumentu można by słuchać z osobna – i każdym się zachwycić. A przecież często wiele z nich gra naraz – i każdy gra właściwie solo – jednak wynikiem jest spójna całość. Ponieważ tu wszystko jest na swoim miejscu (szczególne znaczenie ma bardzo czytelna produkcja) i podane zostało z lodowatą wręcz precyzją. To jest właśnie najbardziej fascynujące w tym albumie: w większości fragmentów jest przejmująco zimny (wyjątek stanowi urocza ballada Lady Of The Dancing Water, oparta na brzmieniu gitary i fletu), w tym jednak niesamowicie piękny – pięknem krystalicznie czystym, doskonałym. Niewątpliwie ogromna w tym zasługa dwudziestopięciominutowej suity Lizard, której pierwszą część zaśpiewał gościnnie Jon Anderson z Yes. Prince Rupert Awakes rozpoczyna się delikatnie i tajemniczo, później pojawiają niemal popowe refreny, by wkrótce potem przerodzić się w... bolero (Bolero – The Peacock’s Tale). Bolero z przepięknymi partiami oboju, rożka angielskiego, fortepianu, trąbek i saksofonów, narastające, by później złagodnieć i przejść w niezwykłe, trzyczęściowe The Battle Of Glass Tears. W nim także fragmenty subtelne i ciche kontrastowane są przez agresywne, pełne hałasu i zgiełku, a zwieńczeniem jest niesamowite gitarowe solo. W konsternację może wprowadzić ostatnia część suity, stylizowany na muzykę cyrkową Big Top. Czyżby przypomnienie, że wszystkim rządzi chaos? A może Fripp puszcza do nas oko? [2005]

Recenzja King Crimson - Lizard

Autor: Jordan Babula
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
  •  
    Robert FrippGitara, Mellotron, Organy, Syntezator
  •  
    Peter SinfieldSyntezator
  •  
    Mel CollinsFlet, Saksofon
  •  
    Gordon HaskellBas, Wokal
  •  
    Andy McCullochPerkusja
© 2013-2020 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group