terazmuzyka.pl

Red

"Red" to ostatnia płyta zespołu King Crimson przed zawieszeniem działalności, które potrwało do 1981 roku. Album spędził zaledwie tydzień na brytyjskiej liście sprzedaży.

Wykonawca: King Crimson


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: Październik 1974
Produkcja: King Crimson
Wydawca: Island
Style: Rock Progresywny
Nasza ocena
Ocena społeczności 9.0
Oceniono na "10": 35 razy
Oceń -

A co by było, gdybym napisał, że Red to najlepszy rockowy album na świecie? Nie, że najważniejszy, nie najbardziej przebojowy, ani przełomowy. Ale po prostu najwspanialszy?

Podobnie jak The Beatles nagrali swoje opus magnum, Abbey Road, wiedząc, że będzie to ich ostatnie dzieło, tak King Crimson po rozstaniu się z Crossem musieli czuć, że koniec jest już bliski. I nagrali album przepiękny, przepełniony emocjami, niesłychanie autentyczny, żywiołowy. A przy tym pełen bardzo pozytywnej energii. Tu nie czuć żadnego ciśnienia ani spięcia, żadnej złości. Nie było nam nigdy lekko, ale teraz dajemy z siebie wszystko, co dobre i prawdziwe – taki przekaz zdaje się bić z tej muzyki.

Wetton, Fripp i Bruford nie popisują się na tym albumie techniką, bo po prostu mają ją w palcach. Pozwalają sobie na granie ze sporym luzem, a przede wszystkim z sercem i dużą radością. A materiał muzyczny mają po prostu doskonały. Tytułowy Red to potężny utwór instrumentalny, w którym mamy i znakomite riffy, i wybijające się partie basu, i fenomenalną, urozmaiconą partię bębnów. A do tego tę cudowną melodię w części środkowej... Fallen Angel, zaczyna się jak ballada, gdzie słyszymy delikatną partię oboju i ciepły śpiew Wettona. To mogłoby wystarczyć – w pewnym momencie pojawia się jednak mroczny motyw gitarowy i rozdzierająca partia trąbki... A później kolejne, melodyjne partie gitary. Robert Fripp wykazuje się niebywałą wręcz wrażliwością, każda zagrana przez niego nuta trafia prosto do serca. W One More Red Nightmare mamy znowu świetny riff, na tle którego Bruford wyczynia rozmaite cuda, a także dynamiczną partię wokalną. Czy jednak najważniejsze nie jest pojawiające się w części środkowej i finale genialne solo saksofonu? Providence to koncertowa improwizacja – nieodłączny element twórczości King Crimson. Niewątpliwie buduje niesamowity nastrój. Z początku bardzo cicha, ze skrzypcami solo, później coraz bardziej agresywna. Przygotowuje na to, co będzie dalej... A dalej jest najpiękniej, jak tylko być może. Starless to melotron, piękna melodia gitary, piękna melodia śpiewana przez Wettona i piękne słowa, opowiadające o rozpadzie przyjaźni. A gdy Wetton kończy śpiewać, jest niesamowite budowanie napięcia prowadzące do najbardziej wzruszającego finału świata. Takiego, że ciary po plecach i łzy do oczu. [2005]

Recenzja King Crimson - Red

Autor: Jordan Babula
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
  •  
    Robert FrippGitara, Mellotron
  •  
    John WettonBas, Wokal
  •  
    Bill BrufordInstrumenty perkusyjne, Perkusja
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group