terazmuzyka.pl
 
TAGI: slayer

Repentless

Najnowszy album Slayera i pierwszy, który został nagrany bez udziału Jeffa Hannemana. Muzyk zmarł w 2013 roku. Produkcją zajął się natomiast Terry Date.

Wykonawca: Slayer


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: Wrzesień 2015
Produkcja: Terry Date
Wydawca: Nuclear Blast
Style: Thrash Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.6
Oceniono na "10": 2 razy
Oceń -

Repentless to nie nowy Reign In Blood – porażająco szybki i wściekły. To także nie kontrowersyjny eksperyment, jakim kiedyś wydawał się wolny i ciężki South Of Heaven. To po prostu kolejny bardzo dobry album najważniejszego zespołu thrashowego świata, który mimo wymiany połowy składu wciąż pozostał sobą. Album zawierający wszystkie elementy, jakich moglibyśmy oczekiwać, w odpowiednich proporcjach. Jest spora dawka slayerowej furii, gdzie klasycznym riffom towarzyszą wartkie tempa i – co oczywiste – gniewny śpiew frontmana. Taki jest utwór tytułowy, taki jest Take Control (chociaż tu pojawia się fajna gra dynamiką – we fragmentach, gdzie zostaje sama gitara lub wolniejszych zwrotkach). Albo „poszatkowany” rytmicznie, nie­samowicie intensywny Atrocity Vendor. I Implode. Albo również bardzo fajny You Against You... To także rzeczy w umiarkowa­nych tempach, przypominające nastrojem wspomniany South Of Heaven. Na przykład VicesCast The First StoneChasing Death. To także jeden odlot, w stylu Playing With Dolls z World Painted Blood – czyli znany już fanom od jakiegoś czasu When The Stillness Comes, z nastrojo­wą grą gitar i nawet melodyj­nym, „mrocznym” śpiewem. Świetne urozmaicenie całości. Świetnym urozmaiceniem jest też wolny, natchniony Pride In Prejudice. I oczywiście Piano Wire, jedyna tu kompozycja zmarłego Jeffa Hannemana. Nawet laik wyczuje, że ten utwór różni się od pozostałych – to inna dynamika, inny nastrój, inny „flow”. Niesamowity, mrożący krew w żyłach numer.

Slayer nie stracił wiele na sile solowych popisów gitarzystów. I nawet jeśli ktoś jest bardzo przywiązany do stylu gry Jeffa Hannemana, musiałby mieć dużo złej woli, żeby spostpono­wać propozycje Gary’ego Holta. Solówkowe duety są wciąż dzikie i szalone (np. tytułowy, You Against You). Nie śmiem oczywiście wyrokować, czy Repentless brzmiałby podobnie, gdyby powstał z Hannemanem w składzie, jestem jednak przekonany, że gitarzysta, słu­chając tego albumu, pokiwałby głową z aprobatą. Wiem za to na pewno, że takiej płyty nie nagrałby Dave Lombardo, który od dłuższego czasu brzmiał, jakby w Slayera wkładał 100 procent swojej genialnej techniki, ale maksymalnie 10 procent emocji. Paul Bostaph, żaden zresztą nowicjusz, lecz człowiek, który miał spory wkład w budowanie brzmienia grupy, gra tak, jakby jutro miał się skończyć świat (albo lepiej: jakby świat właśnie się zaczął). Wkłada w swoje partie całego siebie. Niesamowite wrażenie robi jego zmasowany atak w Vices, podobnie jak plemienne rejony, w jakie zapuszcza się w Cast The First Stone lub w finałowym Pride In Prejudice. Ten album to naprawdę, jak powiedział Kerry King, jego Reign In Blood.

Nie mieliśmy pewności, jak ze­spół zabrzmi w nowym składzie – powiedział mi w wywiadzie Tom Araya. (Ale) wyszło nam, że ten album to po prostu stupro­centowy Slayer. Kto jak kto, ale Tom Araya wie, co mówi. 

Recenzja Slayer - Repentless

Autor: Jordan Babula
Recenzje czytelników
Autor: Paweł Waśniowski
+ 0 -

Rewelacja
Pokaż treść

Slayer zapowiada specjalny box. Jak przystało na ten zespół, będzie roiło się w nim od szóstek.
 
Fanom Slayera zabroniono moshowania podczas koncertu ich ulubionego zespołu.
 
Kerry King, lider zespołu Slayer, podczas udzielonego niedawno wywiadu wypowiedział się na temat nowej płyty formacji. 
 
Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
dominos dodano: 03.01.2017, 16:47 #1
Brak klimatu
Byc może wyjdę na sporego malkontenta, ale album jest nie do słuchania, jesli nie ceni sie tak bardzo punkowej energii jak klimatu, który był wyjątkowy za sprawa przede wszystkim kompozycji Jeffa... stad jedynym utworem, który mrozi mi krew w zyłach jest Piano Wire. Reszta niestety w żadnym wypadku nie pasuje do klimatycznej okładki Mrugnięcie Oczywiście to 100% Slayer, ale pomysłami lata świetlne poziomem za Christ Illusion Uśmiech
© 2013-2020 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group