terazmuzyka.pl
Recenzje 2561V  
ww, mg | 6 sierpnia 2020

Recenzja najnowszej płyty zespołu Deep Purple, którą przygotował Wiesław Weiss, a która ukazała się w sierpniowym Teraz Rocku.

Whoosh! to bodaj najbardziej przebojowa płyta Deep Purple od czasu debiutu, Shades Of Deep Purple z 1968 roku, kiedy zespół nie miał oporów, żeby pojechać niemal poprockowo, na przykład we własnej wersji piosenki Joe Southa Hush, ale też w autorskich nu­merach, jak One More Rainy Day. Wiele osób uważa, że to nie było jeszcze prawdziwe Deep Purple i sporo w tym racji – w składzie nie występowali przecież Ian Gillan i Roger Glover, a muzyka jako całość nie miała heavyrockowego uderzenia. Ale z drugiej strony zespół wykonuje Hush na koncertach do dziś i numer sprawdza się jako świetny bis. Poza tym muzycy tak naprawdę od samego początku mieli ambicję, by grać ciężko, o czym świadczą takie utwory, jak otwierający pierwszą płytę And The Address czy otwierający drugą stronę wydania winylowego, hendrixowski Mandrake Root.

And The Address powraca w dość wiernej wersji (bez „kosmicznego” organowego wstępu i krowiego dzwonka akcentującego rytm) na Whoosh!, co z jednej strony przypomina, skąd zespół się wziął i jak zaczynał, a z drugiej sugeruje, że żegna się już z nami, bo wygląda to na rodzaj finałowej kody (chociaż potem jest jeszcze wlepiony na siłę, bonusowy Dan­cing In My Sleep). Muzycy co prawda zapewniają, że niespieszno im, by opuścić pokład, ale nawet żartobli­wym tytułem całości potwierdzają, że do końca bliżej już niż dalej (więcej o tym w wywiadzie z Rogerem Gloverem w środku numeru).


W kioskach dostępny jest sierpniowy numer „Teraz Rocka”, w którym oprócz recenzji nowej płyty Deep Purple, znajdziecie wywiad z Rogerem Gloverem i producentem Bobem Ezrinem. W piśmie są także materiały o takich wykonawcach, jak Lamb Of God, Bob Dylan, Bob Marley, Rush, Wojciech Waglewski, Blues Pills, Paul McCartney i Tim Bowness.

[SIERPNIOWY „TERAZ ROCK” – KUP TERAZ]


Ale Whoosh! na pewno nie jest dziełem starczym i wymęczonym. Przeciwnie. Bardziej nawet niż dwa poprzednie albumy wyprodukowane przez Boba Ezrina, świetne Now What?! i InFinite, kipi energią, zuchwałymi pomysłami i śmiałością ich realizacji. Część fanów powie pewnie, że tym razem zrobiło się zbyt zuchwale, że woleliby, aby zespół, jak na emery­tów przystało, nie wygłupiał się i zagrał jak w okresie największych sukcesów, tylko ciut inaczej, odcinając kupony od zasłużonej sławy. A tu nic z tego. Chociaż...

Deep Purple to oczywiście nadal Deep Purple (a jedynie, jak mówi Ezrin, bardziej Deep). Weźmy choćby What The What, szaloną jazdę rock’n’rollową z nawiązaniem do Long Tall Sally Little Richarda w tekście. To przecież jakby kontynuacja Speed King z tekstem żonglującym tytułami standardów rock’n’rollowych – Good Golly Miss Molly, Tutti Frutti i Lucille. Nie tak rozpędzona, nie tak heavy, bardziej rozbujana, ale przecież równie wspaniała. Weźmy The Long Way Round, hardrockowy galop w najlepszym stylu lat 70., z fajnym pulsem basu, jaki pamiętamy zwłaszcza z nagrań grupy Nazareth, której producen­tem był przecież Roger Glover, z charakterystycznymi dźwiękami organów i tak dalej. Ale też z chwytliwym refrenem złagodzonym harmoniami wokalnymi. Z syntezatorową solówką bliższą w klimacie prog rocka niż hard rocka. Czy wreszcie z liryczną kodą.

The Long Way Round to dobry przykład tego, co dzieje się na Whoosh!, gdzie nawet najbardziej typowe dla Deep Purple utwory mogą zaskoczyć nie­szablonowymi rozwiązaniami formalnymi, a czasem po prostu jamowym luzem, i licznymi smaczkami dźwiękowymi. Gdzie fragmenty pełne hardrockowej mocy, z zadziornymi riffami i solówkami gitarowymi, są kontrastowane refrenami czy wstawkami zaraź­liwie przebojowymi, z dopieszczonymi harmoniami wokalnymi – na płycie głosowi Gillana towarzyszą często głosy Rogera Glovera i Boba Ezrina oraz, rzadziej, głosy żeńskie (wprowadzone na taką skalę po raz pierwszy w historii zespołu), a jakby tego było mało, ze smyczkami.

Ktoś powie, że zespół się skomercjalizował, choć tak ujmująco – o czym była mowa wcześniej – grał już na samym początku, w czasach Hush. I tak na­prawdę warto raczej dostrzec, ile w takich hardrocko­wych kompozycjach, jak Throw My Bones, Drop The Weapon czy No Need To Shout, inwencji melodycznej, formalnej i aranżacyjnej. Ile swobody, otwartości, odwagi wyjścia poza własne ograniczenia i przyzwy­czajenia. I zagłębić się w Whoosh! jeszcze bardziej, bo są na płycie także kompozycje zupełnie nieoczywiste, intrygująco pokombinowane, bliższe myślenia rodem z prog rocka niż hard rocka, chociaż od początku do końca DeepPurplowe. Takie jak piękne, natchnione Nothing At All i Step By Step, zwracające uwagę pomysłowymi nawiązaniami do muzyki barokowej. Albo poprzedzona czadowym wstępem o osobnym tytule Remission Possible, ożywiona podniosłą melodeklamacją i przesycona mistyczną aurą, chociaż nie pozbawiona hardrockowej mocy Man Alive. Czy równie wyrafinowana, wielowątkowa, pełna poezji i magii The Power Of The Moon.

Whoosh! nie jest oczywiście concept albumem, bo zespół nigdy concept albumów nie nagrywał, a jed­nak, co też warto podkreślić, jest spójną wypowiedzią o naszym świecie – zagubionym, podzielonym, peł­nym przemocy, stojącym w obliczu najtrudniejszych wyzwań. I ma też w sobie coś z wołania o naprawę tego świata, ale wołania skierowanego chyba raczej do ludzi młodych, którzy mogą coś zrobić, niż do pokolenia muzyków. Pytanie tylko, czy młodzi zechcą posłuchać wiekowych mistrzów, którzy powoli się z nami żegnają. Tak czy inaczej, robią to z niesamowitą klasą.

Wiesław Weiss

Komentarze (34)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
DAREKS1970 [89.64.***.***] dodano: 06.08.2020, 19:30 #1
NAJGORSZA PŁYTA DP,GRANIE DO KOTLETA...
down666 [185.56.***.***] dodano: 06.08.2020, 21:38 #2
kuzwa juz nie kupię ich płyty ..amen
Pokaż odpowiedzi (1)
whoosh [89.228.***.***] dodano: 06.08.2020, 21:44 #4
Niestety jest to płyta dość przeciętna jak na Purpurę. Poprzednia miala genialne fragmenty (chocby Suprising), na obecnej Purple jadą na automacie. Niewiele pozostaje po 2,3 przesluchaniu. Fragmenciki, pojedyncze zagrywki, oczywiscie warstwa instumentalna pierwsza klasa, ale melodycznie ten album leży.
Kowalik [159.205.***.***] dodano: 07.08.2020, 18:14 #5
Niby to to DP, ale grające utwory wręcz do tańca. Niektóre można puszczac na weselach. Kilka fragmentów niezłych, ale stanowczo za mało.
Wielki fan Purpli [5.173.***.***] dodano: 07.08.2020, 20:41 #6
Deep Purple zawsze było zespołem hard rockowym, tym bardziej nie zgadzam się z p. Weissem iż na początku na pierwszej płycie nie do końca to jeszcze Deep Purple... bzdura. Zespół nigdy nie odciął się od swoich korzeni, z z Blackmorem grali rozimprowizowane Mandarke root do końca, do 1975 roku , a i potem także, (odeszli od tego tylko podczas krótkiego roku z Bolinem) a z Morsem grają Hush. Pierwsze trzy płyty to jak najbardziej głęboka purpura, drapieżna i ciężka, a co do składów późniejszych, nie Gillan jest tam najważniejszy, ale zespół jako całość, nie potrafię tego wyjaśnić, ale tak jest, co nie znaczy że nie było tam słabych płyt, i notabene nagrane zostały one w "prawie" żelaznych składach np. Slave and Masters, czy House of blue...., dziś Purple brzmią klasycznie tak jak powinni, jak zespół który udowodnił juz tyle ,że naprawdę czapki z głów. Tu nigdy nic nie było niemożliwe!
Gabriel [89.151.***.***] dodano: 07.08.2020, 21:08 #7
Mi się podobała..reszcie nie musi. Idźcie do studia i nagrajcie coś podobnego. Polacy tylko narzekają
Pokaż odpowiedzi (1)
arof [91.231.***.***] dodano: 08.08.2020, 03:34 #9
Niestety - dramat. Uwielbiam DP i zapewne również tę płytę sobie sprawię, ale jeśli kiedyś sądziłem, że banany są słabe, to przy Whoosh wydają się być świetnym wydawnictwem. Cholernie przykro mi to stwierdzić, ale czas, żeby to Long Goodbye dobiegło końca. Black Sabbath zafundował nam świetną trzynastkę i się rozwiązał. Purple zaś nagrywają coraz słabsze płyty i lepiej nie będzie. Latka lecą, Gillan traci formę, materiał nie ma kopa. Zasadniczo od Perpendicular, to już równia pochyła.
Potas [188.147.***.***] dodano: 08.08.2020, 14:50 #10
Ja odnoszę wrażenie że ten portal hołubi każdego wykonawcę który zaczął działać na przełomie lat 60/70 albo odnosi się w swojej twórczości do tych lat. W szczególności DP. Mogliby nagrać odgłosy gazów jelitowych defekacji i bekania smarkania plucia zaaranżowane w piosenkę ( w sumie ich całą twórczość dla mnie tyle warta) to i tak by dostali maksymalne noty.
Pokaż odpowiedzi (3)
Dicu [185.97.***.***] dodano: 08.08.2020, 21:54 #14
Jestem po pierwszym przesłuchaniu
luzno [91.226.***.***] dodano: 08.08.2020, 22:41 #15
No poleciał Pan Wiesław z tymi 5 gwiazdkami,myśle ,że 3 by wystarczyły a i Purpli by nie uraziły xd
Tytanowy_Janusz [5.173.***.***] dodano: 09.08.2020, 09:02 #16
DP przez całą swoją karierę lawirowalo pomiędzy różnymi stylami. Wiadomo najbliżej zawsze było im do ciężkiego brzmienia ale piękne w tym zespole jest to że każdy z jego członków przyniósł że sobą własne muzyczne fascynacje. Folk, muzyka klasyczna, Blues, jazz, glam, heavy, pop to wszystko zawsze pasowało do siebie mniej lub bardziej na przestrzeni lat (tak jak poszczególni członkowie zespołu). Trzeba jednak przyznać że każda kolejna płyta miała zaskakiwać i ta robi to samo. Glover kiedyś mówił w wywiadzie że nie cierpi określenia "Classic rock" bo oni zawsze szukali w muzyce czegoś nowego po to żeby się rozwijać. Widać że ciągle są temu wierni.
Hubert H [37.109.***.***] dodano: 09.08.2020, 11:21 #17
Świetna płyta
Mietek [82.160.***.***] dodano: 09.08.2020, 12:24 #18
Pan redaktor nieźle odleciał z ta recenzja. To najgorsza płyta od czasów Slaves&Masters. Tamta płyta choć kompozycyjnie słaba i z JLT na wokalu (nie trawie gościa) przynajmniej ma jeden plus w postaci gitary RB.
Pokaż odpowiedzi (4)
Kris [83.10.***.***] dodano: 09.08.2020, 14:26 #23
Panie Wiesławie, zgadzam się z Panem na 100 %, że jest to doskonały album, potwierdzający wielkość zespołu Deep Purple. Już teraz uznaję go jako Album Roku 2020 !!!
Deep [37.225.***.***] dodano: 10.08.2020, 12:48 #24
Za mało słychać gitary za dużo klawiszy.
Marek [77.65.***.***] dodano: 10.08.2020, 15:29 #25
Ci Panowie nic nie muszą. I tak robią. Płyta nieortodoksyjna, jak na DP, ale... miła dla ucha. Z sentymentu 4+
Bogsew [83.22.***.***] dodano: 11.08.2020, 14:08 #26
Kto by dzisiaj słyszał o Deep Purple, gdyby nagrali tylko pierwsze trzy płyty (znane bardziej w USA niż w Europie). Dopiero po przyjściu Gillana i Glovera ich kariera nabrała tempa. Nie podważam zasług Ryśka, ale z nim było już coraz gorzej. Byłem na koncercie w Zabrzu w 1993 i potem na każdym w Polsce z Morsem. Mam porównanie. Deep Purple, tak trzymać jeszcze 100 lat !!! Przesłuchałem Whoosh z winyla kilka razy i jest SUPER.
Wielki fan Purpli [83.20.***.***] dodano: 11.08.2020, 18:24 #27
Cóż, rzeczywiście nie porywa, tak jak w Now What czuło się tę energię i świeżość, tak tu brak jakichkolwiek emocji, coś tam jest poprawnego, ale .. szkoda że Panowie nie skorzystali z szansy i nie zakończyli kariery w tamtym momencie, Now What było płytą lepszą od Purpendicural, więc była szansa na odejście z klasą, teraz solówki Morsea wydają się być takie same jak zawsze, i tylko Add the Adress dobitnie świadczy o tym, że najlepsze rzeczy zostały już nagrane i stworzone dawno, dawno temu....
ptasiek [46.149.***.***] dodano: 13.08.2020, 07:58 #28
Trochę kogoś poniosło z tymi 5 gwiazdkami Uśmiech Ta płyta jest takim sympatycznym średniakiem. Słucha się ok, ale nie ma wyróżniających się kawałków, nie wiele w głowie zostaje :/ Poprzednia płyta z każdym odsłuchem zyskiwała, a ta niestety z każdym przesłuchaniem traci i nudzi co raz bardziej :/
Abandon [31.2.***.***] dodano: 15.08.2020, 00:29 #29
Przyznam, że dwie poprzednie płyty z Ezrinem w roli producenta bardziej mi przypadły do gustu, zwłaszcza Now What. Nowa płyta, no cóż, kilka utworów świetnych, jednak spodziewałem się trochę więcej gitarowego brzmienia. Ale nie narzekam, Gillan'a uważam za najlepszy głos w branży i nadal bardzo przyjemnie się słucha tego wokalu. Dodatkowo dvd koncertowe Hellfest, tylko szkoda, że występ odbył się w ciągu dnia.
Dicu [185.97.***.***] dodano: 15.08.2020, 12:44 #30
Jak na 75 letnich dziadów to nie jest zła.
Pokaż odpowiedzi (1)
twój stary [89.64.***.***] dodano: 16.08.2020, 12:27 #32
Dobry album. Czuć na nim energię, świeżość (niesamowite jak na muzyków z takim stażem!), luz, radość grania. Kompozycje są na wysokim poziomie, dobrze zagrane i wyprodukowane, muzycy potrafią zaskoczyć brzmieniami, których po nich byśmy się nie spodziewali, głos Iana Gillana momentami brzmi jak w latach 70-tych! Nie wiem, jak ten facet to robi!? Jeżeli ktoś uważa, że ta płyta jest słaba lub przeciętna, to moim zdanie kompletnie nie zna się na muzyce, nie czuje jej lub jest uprzedzony do zespołu, z góry zakładając, że muzycy w takim wieku nie są w stanie nagrać nic dobrego. A to g... prawda.
Qwe [185.97.***.***] dodano: 21.08.2020, 19:01 #33
Geriatric rock. Słabizna
Marek [37.47.***.***] dodano: 22.08.2020, 15:12 #34
Kiedy na początku lat 70tych usłyszałem Fireball,rzuciło mnie o sufit i zakochałem się w DP.Mam wszystkie płyty.tą ostatnią również.Ale w największej miłości trzeba być obiektywnym,ta płyta jest słabiutka.
Komentarze (34 opinie) Skomentuj
Zobacz także
Newsy 107V  
0

Lunatic Soul zaprezentował singel promujący nowy album [AUDIO]

rf | fot. Tomasz Pulsakowski | 24 września 2020
Newsy 159V  
1

Minister zdrowia skrytykował Vana Morrisona

rf | fot. Art Siegel | 24 września 2020
Newsy 94V  
Newsy 246V  
1

Ace Frehley mówi, czy jego powrót do Kiss jest możliwy

rf | fot. Aca2001 | 24 września 2020
© 2013-2020 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group