terazmuzyka.pl
Recenzje 762V  
Michał Kirmuć | 17 kwietnia 2017

Recenzja albumu "Maiden England '88" zespołu Iron Maiden, którą przygotował Michał Kirmuć.

Chociaż seria winylowych reedycji klasycznych albumów Iron Maiden zakończyła się wraz z ukazaniem się Seventh Son Of A Seventh Son, fani zespołu dostali swoisty suplement do niej. Przy okazji reedycji na DVD koncertu Maiden England, na winylu i płycie CD pojawiła się ścieżka dźwiękowa z tego wydawnictwa. Tym samym dyskografia Iron Maiden powiększyła się o kolejny album koncertowy. Co więcej, jest to album, który śmiało może konkurować z wzorcowym Live After Death.

Wprawdzie już w przeszłości ukazało się CD Maiden England, jednak było tylko dodatkiem do jednej z edycji kasety VHS. Była też wersja winylowa, ale ta miała charakter stricte promocyjny. Ponadto w obu przypadkach nie był to pełny zapis repertuaru, jaki muzycy zaprezentowali 27 i 28 listopada 1988 roku w Birmingham, lecz jego skrót (uboższy nawet od zawartości VHS). Dlatego Maiden England ‘88 należy traktować jako w pełni premierowe wydawnictwo.

Iron Maiden promował wówczas album Seventh Son Of A Seventh Son, kanwę repertuaru występów stanowił więc materiał z nowego wówczas wydawnictwa. Najpierw dobiega z taśmy głos Bruce’a Dickinsona na tle gitary akustycznej. Po chwili odzywa się charakterystyczny, motoryczny temat syntezatora. W końcu Maidenowa machina rusza z szaleńczym Moonchild. Słuchając tych utworów w wersji koncertowej można się tylko upewnić, jak wyjątkowy był ten siódmy studyjny album w dorobku ekipy Steve’a Harrisa. Bywa radosny (Can I Play With Madness), kiedy indziej monumentalny (utwór tytułowy). Ale na potrzeby obu rejestrowanych koncertów Maideni odświeżyli także kilka starszych kompozycji, jak The PrisonerStill LifeDie With Your Boots On czy Killers. Nie zabrakło oczywiście prawdziwej ponadczasowej klasyki w postaci The Number Of The BeastHallowed Be Thy Name Iron MaidenMaiden England ‘88 uzupełniono także o bisy (Run To The HillsRunning Free Sanctury), o których przypomniano sobie dopiero przy okazji edycji na DVD. I choć miksy dodatkowych utworów wykonał Kevin Shirley, brzmią zaskakująco spójnie z materiałem zmiksowanym przez Martina Bircha. A skoro już pozwoliłem sobie na przyrównanie Maiden England ‘88 do Live After Death, to ten o trzy lata późniejszy zapis wydaje się mniej dopieszczony, bardziej surowy. Co także stanowi o jego atrakcyjności. Ponadto w tym czasie panowie dopuścili do głosu syntezatory, które nadały ich muzyce głębi (w roli klawiszowca na scenie od tej trasy występował z zespołem techniczny Harrisa, Michael Kenney). Szczególnie efektownie wypadło to w Seveth Son... Nowe wówczas brzmienie atrakcyjnie dopełniło też Heaven Can Wait Wasted Years.

No i w końcu kilka słów na temat edycji. Szczególnie efektowne jest wydanie winylowe. Już sama okładka prezentuje się niesamowicie (czy tylko mi projekt dziwnie kojarzy się z kopertą The Last Warrior naszego Turbo?). Jeśli chodzi o same płyty, to jeszcze raz dostajemy je w postaci picture discs (między innymi z reprodukcją oryginalnej okładki VHS-u, a także Eddiego-proroka z oryginalnej wkładki do Seventh Son...). Ponadto każda z płyt znajduje się w dodatkowej kopercie, z jednej strony przynoszącej opis i teksty, z drugiej koncertowe zdjęcia z 1988 roku.

Jak widać Maiden England ‘88 to pozycja obowiązkowa. Już klasyczna, choć dopiero teraz pojawia się w dyskografii zespołu. [rok 2013]

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Zobacz także
Newsy 216V  
2

Iggy Pop singlem zapowiedział nowy studyjny album [AUDIO]

mg | fot. Alex Const | 18 lipca 2019
Newsy 108V  
Newsy 937V  
13

Jack White wskazuje zespoły, które są nadzieją rocka

rf | fot. David James Swanson | 17 lipca 2019
  • Maiden England '88
  • Iron Maiden
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group