terazmuzyka.pl
Relacje 2683V  
szy | fot. Przemek Kokot | 28 lipca 2018

Za nami pierwszy z dwóch tegorocznych koncertów legendarnej formacji w Polsce. Jeśli ktoś się jeszcze waha, czy wybrać się w dzisiejszy wieczór do Tauron Areny w Krakowie, powinien jak najszybciej kierować się do Grodu Kraka i zobaczyć to spektakularne widowisko w wykonaniu muzyków Iron Maiden.

Grupa Iron Maiden w tym roku objeżdża Stary Kontynent w ramach trasy „Legacy of the Beast”. Koncept całości został zainspirowany grą i komiksem o tej samej nazwie. Ucieszyłem się, że po raz pierwszy od 2013 roku, zespół zagrał nad Wisłą w hali. Nie da się ukryć - muzyka Żelaznej Dziewicy lepiej się sprawdza w zamkniętej przestrzeni. Podobnie jak oprawa. A ta mogła wywołać tylko jedną reakcję: „WOW”!

Rozpoczęli z wysokiego „C”, od legendarnego „Aces High”. Nad głowami muzyków pojawiła się replika brytyjskiego myśliwca Spitfire, którym latali również polscy lotnicy z Dywizjonu 303 podczas Bitwy o Anglię w ramach II Wojny Światowej. Dickinson nie zapomniał złożyć im hołdu przy okazji dłuższej wypowiedzi przed wykonaniem utworu „The Clansman”. Frontman ze sceny powiedział także: - Czymkolwiek wolność jest dla was, doskonale wiecie i czujecie, kiedy ktoś chce ją wam odebrać . Nie ma co do słów wokalisty dorabiać niepotrzebnej ideologii. Ja to odebrałem jego komentarz o charakterze uniwersalnym. Wszyscy ci, którzy przyzwyczaili się, że wokalista mocno się rozgaduje między kompozycjami, musieli być trochę zawiedzeni. Oprócz wspomnianego dłuższego monologu na początku koncertu, Dickinson ograniczył się do minimum. Bronić miała się przede wszystkim muzyka. I tak też się stało.

Setlista składała się z 16 utworów, w którym dominowały rzeczy nagrane w najlepszym okresie, czyli 1982-1988, choć zabrakło czegokolwiek z albumu „Somewhere in Time”, co po zakończeniu pierwszego tegorocznego występu, w Estonii pod koniec maja, mnie mocno zdziwiło. Najwięcej, bo aż cztery, pochodzi z czwartego studyjnego albumu, „Piece of Mind”, który w tym roku skończył trzydzieści pięć lat. Był „The Trooper”, podczas którego po raz pierwszy na scenie pojawił się Eddie, a Bruce wymachiwał również polską flagą. Muzycy odświeżyli „Where Eagles Dare” z najlepszą partią perkusisty Nicko McBraina, „Revelations” (przenieśliśmy się wówczas do kaplicy z „maidenowymi” witrażami) oraz – po 32 latach przerwy! – „Flight of Icarus”. W tym ostatnim lider zespołu chętnie bawił się ogniem, a za plecami całej szóstki pojawiła się nadmuchiwana postać tytułowa.

Formacja Iron Maiden sięgnęła ponadto po dwie kompozycje z okresu, w którym wokalistą był Blaze Bayley: wspomniany już wcześniej „The Clansman”„Sign of the Cross” (powrót do repertuaru - odpowiednio - po 15 i 17 latach). Zwłaszcza drugi z wymienionych wywołał ciarki na całym ciele. Epickie kompozycje tak po prostu działają. Fajnie, że grupa przypomniała – moim zdaniem – niedoceniany album „A Matter of Life and Death”. Kompozycja „For the Greater Good of God” potwierdza, że są to opinie niesłuszne.

Ponadto Maideni uwzględnili „żelazne” punkty programu – chóralnie odśpiewany „Fear of the Dark”, diabelski „The Number of the Beast” czy – na zakończenie głównej części koncertu – „Iron Maiden”. Nie mogło wówczas zabraknąć gigantycznej wielkości Eddiego, który – na tej trasie – prezentuje się w wcieleniu (jakby to określili ortodoksi religijni) „szatańskim”.

Naprawdę ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Forma zespołu? Prawdziwy top. Zwłaszcza trzeba pochwalić szalejącego przez cały występ Bruce’a Dickinsona, który skakał, biegał, zachęcał publiczność do zabawy (oczywiście kilkukrotnie padło słynne „Scream for me…”), ale – co najważniejsze – oczarował fanów śpiewem. Steve Harris „strzelał” do pierwszych rzędów i również chętnie przemierzał kilometry. Janick Gers, jak zwykle, pokazywał swoje zdolności, że tak stwierdzę, „gimnastyczne”. Adrian Smith i Dave Murray stali może trochę z boku, ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Na plus zaskoczył mnie Nicko McBrain. Uderzał z taką mocą… Ciężko uwierzyć, że powoli dobija do siedemdziesiątki. Oprawa wizualna? Wszystko dopięte na ostatni guzik i przemyślane w każdym szczególe. Repertuar? Dla każdego coś miłego. Osoby, które po raz pierwszy, wybrały się na koncert IM usłyszały wszystko, co najważniejsze. A wszyscy ci, którzy chcieli otrzymać dodatkowe doznania muzyczne, w postaci utworów granych rzadziej, nie wyszli z Tauron Areny zawiedzeni. 

Na bis formacja zagrała „The Evil That Men Do”, „Hallowed Be Thy Name”, który wrócił po krótkiej przerwie do koncertowego setu po sądowym sporze, a na sam finał – „Run to the Hills”. Nie był to koncert tak długi jak chociażby ten Guns N’ Roses z Chorzowa… Muzycy Iron Maiden spędzili „zaledwie” 110 minut w Tauron Arenie, ale… nikomu to nie przeszkadzało. To był spektakl na najwyższym poziomie. Śmiem twierdzić, że w świecie – szeroko rozumianego – rocka, nikt pod tym względem nie może równać się z Żelazną Dziewicą.

Byłem już na kilku koncertach Iron Maiden i śmiało mogę stwierdzić, że ten wczorajszy należał do tych najlepszych. Czy to się zmieni? Bardzo możliwe, że już dziś. Jestem o to nad wyraz spokojny.

SZYMON BIJAK

Komentarze (32)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Ptasiek [94.251.***.***] dodano: 28.07.2018, 11:17 #1
Wspaniały koncert!! Dłuższy komentarz zbędny Uśmiech
Faust dodano: 28.07.2018, 11:26 #2
Potwierdzam, koncert był genialny!
Dani [37.109.***.***] dodano: 28.07.2018, 11:48 #3
WSPANIAŁY KONCERT. RECENZJA NA 100% ODDAJE TO CO TAM SIĘ DZIAŁO.UP THE IRONS!
Pokaż odpowiedzi (1)
Ja [185.172.***.***] dodano: 28.07.2018, 11:54 #5
Koncert piękny, panowie w formie, ale zachowanie ludzi pod sceną... masakra! Nim się dobrze rozpoczęło Doctor Doctor, zaczęły się przepychanki, skakanie, z trudem dało się utrzymać równowagę. A jak tylko rozpoczął się Aces High, było jeszcze gorzej, ledwo to przeżyłem, później musiałem się przesunąć nieco na bok, gdzie była gorsza widoczność, ale przynajmniej można było oddychać. Zdaje się, że nawet Bruce coś wspomniał po tym utworze, żeby zachować więcej przestrzeni, aby nikomu nie stała się krzywda. Pod sceną jest świetnie bo widać zespół z bliska, można złapać kontakt wzrokowy z Dave'm, zostać zastrzelonym z gitary Steve'a, ale przez te owłosione bydlęta w glanach jest masakra... Ale co najważniejsze, Ironi to potęga, istni bogowie metalu!
Pokaż odpowiedzi (4)
Scheisskopf dodano: 28.07.2018, 13:00 #10
Gwoli ścisłości... polscy lotnicy z Dywizjonu 303 podczas 'Bitwy o Anglię w ramach II Wojny Światowej' (jak to autor recenzji zgrabnie ujął Uśmiech) nie latali na samolotach Spitfire, lecz Hurricane, trochę gorszych. Myśliwce Spitfire otrzymali znacznie później.
Dio [188.146.***.***] dodano: 28.07.2018, 13:49 #11
Koncert wspaniały !!!

Recenzja nie oddaje nawet w 1/10 tego co się tam działo. Tego nie da się opisać słowami. To po prostu trzeba było zobaczyć. Dobrej zabawy tym, którzy wybierają się dziś. Nie zawiedziecie się.
Magdalena [188.146.***.***] dodano: 28.07.2018, 15:31 #12
Koncert Genialny !
Pokaż odpowiedzi (1)
Alb [77.253.***.***] dodano: 28.07.2018, 18:20 #14
Moje pytanie do autora: na jakiej podstawie odebrałeś to w ten sposób, że na pewno nie jest to komentarz do spraw bieżących? Ja nie twierdze, że był, natomiast trudno to wykluczyć (zwłaszcza, że jego gadka była jednak nieco inna niż na większości koncertów, co jak na nich jest czymś nietypowym, bo zwykle gadki Dickinsona są 100% takie same w każdym kraju, z minimalnymi różnicami) i najczęściej zauważyłem, że w tej kwestii ludzie oceniają na podstawie własnych poglądów politycznych, co jest dość zabawne.
Ogólnie rzecz biorąc tekst nie podobał mi się, taka szkolna rozprawka. Ale koncert był znakomity. Ideologia taka czy inna mnie nie interesuje, muzycy bronią się swoją formą. Ukłony dla nich.
Pokaż odpowiedzi (1)
Piotr [37.47.***.***] dodano: 28.07.2018, 21:52 #16
O której skończył się koncert ?
Pokaż odpowiedzi (1)
Mariusz77 [188.146.***.***] dodano: 28.07.2018, 22:58 #18
Mega impreza MAIDEN na najwyższym poziomie!!!!!!!¡
mirek [83.15.***.***] dodano: 29.07.2018, 08:41 #19
koncert był super 58 lat i już byłem na ich koncercie super set lista i
świetny warsztat godny gwiazd
termonti też dobrze zagrali
Ziemeus [188.146.***.***] dodano: 29.07.2018, 10:40 #20
SPITFIRE BYŁ ORYGINALNY
Pokaż odpowiedzi (1)
Faust dodano: 29.07.2018, 13:06 #22
Mój Top 3 koncertów IM w Polsce, wczorajszy (28) był bardziej "precyzyjny" wykonawczo. Top światowy, ciekawe, kiedy wrócą: 2020?
Ate [83.4.***.***] dodano: 29.07.2018, 20:35 #23
Spektakularny spektakl !!! (28.07)
Lord Bane [85.28.***.***] dodano: 29.07.2018, 21:17 #24
Genialny koncert, jestem w szoku formą jaką prezentują, czas się ich nie ima, zazdroszczę Brucowi kondycji, show było niesamowite. Najlepiej wydane pieniądze od lat...
św.NH [31.0.***.***] dodano: 29.07.2018, 22:47 #25
Koszmarna szmira tylko dla totalnych żuli gitariady. na tym zarabia szulernia powiązana z komuną
Pokaż odpowiedzi (2)
Faust dodano: 30.07.2018, 01:47 #28
Prosimy o kolejny koncert za dwa lata, niemniej teraz niech zagrają w centrum Polski!
Nomad [188.146.***.***] dodano: 30.07.2018, 14:45 #29
Ludzie!! Po tym koncercie czuję Wielki niedosyt, ciary były, spodziewałem się że będzie dobrze,ale że aż tak!!?? Koncert był re-we-la-cyj - ny !!!!
Pokaż odpowiedzi (1)
Faust dodano: 30.07.2018, 20:03 #31
W sobotę było lepiej słychać, niemniej chyba fajniej oglądało się całość w piątek - efekt świeżości.
Flickker [89.64.***.***] dodano: 31.07.2018, 14:27 #32
To kiedy kolejny koncert??!
Komentarze (32 opinie) Skomentuj
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group