terazmuzyka.pl
Recenzje 1313V  
Jacek Nizinkiewicz | 8 marca 2018

Recenzja najnowszej płyty Jacka White'a, którą przygotował Jacek Nizinkiewicz. 

Cztery lata po przebojowym Lazaretto Jack White powraca z nowym dziełem. I zaskakuje! Trzeci solowy album lidera The White Stripes w znacznym stopniu różni się od tego, czym raczył nas dotychczas. Artysta o polskich korzeniach zapowia­dał buńczucznie, że poszerza muzyczne horyzonty, a jego piosenki są zarówno ponadczasowe, jak i nowoczesne. Skubaniec jest pewny siebie, ale trzeba mu oddać, że nie rzuca słów na wiatr.

Takiej płyty White jeszcze nie nagrał! Postawił na poszerzenie muzycznej formuły i eklektyzm oraz odpuścił sobie gonienie za prze­bojami. Dużo na Boarding House Reach nieoczywistych dźwięków, smaczków, zderzenia muzycznych kultur. Obok elektronicznych szaleństw sporo tu country, gospel, bluesa, hip hopu, rock’n’rolla, a przede wszystkim funky. Tak, Boarding House Reach to niesamowicie wielobarwne i ambitne dzieło.

Materiał powstał w spartańskich warunkach, w małym mieszka­niu. White używał podczas tworzenia tego samego podstawowego muzycznego oprzyrządowania, który miał jako 15-latek. Nagrywał w zupełnie nowych miejscach w Nowym Jorku i Los Angeles, współpra­cował z zupełnie nowym zespołem. Tym razem postawił głównie na czarnoskórych muzyków, którzy niekoniecznie mają wiele wspólnego z rockiem. Otoczył się instrumentalistami współpracującymi m.in. z Beyoncé, Q-Tipem, Johnem Legendem, Talibem Kweli czy Johnem Scofieldem.

Już pierwszy utwór promujący album zwiastuje nowe. Connected By Love to co prawda najbardziej przebojowy numer na płycie, ale nie jest reprezentatywny dla całości. Oparty na klawiszowym temacie i elektronicznym akompaniamencie, początkowo ospały, przeradza się w erupcję emocji. Wystarczyło, żeby zaintrygować i zaalarmować świat o wielkim powrocie Jacka White’a. Why Walk A Dog? to z kolei utwór pozbawiony muzycznego przepychu, eteryczny, romantyczny, smutny, oparty ma gitarowych sprzężeniach i delikatnym tle organów. Corporation poznaliśmy jako drugi utwór zapowiadający płytę i daje on już lepsze pojęcie o jej bogactwie. Fusion niczym z najlepszych albumów Herbie Hancocka, bongosy jak u Santany, wwiercający się w głowę temat gitarowo-syntezatorowy i ten okrzyk zagrzewający do walki: Who Is With Me?! To będzie koncertowa petarda! W Abulia And Akrasia słyszymy monolog fenomenalnego bluesmana C. W. Stonekin­ga na westernowym tle. Ale najlepszą wizytówką płyty jest barokowe Hypermisophoniac. W tym jednym utworze dzieje się więcej niż na ca­łych płytach innych artystów. Warto nie dać się odepchnąć elektronice hałasującej na pierwszym planie i pozwolić się uwieść fenomenalnej grze gitary, klawiszy i sekcji rytmicznej w tle.

Ice Station Zebra to jakby Prince spotkał Shellac Steve’a Albiniego i próbowali grać razem country. Ciężkie funky, dwie stopy, rozszalała gra organów, bardziej rap niż śpiew Jacka. Over And Over And Over powstało już w 2005 roku dla The White Stripes, a zostało nagrane nawet przez The Raconteurs z gościnnym udziałem Jaya-Z, ale trafiło do nas dopiero dzisiaj. To moment, w którym widać, o ile długości za sobą White zostawia takich artystów jak Black Keys czy Royal Blood. Kosmiczne Everything You’ve Ever Learned przywołuje ducha awangardowych szaleństw Jon Spencer Blues Explosion, którego Jack jest dłużnikiem. Wszystkie odloty White’a plus świetne gitarowe solo słyszymy w Respect Commander. Ezmerelda Steals The Show to melodeklamacja, po której następuje wolny funkowy syntezatorowy numer Get In The Mind Shaft, z przetworzonym głosem, który brzmi jak Daft Punk na kwasie.

Końcówka jest urocza. What’s Done Is Done to ckliwa ballada, zahaczająca o klimaty country, podbita elektroniką. Utwór rozwija się niczym stare kawałki Dylana, przechodzi w gospel, jazz, rock progre­sywny, down tempo, ale wciąż słychać, że to numer Jacka White’a! Ostatnia pieśń jest niczym wytchnienie po szalonej jeździe bez trzymanki. Humoresque to niezwykle piękne i intymne zakończenie. Walczykowata, delikatna gra fortepianu i gitary, szepcząco śpiewający Jack tuli nas do snu. I ten prosty, piękny, podniosły koniec...

Boarding House Reach to jedna z najciekawszych płyt White’a. Nie­zwykle eklektyczna, nieoczywista i jedna z najbardziej odkrywczych w jego karierze. Popkulturowy muzyczny befsztyk, niczym najlepszy film Tarantino, podróż w nieznane, dzikie, piękne krainy. Kiedy w 2014 roku rozmawiałem z Jackiem o Lazaretto, mówił mi, że zależało mu na stworzeniu albumu z samymi potencjalnymi przebojami, co mu się udało. Dziś mam wrażenie, że powiedziałby, iż zależało mu na stworzeniu albumu bez jakichkolwiek ograniczeń, maksymalnie nowatorskiego, przepełnionego duchem wolności.

Pierwsza wielka płyta 2018 roku!

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Zobacz także
Newsy 1329V  
2

Riverside opublikuje wyjątkowe wznowienie

mg | fot. Oskar Szramka | 20 września 2019
Newsy 1866V  
10

Tool ma materiał na nowy album

rf | fot. Travis Shinn | 19 września 2019
  • Boarding House Reach
  • Jack White
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group