terazmuzyka.pl
Wywiady 866V  
ROBERT GROTKOWSKI | 1 sierpnia 1997
na cenzurowanym

Narodziny Zbigniewa – tak zwie się najnowszy album Püdelsów. Grupy-spadkobiercy legendy krakowskiego rockowego podziemia, Düpą. Grupy, dla której nie istnieją żadne tematy tabu, która zrywa ze wszystkimi schematami. Z lubością prowokuje, czasem nawet szokuje. Zawsze jednak zmusza do myślenia. O Narodzinach Zbigniewa, Piotrze Marku, Czerwonym tangu i... cenzurze porozmawiałem z liderem zespołu, gitarzystą Püdlem Düpą.


– Jakiś czas temu obiecywałeś w wywiadzie dla naszego pisma rychłe ukazanie się płyty z archiwalnymi nagraniami Düpą. Czy Narodziny Zbigniewa mają jakoś zastąpić ten wspominkowy album?
– Rzeczywiście wyjdzie płyta Düpą, aczkolwiek nie wiem jeszcze dokładnie, kiedy to nastąpi. Sporo z tego, co robiliśmy z Piotrem Markiem, trzymam do tej pory na kasetach. I tak mam bardzo dobry koncert Düpą w Piwnicy pod Baranami z 1985 roku, który poprowadził Piotr Skrzynecki. Chciałbym zrobić CD-ROM, na którym zebrałbym wszystkie teksty, koncerty, nagrania Düpą i obrazy Piotra. A „Narodziny Zbigniewa” zrobiliśmy, żeby przypomnieć ludziom teksty Piotra. Żeby nie zginęły. Sam ich zresztą nie śpiewał – mieliśmy wokalistkę, z pochodzenia Amerykankę. Śpiewała swoje tłumaczenia jego tekstów. Chcieliśmy również w jakiś sposób zamknąć okres, kiedy Düpą dla mediów w ogóle nie istniało, kiedy mało kto chciał naszych koncertów. To prawda, niektórzy podejrzewają mnie o „podpieranie się” Piotrem. To wcale nie tak – jak wiadomo, Püdelsi nieźle dają sobie radę ze swoim własnym repertuarem. Udowodniliśmy to zresztą choćby na „Viribus Unitis”.
– A jak odebrała utwory Düpą wolna Polska? Mam nadzieję, że obyło się bez większych problemów.
– Najwyraźniej wielu i dziś nie kuma tekstów Piotra. Na dowód przeczytam ci coś: „Niniejszym informuję, że prezydium zarządu ZAIKS-u na posiedzieniu w dniu 18 grudnia odmówiło przyjęcia pod ochronę prawną tekstu piosenki autorstwa Piotra Marka pod tytułem »Babaluba«. Z poważaniem – Kierownik sekcji członkowskiej Maria Zajdel”. Otóż moim zdaniem pani Maria Zajdel nie ma nic wspólnego z ochranianiem czyjejś twórczości. Przeciwnie – jest cenzorem.  „Babalubę” prawie wszyscy odbierają jako stek wulgaryzmów. Tymczasem to tylko chwyt. Prowokacja.
– Kilku osobom najwyraźniej nie przypadła też do gustu okładka Narodzin Zbigniewa, przedstawiająca ułożony z małych niby-kamyków płód...
– Z jednej strony ucieszyło mnie to, że plakat reklamujący naszą płytę wywołał taką akcję protestacyjną. Tutaj zresztą też nie odmówię sobie pewnej przyjemności (czyta): „Do kolegium do spraw wykroczeń dla Krakowa-Śródmieście skierowany został wniosek Marii Kret, radnej miasta Krakowa i zarazem przewodniczącej Komitetu przeciwdziałania pornografii i deprawacji. Chodzi o ukaranie winnych eksponowania w mieście plakatu reklamującego zespół Püdelsi. We wniosku do kolegium podano, że chodzi o to, iż 14 marca umieszczone zostały w miejscach publicznych w Krakowie plakaty zawierające nieprzyzwoite treści, słowa oraz rysunki, korespondujące z wyrażonymi nieprzyzwoitymi treściami. Dowodami w tej sprawie mają być zdaniem przewodniczącej Komitetu Marii Kret kiosk naprzeciw budynku „Dziennika Polskiego”, tablica ogłoszeń na Plantach na odcinku od Poczty Głównej do ulicy Dominikańskiej oraz tablica ogłoszeń na Plantach w rejonie wlotu ulicy Świętego Krzyża (wybuch śmiechu). „Przedtem był plakat do filmu »Skandalista Larry Flynt«, a teraz wieszają kolejny. Może na wniosek do prokuratury to jeszcze za małe wykroczenie, ale kolegium winno się tym zająć” – mówi radna Maria Kret. „Jest to wystawione na widok publiczny...” (śmiech).  Przyznasz, że w normalnych warunkach powinna to być dla nas świetna reklama, ale – niestety – stało się inaczej. Plakaty poznikały. Nie ma ich nigdzie, nawet w sklepie prowadzonym przez naszego wydawcę, Music Corner.
– Skoro już jesteśmy przy temacie cenzury: dwa lata temu głośno było o was z powodu piosenki Czerwone tango. Niestety nie pojawiła się ona na Viribus Unitis – można ją było dostać jedynie na singlu dołączanym do części nakładu tamtej płyty. Celowo nie umieściliście jej na Viribus Unitis?
– Ta piosenka została nagrana już po zrealizowaniu płyty. Wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić singel, nagraliśmy ją w jeden dzień. A czas był wtedy szczególny – elekcja Kwasa. Niektóre stacje radiowe podnieciły się bardzo, że wylansujemy taką piosenkę na jego powitanie... Wyszedł z tego hymn powrotu komuny, głupoty tego narodu. Z „Czerwonym tangiem” nadal mamy mnóstwo problemów. Otóż jest na czarnej liście – nieoficjalnej oczywiście, bo oficjalna rzecz jasna nie istnieje. Ale prezenterzy po prostu boją się puszczać ten numer. Boją się przyznać, że takiemu a takiemu ważniakowi on się nie podoba. Podam ci taki przykład: Przemysław Trębacz nakręcił film dla drugiego programu TVP. Film pod tytułem „Czerwone tango”. Nasza piosenka ilustruje tam sytuację po wyborach, to, co mówią ludzie na ulicy. Jedni są za Kwasem, inni przeciw... Taka słowna przepychanka przetykana zebraniami partyjnymi, gadkami-szmatkami o niczym. Bardzo fajny film. Do tego stopnia fajny, że w telewizji zmazali „betę” (kasetę wideo nagraną w systemie beta, powszechnie wykorzystywanym w telewizji – przyp. rg). Nie pojawił się na ekranie. Chciałem do niego dotrzeć,  bo miałem zamiar go sobie przegrać. Poza tym zarejestrowaliśmy dla programu „Zadyma” pięć kawałków – między innymi „Czerwone tango” jako utwór wiodący. Ale dowiedzieliśmy się od ludzi, którzy robili ten program, że jak puszczą „Czerwone tango”, „Zadyma” zostanie zdjęta. Swoją drogą myślę, że „Czerwone tango” jeszcze kiedyś wypłynie.


Tekst w całości ukazał się w numerze "TR" z sierpnia 1997 (72)  

tagi:
Zobacz także
Newsy 621V  
0

Speculum powraca z Kazikiem Staszewskim [WIDEO]

rf | fot. Facebook | 13 grudnia 2018
Newsy 100V  
0

Kanye West będzie nagrywał z Bobem Dylanem?

rf | fot. Alberto Cabello | 13 grudnia 2018
© 2013-2018 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group