terazmuzyka.pl
Recenzje 3917V  
Bartek Koziczyński | 25 sierpnia 2017

Bartek Koziczyński przygotował recenzję długogrającego wydawnictwa zespołu Queens of the Stone Age pt. "Villains". 

Zespół Queens Of The Stone Age ma dwa oblicza. Jedno pełne energii, grooviaste, które­go kulminacją była płyta Songs For The Deaf. Drugie to psycho­-melancholia, jakiej najpełniej doświadczyliśmy na płycie poprzedniej, ...Like Clockwork. Nowy album jest powrotem do dynamicznego grania. Przy czym nie mamy do czynienia z nostalgicznym odtwórstwem, lecz podejściem nowym.

Jeśli część fanów była zaniepokojona zaproszeniem do współpracy majstra od muzyki pop – Marka Ronsona i pogróżkami lidera grupy, że teraz będzie grać do tańca, to nie ma się czego bać. Brytyj­czyk nie naruszył brzmienia Queens, opartego na brudnych przesterach i surowym obliczu sekcji rytmicznej. Co najwyżej zestawił te elementy w mniej mulisty sposób. Ma też chyba zasługi w dość rozbudowanych tłach klawiszowych. Element ta­neczny? Rozumiany dosłownie, w sensie disco, pojawia się tylko raz. W otwierającym Feet Don’t Fail Me. Po długiej, mrocznej introdukcji szokuje wejście naj­bardziej chyba radosnego pulsu w dorobku Josha Homme’a. Stopy rzeczywiście nie mają prawa zawieść – aż żałuję, że nie ma tu takich pozycji więcej. Pozostałe utwory, owszem, skłaniają do ruchu, będą to jed­nak aktywności idealne na kon­certy. Można pomachać głową przy ciętym riffie The Way You Used To Do, wprawić w ruch biodra przy glamowym rytmie Un-Reborn Again czy ruszyć w pogo przy punkowym Head Like A Haunted House. W tym ostatnim przypadku przychodzi na myśl Iggy Pop i nie jest to skojarzenie bezpodstawne, biorąc pod uwagę, że Homme z kolegami trochę z legendar­nym muzykiem obcował.

Płyta zapewnia też kilka momentów wytchnienia, w których Josh sięga po swoją słodką, wysoką barwę głosu, jak w Fortress czy Hideaway. I nie wiem, czy podpisał pakt z okładkowym diabełkiem, czy natchnęła go jakaś seksowna muza, ale... Każda piosenka wpada w ucho, każda brzmi jak przebój, jak coś godnego klasyki rocka, a przecież dopiero co ją usłyszeliśmy! I, jak wspomnia­łem – nie czuć naftaliny, tylko na wskroś nowoczesne myślenie o muzyce w ramach wypraco­wanego stylu.

W dzisiejszych czasach trudno o arcydzieła. Jeśli jednak zaryzykujemy użycie takiego słowa, Villains będzie godnym kandydatem. 

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Zobacz także
  • Villains
  • Queens of the Stone Age
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group