terazmuzyka.pl

Już dzisiaj w Nowym Jorku odbędzie się ceremonia wprowadzenia do Rock And Roll Hall of Fame. My w naszym rankingu przyjrzeliśmy się wykonawcom, którzy tego zaszczytu jeszcze nie dostąpili.

W tym roku wejściem do muzeum rock'n'rolla zostaną uhonorowani m.in. Electric Light Orchestra, Pearl Jam, Journey czy Yes. Ceremonia będzie retransmitowana na kanale HBO 29 kwietnia. 

Jon Anderson wystąpi razem z Yes podczas wprowadzenia do Salonu Sław

Na początek parę najważniejszych informacji: Rock And Roll Hall of Fame to muzeum honorujące artystów rockowych oraz innych osoby, które wniosły wpływ w rozwój tych gatunków muzyki. Mieści się w Cleveland, w stanie Ohio, w Stanach Zjednoczonych. Lokalizacja była podyktowana tym, że statystycznie najwięcej amerykańskich muzyków rockowych wywodzi się właśnie z tego stanu. Muzeum otworzono w 1983 roku

Od lat Rock And Roll Hall of Fame wywołuje mieszane odczucia. Z jednej strony to świetna inicjatywa, dzięki której uhonorowani są najważniejsi artyści z kręgu rocka (jedyny warunek: musi minąć 25 lat od wydania debiutanckiego albumu), z drugiej – ostatnie nominacje są szeroko komentowane i dosyć... kontrowersyjne. Pojawiają się bowiem artyści, którzy z rockiem za dużo wspólnego nie mają. 

A trzeba pamiętać, że wciąż brak wykonawców, którzy rzeczywiście kładli podwaliny pod rozwój rocka i zasługują na to wyróżnienie. Dlatego też postanowiliśmy ułożyć ranking, w którym uwzględniliśmy artystów, których brakuje nam w tym miejscu. Spośród wielu kandydatów, ostatecznie wybraliśmy finałową piętnastkę. Przedstawiamy ją chronologicznie (w nawiasie rok, od którego dany artysta może wstąpić do Rock And Roll Hall of Fame). 

King Crimson (1994)

king crimson

Jeden z najważniejszych zespołów rocka progresywnego, od samego początku kierowany przez gitarzystę Roberta Frippa. Przez jego skład przewinęło się wielu wybitnych muzyków, jak Greg Lake, John Wetton, Adrian Belew, Tony Levin i Bill Bruford. Już jego pierwsza płyta, „In the Court of the Crimson King” była objawieniem dla rocka, czerpiąc także bogato z jazzu i muzyki klasycznej. Kolejne albumy, w tym „Lizard” (1970) i „Red” (1974), potwierdziły wszechstronność oraz biegłość muzyków, jak i niebywały talent kompozytorski, przełamujący wszelkie bariery, poszerzający granice rocka o całe mile. W latach późniejszych grupa parokrotnie rozwiązywała się i powracała w różnych składach. Mimo że od ostatniego albumu studyjnego upłynęło już 14 lat (świetny „The Power to Believe”), od paru lat grupa znowu działa pod przewodnictwem niezłomnego Roberta Frippa, koncertuje i, co więcej, na ten rok zapowiada nową muzykę. Legenda rocka, która już dawno powinna mieć swoje miejsce w Galerii Sław.


Judas Priest (1999)

Trudno sobie wyobrazić ważniejszy heavymetalowy zespół. Osiągnięcia brytyjskiego Judas Priest można wymieniać i wymieniać, a takie utwory jak „Painkiller”, „Turbo Lover”, „Braking the Law” czy „Electric Eye” słyszał każdy, nawet średnio zorientowany fan mocniejszych brzmień. Grupa istnieje od 1969 roku i ma na swoim koncie dziesiątki świetnych wydawnictw – studyjnych i koncertowych. Obecnie zespół tworzą Rob Halford, Ian Hill, Glenn Tipton, Scott Travis i Richie Faulkner, ale przez lata przez grupę przewinęło się wielu innych znakomitych muzyków – jak chociażby niezwykle ważny dla rozwoju muzyki metalowej K.K. Downing. Zespół z Birmingham w swojej długiej i owocnej karierze grał heavy metal, hard rock i speed metal . Warto nadmienić, że Judas Priest wciąż jest zespołem aktywnym, który nie tylko wyrusza w obszerne światowe tournée, ale również planuje publikację kolejnego albumu studyjnego. Bez wątpienia to jeden z najważniejszych i najbardziej zasłużonych zespołów w historii rocka, który nie otrzymał zaproszenia do Rock And Roll Hall of Fame.


Motörhead (2002)

„Elvis pokazał nam jak się ubierać, Little Richard pokazał jak mamy brzmieć, The Beatles pokazali, że możemy pisać własne piosenki, a ty Lemmy pokazałeś nam, jak być prawdziwymi” – takimi słowami Scott Ian, gitarzysta Anthrax, pożegnał Lemmy’ego na jego pogrzebie. Czym byłby dzisiejszy hard rock i heavy metal bez Motörhead? Zespołem tym inspirowała się cała rzesza zespołów grających ciężką muzykę, i choć sam Lemmy ciągle przypominał, że Motörhead nie gra metalu tylko rock and roll, bez niego muzyka metalowa nie rozkwitłaby aż tak bardzo. Motörhead to nie tylko świetna muzyka (albumy „Ace Of Spades”, „Overkill” czy „Iron Fist” to żelazna klasyka), ale też cały bezkompromisowy wizerunek i styl bycia. Pełna charyzma, kroczenie własną ścieżką, nieuginanie się modom, trzymanie się własnych zasad – z tym będziemy już zawsze kojarzyć Lemmy’ego. No i z jego przesterowanym basem i zachrypłym głosem. Papierosy i whisky może nie są synonimem zdrowego trybu życia, ale bez nich Lemmy nie byłby sobą.


Dire Straits (2003)

Dlaczego słynnej brytyjskiej formacji Dire Straits nie ma jeszcze w Rock And Roll Hall of Fame? Trudno powiedzieć, ponieważ zasługuje na to, jak mało który wykonawca rockowy. Zespół istniał w latach 1977-1995 i nagrał tak wielkie przeboje jak „Brothers in Arms”, „Sultans of Swing”, czy „Money For Nothing”, a lider zespołu – Mark Knopfler – uważany jest za jednego z najlepszych gitarzystów w historii muzyki rockowej. Mało? Dire Straits sprzedało ponad 120 milionów płyt, a dane te pochodzą z 2009 roku. Śmiało można stwierdzić, że pochodząca z Londynu grupa jest nie tylko jedną z najważniejszych w historii brytyjskiego rocka, ale jedną z najważniejszych w historii rocka w ogóle. Wielu fanów wciąż po cichu liczy, że zespół się reaktywuje, ale szanse na to są minimalne. Nie ma zamiaru robić tego niekwestionowany lider, Mark Knopfler. A szkoda...


The Cure (2004)

Zespół z niebywałym dorobkiem muzycznym, a także z całą rzeszą oddanych fanów. The Cure powstał w drugiej połowie lat 70. w Anglii i szybko stał się pionierem gotyckiego rocka. Jego albumy „Faith” (1981) i „Pornography” (1982) wyznaczyły kierunek dla całego nurtu lat 80. – panował mrok, depresja i apokaliptyczny nastrój. A Robert Smith swoim wizerunkiem i charyzmą przyciągał wzrok i czarował śpiewem. Można właściwie powiedzieć, że zespół sam stworzył własną niszę, do której ściągali inni, dyktując zasady i proponując nowe rozwiązania. O fascynacji The Cure mówili także artyści z odległych podwórek, jak Philip Anselmo, wokalista Pantery, Down i Superjoint Ritual, który powiedział, że jako nastolatek był zniewolony atmosferą wczesnych płyt zespołu Roberta Smitha. Ale The Cure potrafił się odnaleźć równie dobrze z przebojami takimi, jak „Friday I’m In Love”, jak i z ambitnymi, wielopłaszczyznowymi albumami, w stylu „Disintegration” (1989). Grupa istnieje do dziś, daje długie, wciągające koncerty i ponoć pracuje nad kolejnym albumem.

Strona

Sonda - wypowiedz się!

Których trzech wykonawców Twoim zdaniem najbardziej zasługuje na dołączenie do Rock And Roll Hall of Fame?

King Crimson
7% (115 głosów)
Iron Maiden
22% (327 głosów)
Judas Priest
9% (144 głosy)
Motörhead
11% (168 głosów)
Slayer
3% (58 głosów)
Megadeth
3% (46 głosów)
The Cure
3% (46 głosów)
Depeche Mode
4% (68 głosów)
Alice In Chains
3% (52 głosy)
Soundgarden
1% (27 głosów)
Dire Straits
9% (137 głosów)
Ozzy Osbourne
7% (103 głosy)
Dio
6% (99 głosów)
Joy Division
2% (33 głosy)
Faith No More
2% (35 głosów)
Komentarze (21)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Doktorek dodano: 07.04.2017, 12:44 #1
Uważam, że Iron Maiden , Dire Straits, Depeche Mode, Motorhead, Judas Priest czy Tina Turner - bezwzględnie powinni tam sie znaleźć.
Pokaż odpowiedzi (1)
rubert23 [83.5.***.***] dodano: 07.04.2017, 13:10 #3
Soundgarden? Ja się pytam gdzie jest Motley Crue?!
Pokaż odpowiedzi (2)
Fan [178.11.***.***] dodano: 07.04.2017, 13:44 #6
Tak zgadza sie te zespoly zasloguja na wprowadzenie do Rock....dodal bym jeszcze Bon Jovi..
Pokaż odpowiedzi (2)
Vampirro dodano: 07.04.2017, 15:08 #9
Uriah Heep i Rainbow, zdecydowanie.
Pokaż odpowiedzi (1)
mikrobas dodano: 07.04.2017, 17:27 #11
Motorhead,Iron Maiden,Slayer-bezsprzecznie .
Pokaż odpowiedzi (1)
Moronn [84.10.***.***] dodano: 07.04.2017, 17:47 #13
No nie, IM tam nie ma?! DNO
Pokaż odpowiedzi (1)
Doktorek dodano: 07.04.2017, 17:50 #15
Nie ma. Może i lepiej, wyobraźmy sobie: Oni i Blondie, skandal Uśmiech
I [83.22.***.***] dodano: 07.04.2017, 20:58 #16
Ja mam nadzieję, że nikt nie zapomni o Bon Jovi, Def Leppard...
Pionier [91.237.***.***] dodano: 08.04.2017, 09:11 #17
Ale już dla jakiegoś tupaka , albo innego snop doga tomiejsce jest. Żenada i kompletna porażka.
hrabia_Grishnackh [5.172.***.***] dodano: 08.04.2017, 11:02 #18
Motorhead, DIO, Judas Praist, Ozzy, Iron Maiden to jest kwint esencja Rock&Rolla wstyd i hańba że ich tam brak
Berrw dodano: 08.04.2017, 16:20 #19
Maiden, Motor, Priest bardzo dużo wnieśli do muzyki a Ironi wciąż są na szczycie - WSTYD!
Bezz5 dodano: 09.04.2017, 11:41 #20
Wyczytałem parę lat temu, iż Maideni kompletnie tą instytucją nie są zainteresowani.
Refffi [84.10.***.***] dodano: 10.04.2017, 20:52 #21
No i dobra, zawsze byli niezależni.
Komentarze (21 opinii) Skomentuj
Zobacz także
1

BAFTA podąży śladem Oscarów? Zapowiedziano zmiany w regulaminie

rf | fot. Przemysław Berliński | 25 września 2020
Newsy 251V  
0

Lunatic Soul zaprezentował singel promujący nowy album [AUDIO]

rf | fot. Tomasz Pulsakowski | 24 września 2020
© 2013-2020 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group