terazmuzyka.pl
Relacje 485V  
mg | fot. Paulina Grzybowska | 8 września 2019

Wczoraj zakończył się reaktywowany po ponad dekadzie SKARfest. Na scenie pojawili się między innymi Happysad, Nocny Kochanek, Fisz Emade Tworzywo i Sebastian Riedel & Cree.

Dzień 1 (Sebastian Riedel & Cree, Fisz Emade Tworzywo, Cyrk Deriglasoff  i in.)

SKARfest zniknął z koncertowej mapy Polski na ponad dekadę. Brakowało funduszy, możliwości i zainteresowania, ale w tym roku ostatecznie uznano, że Skarżysko-Kamienna zasługuje na imprezę muzyczną z prawdziwego zdarzenia. Ponownie organizacją zajęli się właściciele skarżyskiego klubu Semafor, Małgorzata i Michał Lipińscy, tym razem ze wsparciem Stowarzyszenia „Stacja Kultura”. Zorganizowali wspólnie dwudniowy festiwal, którego gwiazdami byli Sebastian Riedel & Cree, Fisz Emade Tworzywo (pierwszego dnia) i Happysad oraz Nocny Kochanek (drugiego dnia). Warto wspomnieć, że dwa ostatnie to zespoły, które założone zostały właśnie w Skarżysku-Kamiennej.

W piątek 6 września imprezę otworzył występ młodego zespołu T.OFF, który rozpoczyna dopiero swoją sceniczną przygodę, a któremu organizatorzy dali szansę pokazania się szerszej publiczności. Ciekawy, energetyczny występ był niezłym wstępem przed tym, na co czekali fani rocka. Przyszła kolej na wykonawcę już nieco bardziej rozpoznawalnego – Łukasz Łyczkowski & 5 RANO postawił poprzeczkę niezwykle wysoko, a niewielka publiczność znakomicie bawiła się pod sceną. Cyrk Deriglasoff to już uznana marka i dało się to odczuć podczas występu charyzmatycznego lidera. Pełen energii, humoru i dobrej zabawy koncert natychmiast przeniósł pozytywne emocje na zgromadzonych na stadionie widzów. Zaangażowanie niewielkiej grupy zostało docenione przez muzyków i prowadzącego.

Przyszła kolej na jedną z największych gwiazd SKARfestu. Sebastian Riedel & Cree, jak to mają w zwyczaju, nie skupiali się na interakcji z publicznością, ale na solidnym gitarowym graniu. Postawili na swoje największe przeboje, wśród których nie zabrakło „Na dnie twojego serca” czy „Jestem tu dla ciebie”. Muzycy, choć po zmianach personalnych (w Skarżysku Cree wystąpiło bez Sylwestra Kramka, za to z Bartkiem Miarką), byli w świetnej formie. Przypomnieli, że w tym roku świętują 25-lecie działalności scenicznej, co jest dla nich wyjątkowym wydarzeniem. Ich występ ponownie rozruszał skromną grupkę usytuowaną pod samą sceną. Wszyscy byli już gotowi na występ gwiazdy wieczoru...

Fisz Emade Tworzywo zameldowali się punktualnie o 22:30. Na scenie było sterylnie – z przodu miejsce dla Bartosza Waglewskiego, natomiast na samym końcu ustawiono ledwo widocznych instrumentalistów. Gromada pod sceną nieco się powiększyła, choć nadal nie była imponująca. Widać było jednak, że wiele osób przyszło na imprezę właśnie na ten występ. I nie wyszli zawiedzeni, ponieważ grupa sięgnęła po wszystkie największe przeboje: „Dwa ognie”, „Telefony”, „Jestem w niebie”... Uderzenia szły jedno za drugim, a fani byli zachwyceni. Do jakości przekazu i całego występu nie można było mieć żadnych zastrzeżeń. To było dobre podsumowanie i godne zakończenie pierwszego dnia reaktywowanej skarżyskiej imprezy. Szkoda tylko, że w tak kameralnym gronie...

Dzień 2 (Happysad, Nocny Kochanek, Gutek i in.)

Już pierwsze minuty na stadionie RUCH-u dowodziły, że to właśnie drugi dzień imprezy był tym, który szczególnie elektryzował fanów. Było znacznie tłoczniej. Do występu głównych gwiazd przygotowały publiczność koncerty młodego Soul Plunder i cieszącego się coraz większym uznaniem zespołu Trzynasta w Samo Południe. Świetne rozpoczęcie drugiego dnia imprezy! Nadszedł czas na Gutka, który wprowadził publikę w nieco spokojniejszy nastrój – jak to ma w zwyczaju, po mistrzowsku łączył reggae i hip-hop, jednocześnie zachęcając ludzi do zabawy. Jego godzinny występ minął błyskawicznie, a emocje pod sceną rosły.

Nocny Kochanek wystartował kilka minut po 20 i, jak to zwykle bywa, rozpoczął od trzęsienia ziemi. Wysoki głos Krzyśka Sokołowskiego przebijał się przez potężne gitarowe granie. Na scenie raz za razem pojawiały się języki ognia, a fani (a w szczególności fanki) zespołu krzyczeli bez opamiętania. Tłum pod sceną był kilkukrotnie większy niż dnia pierwszego. Publiczność szalała, bo szaleli muzycy z Nocnego Kochanka. Co piosenkę uderzali w fanów swoimi największymi przebojami, a usłyszeć można było chociażby „Zdrajców metalu”, „Dziewczynę z kebabem” czy „Konia na białym rycerzu”. To był bez wątpienia najbardziej imponujący – pod względem oprawy i efektów – występ na SKARfeście. Po kilkudziesięciu minutach mocnego brzmienia w wykonaniu Nocnego Kochanka miejsce miała część oficjalna, podczas której zespół odebrał Złotą Płytę za album „Randka w ciemność”. Ekipa przekazała jeden z jej egzemplarzy właścicielom Semafora i jednocześnie organizatorom imprezy. Krzysiek Sokołowski przyznał ze sceny, że to właśnie dzięki nim ich zespół osiągnął sukces. Po tych wzruszeniach przyszedł czas na ostatnią część występu Nocnego Kochanka. Grupa zagrała „Tribjut”, a wszystko zakończyła utworem, którym... wszystko zaczęła, czyli oczywiście „Minerałem Fiutta”. Chłopaki byli u siebie w domu, więc szybko zeskoczyli ze sceny i zaczęli robić sobie zdjęcia z rozentuzjazmowanymi fanami.

Na finał pozostał nam drugi, jeszcze bardziej zasłużony skarżyski zespół. Happysad przyciągnął równie duży (jeśli nie większy) tłum pod scenę. Fani byli przygotowani – mieli odpowiednie koszulki i znali wszystkie teksty, natomiast na niemalże wszystkie sceniczne wydarzenia reagowali ogromnym piskiem. To było godne zakończenie SKARfestu. Szczególnie, że Happysad był w świetnej formie. Pomiędzy kolejnymi utworami Kuba Kawalec wspominał swoją młodość w Skarżysku, zachęcał do zabawy, a także – podobnie jak członkowie Nocnego Kochanka – podziękował właścicielom klubu Semafor. Choć było nieco sentymentalnie, nie odbiło się to na muzycznym przekazie. Grupa zagrała kilka kawałków z płyty „Mów mi dobrze”, ponieważ w tym roku świętuje jej 10-lecie, a także inne największe przeboje – z „Zanim pójdę” na czele. Lider Happysad przypomniał również, że jeszcze w tym roku światło dzienne ujrzeć ma nowy, ósmy z kolei album zespołu. Zagrali oczywiście utwór, który na tym wydawnictwie się znajdzie. Zespół był tego dnia w świetnej formie, co szybko dostrzegła znakomicie bawiąca się publiczność. W tym świetnym stylu zamknięty został tegoroczny SKARfest!

Pod względem organizacyjnym i muzycznym SKARfest 2019 był bez zarzutu. Jedyne, co w moim odczuciu okazało się problemem, to frekwencja. Pierwszego dnia koncert – mimo występów znanych i cenionych wykonawców – oglądała właściwie garstka osób. Drugiego dnia było lepiej, ale potencjał był znacznie większy. Pozostaje mieć nadzieję, że mimo wszystko w przyszłym roku odbędzie się kolejna edycja SKARfestu, a publiczność dopisze w lepszym stylu.

GALERIA Z IMPREZY PONIŻEJ:

Zdjęcia
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Zobacz także
Koncerty 349V  
0

System Of A Down zapowiada „wiele" koncertów w Europie

rf | fot. Frank Maddocks | 16 września 2019
Newsy 324V  
0

Ric Ocasek (The Cars) nie żyje

rf | fot. Adanne Osefo | 16 września 2019
Newsy 1391V  
Newsy 1307V  
Newsy 501V  
4

The Who singlem zapowiedzieli nowy album [AUDIO]

mg | fot. Raph_PH | 13 września 2019
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group