terazmuzyka.pl
Recenzje 6245V  
bart | mg | 26 sierpnia 2019

Recenzja płyty Fear Inoculum zespołu Tool. Tekst ukaże się we wrześniowym Teraz Rocku, którego premiera zaplanowana jest na 28 sierpnia. 

Tool działa jak tajne stowarzyszenie. W połowie czerwca dostajesz wezwanie, dajmy na to do Amsterdamu. Lecisz, meldujesz się w siedzibie pewnej firmy gitarowej, podpisujesz cyrograf, że do sierpnia ani mru mru, zostawiasz telefon i wchodzisz na salę z kartką i długopisem w ręku. Zjawia się me­nedżer grupy, wyciąga z koperty dwie płyty (bo materiał liczy ponad 80 minut) i odtwarza je po kolei przy głośności, która w ojczyźnie wezwa­łaby – via sąsiedzi – Straż Miejską. Jednocześnie informuje, że nie poda żadnych tytułów, nie zobaczysz też nawet skrawka oprawy graficznej. Czysta muzyka – bez gapienia się na czterocalo­wy ekranik i zastanawiania się, gdzie podłączyć kabelek dołączony do edycji specjalnej.

Aura wtajemniczenia oczarowała niektórych tak, że oczekiwali wręcz paruzji. W sensie: 13 lat fonograficznego milczenia upoważnia do żądań, by zespół nagrał coś zupełnie odmiennego, Dosko­zzzę jakąś. Tymczasem każdy, kto zna dyskografię grupy, wie, że powstawała ona powoli i nigdy nie było gwałtownych przewrotów stylistycznych. Rozwój Tool polegał na ewolucji, dorzucaniu nowych elementów. Ewolucja ta osiągnęła właśnie szczytową formę.

Album Fear Inoculum to kwintesencja wszyst­kiego, czego może oczekiwać fan. Muzyka Tool opiera się, z grubsza rzecz biorąc, na trzech filarach. Pierwszy wywodzi się z rocka progresyw­nego. Od pinkfloydowatych „piknięć” z początku kawałka tytułowego przez kingcrimsonowe zakrę­cenie rytmiczne po wielowątkowe, ocierające się o formy rodem z muzyki klasycznej kompozycje, jakie lubił na przykład Yes. Zwłaszcza ten ostatni aspekt został tu podkręcony do maksimum. Nikt nie ogląda się na czasy trwania utworów. Obra­stają one aranżacyjnym mięskiem, meandrują, zwodzą pozornymi zakończeniami, by ścicha pęk dorzucić repryzę. Weźmy Pneumę. Zaczyna się od dźwięków etnicznych, potem mamy chrupliwy riff, partie przypominające syntezator, progresywne harce i metalową wariację na bazie głównego tematu na koniec.

No właśnie, metal. Filar drugi, który zapewnił grupie wierną publiczność. Jeśli rozumiemy go jako darcie ryja w warstwie wokalnej, to na tej płycie zanika. Maynard najczęściej śpiewa lirycz­nie, jak w A Perfect Circle, czasami pozwala sobie na rodzaj skandowania czy melorecytacji (dobrze to słychać w utworze tytułowym), co znamy z projektu Puscifer. Jeśli jednak chodzi o instru­mentalistów... W ostrych momentach jest ostrzej niż kiedykolwiek. OK, równie ostro jak w czasach Ænimy. Absolutnie modelowy pod tym względem jest 7empest, w którym dodatkowo pojawia się w środku charakterystyczna przyczajka skontra­stowana nagłym atakiem dźwięku. Nie muszę tłumaczyć, jak to sprawdza się na koncertach. Ta muzyka działa na słuchacza wręcz fizycznie, po jej wybrzmieniu jesteśmy w stanie przyjemnego wyczerpania, jak po dobrym seksie.

To kieruje nas w stronę filaru trzeciego. Groove. Tool przy całej swojej ciężkości potrafi porwać dynamiką, zwartym atakiem sekcji rytmicznej. Przykłady znajdziemy w Invincible – gdy rusza walec około dziewiątej minuty czy, w wersji łagodniejszej, w refrenie tego utworu. Albo w mantrowej aurze Culling Voices. Umiłowanie rytmu posunięte jest do granic w Chocolate Chip Trip, czyli instrumentalnym popisie perkusisty, któ­ry znaliśmy z koncertów pod skrótem CCTrip (tak jest – grali na żywo aż trzy nowe kawałki, obok Invincible i Descending). Jest tu oczywiście miejsce na pokazanie umiejętności Danny’ego Careya, ale też dużo nowoczesnych dźwięków, świadczących o tym, że Tool odnotował nadejście AD 2019.

Kombinacje słychać też w bonusach, dostępnych poza podstawowym zestawem, cyfrowo. Na przy­kład Legion Inoculant, z echem muzyki konkretnej, szumami, głosem brzmiącym, jakby się nie mógł przebić z zaświatów. Albo Mockingbeat brzmiący jak przeprawa łódką przez Amazonię: z etnicznym bębenkiem, zmyślnym układem sampli i odgłosami ptactwa. Ktoś może się zżymać, że nie dostał kompletu utworów na CD. A ja się cieszę. Bo jakoś nie zasłuchiwałem się eksperymentalnym Viginti Tres z poprzedniej płyty. Zestaw bonusowych interludiów proponuję jako osobny album dla tych spragnionych nowości, którzy to co najlepsze w Tool po latach przestali lubić.

Bartek Koziczyński

Trakclista Fear Inoculum:

  1. Fear Inoculum
  2. Pneuma
  3. Invincible
  4. Descending
  5. Culling Voices
  6. Chocolate Chip Trip
  7. 7empest

Już jesienią tego roku ukaże się nowa wersja książki pt. Parabola autorstwa Bartka Koziczyńskiego. Poświęcona jest historii i twórczości zespołu Tool.

Komentarze (62)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Fan624 [31.0.***.***] dodano: 26.08.2019, 12:56 #1
Ale dodatkowe kawałki proponować osobno? Herezja :D czy autor może napisać który kawałek uważa za najlepszy? Dla mnie pneuma i 7empest to top 5 całej ich twórczości
Pokaż odpowiedzi (2)
Kuba [157.25.***.***] dodano: 26.08.2019, 12:57 #4
Witam, to jak z tą wersją na cd? Będzie coś w normalnej cenie czy tylko ta wypasiona wersja z ekranikiem za 300 zł??
Pokaż odpowiedzi (5)
kizdub dodano: 26.08.2019, 19:46 #10
SPOILER!
A tak wygląda fizyczne wydanie https://www.youtu(...)cpqCauDg

bambosze_babuni [78.133.***.***] dodano: 26.08.2019, 22:13 #11
Aż nie do wiary, że po tylu latach przerwy wychodzi album, który jest tak dobry. Po prostu nie do wiary. Boże Narodzenie w sierpniu ❤
Pokaż odpowiedzi (3)
Rademenes [5.184.***.***] dodano: 27.08.2019, 00:01 #15
Po tylu latach przerwy wychodzi album identyczny jak poprzedni. Długie, nudne przewidywalne lupy. Autor recenzji napisał skojarzenia: Yes, Pink Floyd, groove, Perfect Circle. No właśnie. Zespół rockowy, metalowy, który nagrał niegdyś Undertow jest od dawna zespołem tetryków. Nie są zdolni do skomponowania niczego nowego i interesującego.
Pokaż odpowiedzi (5)
Paweł [94.254.***.***] dodano: 27.08.2019, 07:44 #21
Słabizna. Do Lateralus całe lata świetlne. Wszystkie kompozycje zbudowane tak samo i rozwleczone w niemożliwy wręcz sposób. Piszę to jako fan.
Pokaż odpowiedzi (1)
Marcin [83.23.***.***] dodano: 27.08.2019, 08:33 #23
Dla mnie najlepszy album jaki wydali to lateralus. Płyta miała producenta. Brzmiała inaczej jak poprzednie,. inaczej niż 10000 days. Aenima była niezła. Jednak nie dorasta do lateralus moim zadaniem. Z kolei pierwsza i czwarta płyta miały fatalną produkcję. "Dni" były dodatkowo nudne jak flaki z olejem. Debiut zaś wokalnie był fatalny. Niemal każdy utwór był wyspany.

Pierwszy oficjalny singiel z fear inoculum niczym nie zaskoczył. Bardzo solidny, dobry. Ale żeby zaraz mokre majtki na scenę rzucać... Podchodzę realistycznie. Nie spodziewam się trzęsienia ziemi. Ale będę zadowolony jeśli dostanę coś na poziomie aenimy, a bardzo zadowolony jeśli wespną się na poziom lateralus. Wszystko wyżej będzie niespodzianką.
Pokaż odpowiedzi (11)
Kick [37.47.***.***] dodano: 27.08.2019, 09:31 #34
Płyta od niemalże dwóch tygodni jest dostępna tu i ówdzie w mp3 z magicznego odnośnika oficjalnej strony TOOLa.
To niesamowite jak Maynardy potrafią tworzyć magię widocznych punktów dla wybranych a resztę docierać innymi kanałami.. Podając dźwięki jak byleczki z piekarni.. Ciepłe, chrupiące, idealne i wyważone.

FOK [178.217.***.***] dodano: 27.08.2019, 12:34 #35
Tak naprawdę teraz mało kto będzie miał odwagę napisać, że nowy Tool jest słaby. A już w nieszczególność nie odważy się TR.
Uu [217.98.***.***] dodano: 27.08.2019, 14:49 #36
Wszystko rżnięte z loudwire, moglibyscie sie wysilić a nie tylko artykuły - kalki
Pokaż odpowiedzi (2)
Crim [85.222.***.***] dodano: 27.08.2019, 22:53 #39
Przesluchalem album 3 razy. Jak do tej pory uderza świetne brzmienie. Myślę, że za wcześnie oceniać zawartość, ale jest coś takiego jak pierwsze wrażenie. Moim zdaniem na tej płycie są wspaniałe momenty, ale to tylko momenty. Całość na razie nie poraża. Obawiałem się powtórek, ale na szczęście nie ma ich za wiele. Jest natomiast jakiś marazm. Utwory sprawiają wrażenie wymęczonych i przekombinowanych. Niewiele ciekawych pomysłów jak na ten zespół. Ani jeden numer mnie nie powalił w całości. Żadnych niespodzianek, zaskoczeń. Wydaje mi się, że wszystkie wcześniejsze wydawnictwa robiły na mnie lepsze wrażenie na początku, niż ta płyta. Nie przesądzam, może mnie olśni. Dam szansę, bo to jeden z moich ulubionych zespołów. Gdy wychodził lateralus czułem na początku niedosyt, po czasie stwierdziłem że jest genialna. Dodam jednak, że forma tego wydawnictwa to nieporozumienie. Na pewno nie wydam tylu pieniędzy na taki szajs. Poczekam ewentualnie na jakieś normalne wydanie.
Pokaż odpowiedzi (2)
Rhayader [37.47.***.***] dodano: 27.08.2019, 23:16 #42
Stalo się. Wreszcie jest długo oczekiwana, z utęsknieniem wypatrywana płyta zespołu legendy!! I co? I nic. Tak mdławego albumu nie było w dorobku grupy. Jak mają nagrywać takie albumy to chyba lepiej, żeby juz nic nie nagrali. Nie dałem rady przebrnąć przez tą płytę. Niestety ale narzędzie do nagrywania nieziemskiej muzy całkiem się stępiło. Wielka szkoda. Zostają genialne stare płyty.
Pokaż odpowiedzi (1)
mario [188.146.***.***] dodano: 28.08.2019, 09:41 #44
jak dla mnie plyta genialna, najlepsza w dyskografi
kawalki maja ta sama budowe (poza 7empest) ale przez to plyta jest spojna, koncepcyjna
zachwycam sie
mietek [84.10.***.***] dodano: 28.08.2019, 21:55 #45
AEnima, dla mnie ta płyta otwarła okno na inny świat muzyki. Do Lateralus po poprzedniej długo nie mogłem załapać klimatu (i tu co red, pisze ze nie ma rewolucji... z płyty na płytę "A pierd...sz Pan".
10k dni te inne może nie aż taki dysonans jak AE do Late..
w Fear Inoculum - duzo utworów ma swoje korzenie w porzednich płytach. Smaczki jakie Danny dodaje choćby w Pneumie (z Triad) czy akordy jak w Right in Two / Reflection.
Jest inne, jest mocniejsze(miejscami). Brak mi tu może ciekawostek jak poprzednio z ciągiem Fibonacciego w Lateralus Uśmiech - ale lateralusa tez x musiałem przetrawić zeby zrozumieć...
Invictus mnie na koncercie podjarał , na płycie werbel jest z overtonami (dla mnie ukłon dla realizatora Uśmiech
Max [88.156.***.***] dodano: 29.08.2019, 20:10 #46
Płyta jest nieziemska - wgniata w fotel.
tom tom [157.25.***.***] dodano: 29.08.2019, 21:04 #47
W mojej ocenie solidny album - z nieudanym ostatnim numerem
mocne 8/10
na pewno jest lepiej niz 10 000 days
Pokaż odpowiedzi (1)
Cookie [95.175.***.***] dodano: 30.08.2019, 10:05 #49
Az przykro czytać, jak redaktor Koziczyński na stare lata popada w egzaltowany ton nastoletniego fanboja. Na Fear Inoculum jedynie poszczególne fragmenty przykuwają uwagę, natomiast rozwleczone do granic możliwości kompozycje zdają się podążać donikąd. Przede wszystkim brakuje utworów z fantastycznie stopniowanym napięciem, jak np. The Grudge, czy The Patient. I ulotniły się gdzieś fantastyczne melodie. Bo to, co niektórzy zaklinacze rzeczywistości nazywają "ostentacyjnym brakiem przebojowości", de facto jest oznaką braku inwencji. Niesmak tym większy, że początek 7empest brzmi niczym uboga zrzynka z Frame by Frame King Crimson.
I piszę to z perspektywy człowieka, któremu muzyka Tool towarzyszy od 1996 roku. Niestety potwierdziły się obawy, że wydanie nowej płyty będzie tylko pretekstem do ruszenia w trasę. Pięć gwiazdek? Litości... Totalne bezfazie.
Obserwator [83.9.***.***] dodano: 30.08.2019, 14:45 #50
Najlepsza była, jest i będzie wg mnie Aenima.To wulkan pomysłów,gdzie pomysł goni pomysł.Niesamowita muzyczna wyobraźnia,stopniowanie napięcia,rozmaite smaczki.Aenima-na to był pomysł, poza tym ta płyta w tamtym czasie była czymś niezwykłym,szalenie oryginalnym.Lateralus jest niezły,ale w gruncie rzeczy to udziwnione i porozciągane kawałki.Już tam zaczęło brakować pomysłów i zaczynały się niepotrzebne dłużyzny.Fear Inoculum jest płytą wtórną,ale klimatyczną, urokliwą z ładnymi melodiami.Miałem większe oczekiwania,ale z drugiej strony w obrębie ,,muzyki rockowej" zostało już powiedziane wszystko,a różne style zostały wymieszane jak tylko się da, więc moje oczekiwania były raczej na wyrost.
art123 [89.64.***.***] dodano: 30.08.2019, 17:44 #51
Solidna pozycja w dyskografii Tool'a. Jest dobrze. A przede wszystkim o tym albumie można powiedzieć jedno - gdyby ktoś go puścił nie mówiąc, jaki to zespół, fan muzyki Tool'a nie miałby żadnych problemów w odgadnięciu, kto jest jego wykonawcą, nawet po wysłuchaniu krótkich fragmentów poszczególnych utworów. Płyta zachowuje praktycznie w całości bardzo charakterystyczny styl muzyczny, który na przestrzeni lat wykształcił zespół.
stoskartek [77.243.***.***] dodano: 30.08.2019, 22:06 #52
Ja mam troche inaczej:


https://stos-(...)zja.html
Obserwator [83.9.***.***] dodano: 31.08.2019, 09:13 #53
Recenzje Fear Inoculum,światowych krytyków,poczytnych i opiniotwórczych pism są lepsze od Lateralusa.Niżej w tabelce po prawej stronie aktualny wykaz jeśli kogoś to obchodzi.
https://en.wi(...)Inoculum
juzek [79.124.***.***] dodano: 31.08.2019, 10:55 #54
Jestem jakoś po 4 przesłuchaniach i na razie dupy nie urywa, długie, monotonne te utwory i w sumie mało się w nich dzieje, i może napiszę herezję Mrugnięcie ale tylko fakt że jest to Tool chce mi się tego słuchać, bo gdyby to był inny zespół to ... chyba bym odpuścił sobie... po ćwierć wieku słuchania tego bandu... trochę więcej jednak oczekiwałem chociaż nie wiem na jakiej podstawie :D
Diz [89.71.***.***] dodano: 31.08.2019, 11:39 #55
Chyba przyświeca im filozofia Dream Theater, muzyka musi wypełniać cały krążek, żeby się przestrzeń na CD nie zmarnowała. Kto za jednym posiedzeniem słucha 80 minut muzyki? Najlepsze albumy mają po ok 40 minut i są klasykami. Ale Tool to zawsze była kaszana, bezpieczne granie dla trzymających się z tyłu bezpiecznie przyczajonych fanów "progresywnego" metalu MrugnięcieNikt się do nich nie mógł przyczepić, bo jak grasz zachowawczo, to najwyżej cię zignorują, ale nie będą hejtować. Ja im robię tę przysługę, wielką łaskę i ich hejtuję Mrugnięcie. Niech się nacieszą dobrym hejtem, którego nie zaznali będąc stale w bezpiecznej odległości od wszystkiego co dzikie, nowatorskie, wkurzające i irytujące :D
Pokaż odpowiedzi (4)
The alien [94.254.***.***] dodano: 31.08.2019, 22:57 #59
Sens i przekaz Toola zna chyba tylko sam Tool... Co autor miał na myśli. TA PŁYTA JEST PERFEKCYJNA DOJRZAŁA TRUDNA. Każdy dźwięk jest dopracowany do perfekcji. Metafizycznie matrixowo... świat budzący chaos a zarazem porządek. Wszystko się ze sobą łączy w perfekcyjnie dopracowaną całość. Jak pedantyczna nie zrozumiała zasada matematyczno fizyczna której nie umiemy ogarnąć umyslem my zwykli słuchacze. Płyta jest inna niż poprzednie. Dzwieki są jeszcze bardziej połamane i nie równo grane niż wcześniejsze utwory. Ludziska to jest Tool...daleko nie odgadniona i nie zrozumiała forma "czegoś"Dla mnie Nisza. Tak dobrze zbudowanej muzycznie płyty dawno nie słyszałem. Płyty której nie rozumiem i pewnie długo nie ogarnę. To jest właśnie Tool. Mistrzostwo świata.
Bratzagloby [89.64.***.***] dodano: 01.09.2019, 15:31 #60
Słucham po raz trzeci... Z przyjemnością... Do skojarzeń dorzucę Lion Shepherd, Riverside oraz, uwaga: Nickelback... No i również poczekam na tańszą ofertę.
wew [81.190.***.***] dodano: 05.09.2019, 19:02 #61
Dziwnie to zabrzmi, ale IMO tym albumem Tool udowodnił, że jest już czymś w stylu AC/DC. Oczywiście fajnie, poprawnie i ciągle wielu to kupuje, ale jest to nic więcej niż zbiór patentów, który opracował i do perfekcji nauczył się wykorzystywać Tool
jest to ta sama zgrana płyta, ten sam trick.
W 3/4 utworów słychać Lateralusa i Schmism.
stoskartek [77.243.***.***] dodano: 06.09.2019, 19:25 #62
Moje kilka słów na temat płyty:

https://stos-(...)zja.html
Komentarze (62 opinie) Skomentuj
Zobacz także
Koncerty 301V  
0

System Of A Down zapowiada „wiele" koncertów w Europie

rf | fot. Frank Maddocks | 16 września 2019
Newsy 309V  
0

Ric Ocasek (The Cars) nie żyje

rf | fot. Adanne Osefo | 16 września 2019
Newsy 1384V  
Newsy 1301V  
Newsy 497V  
4

The Who singlem zapowiedzieli nowy album [AUDIO]

mg | fot. Raph_PH | 13 września 2019
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group