terazmuzyka.pl
Recenzje 3108V  
Bartek Koziczyński | 1 grudnia 2017

Długo oczekiwany album legendarnego U2 w końcu ujrzał światło dzienne. Jego recenzją zajął się Bartek Koziczyński.

W zamierzeniu miał to być bliźnia czy album do wydanego w roku nieprzewidzianych wypadków Songs Of Innocence. Seria 2014 - doprowadziła do opóźnienia premiery. A po drodze modyfkacji materiału. Jeśli wierzyć U2, dotyczyło to nie samych kompozycji, lecz tekstów i produkcji dźwięku. Zwłaszcza pod tym drugim względem wyszło to płycie na dobre.

Danger Mouse, który poprzednio był wiodącą osobą za konsoletą, obudował muzykę rozwiązaniami z gatunku pop. Gitary cofnięte w miksie, pełno podbarwień elektronicznych, modyfkacje głosu, miękka sekcja rytmiczna... Teraz, mimo że magików aż pięciu (Myszy nie ma, jest Steve Lillywhite), zostało to zdemontowane. Nie do zera, bo jednak nowoczesne momenty się zdarzają, ale do rozmiarów akceptowalnych dla długoletnich fanów. Porównajmy dwa utwory oparte na podobnym patencie: nawiązaniu do nowofalowych początków grupy, gdzie ważny jest puls basu i oszczędność brzmienia. Z wcześniejszą piosenką Iris można było iść na dyskotekę. Z nową, Red Flag Day, aż chce się chwycić w dłoń sztandar i ruszać do amfteatru Red Rocks. Gitara brzmi tu należycie surowo, jeśli na płycie pojawiają się efekty, to typowo edge’owe delaye ( jak w The Little Things That Give You Away), do łask wróciły nawet przestery (riff American Soul). Dobrze robi to kompozycjom czerpiącym, podobnie jak na Innocence, z całej zespołowej historii. Od wspomnianej new wave, przez podniosłe klimaty Joshua Tree (The Little Things That Give You Away), rock’n’rollowość Rattle & Hum (The Showman), trans Achtung Baby (uwaga: najbardziej „achtungowy” motyw w Lights Of Home zsamplowano z piosenki Haim, w drugiej części kawałka dziewczyny dołączają do niby-gospelowego chóru) po współczesne oblicze zespołu (You’re The Best Thing About Me). A może po prostu kompozycje są lepsze w punkcie wyjścia? Może zagranie ich w sali prób, a nie układanie w komputerze, pozwoliło przywrócić dawną magię? Odnoszę wrażenie, że płyta zostawi po sobie więcej przebojów niż poprzednia.

Siłą U2 w najlepszym okresie były też teksty. Pomijając rzeczy nawiązujące do wywiedzionej z Williama Blake’a koncepcji „niewinność kontra doświadczenie”, dla mnie – jako poetyckiego ignoranta – lekko mętne, Bono dotknął tu kilku problemów współczesnego świata. Szczególnie przejmujący jest Red Flag Day, w którym metafora czerwonej flagi na plaży służy pokazaniu dramatu topiących się w morzu uchodźców. W Summer Of Love wprost pada nazwa Aleppo, w którym kwiaty rosną w kraterach bomb. Porywający muzycznie The Blackout dotyczy dostrzeganego przez artystę zaćmienia w sprawie: demokracja leży na plecach, natomiast w Get Out Of Your Own Way słyszymy: oblicze wolności zaczyna pękać/miała plan, dopóki ktoś nie walnął jej w twarz. Niewesoło, ale czy klasyczne piosenki U2, jak Sunday Bloody Sunday lub Bullet The Blue Sky, były wesołe?

Zaskoczeń tu nie ma. Jest zdecydowany powrót do formy. [2017]

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Zobacz także
Newsy 214V  
2

Iggy Pop singlem zapowiedział nowy studyjny album [AUDIO]

mg | fot. Alex Const | 18 lipca 2019
Newsy 107V  
Newsy 936V  
13

Jack White wskazuje zespoły, które są nadzieją rocka

rf | fot. David James Swanson | 17 lipca 2019
  • Songs Of Experience
  • U2
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group