terazmuzyka.pl

Trochę się naczekaliśmy. Ale warto było, bo koncerty halowe są dla Metalliki najbardziej naturalnym środowiskiem. Zespół złożył też w Krakowie fenomenalny ukłon w stronę polskich fanów. Koncert odbył się 28 kwietnia ubiegłego roku, a jego relację przygotował Bartek Koziczyński.

Do sprzedaży trafiło niedawno przygotowane przez naszą Redakcję Wydanie Specjalne poświęcone Metallice. Znajdziecie w nim między innymi relacje ze wszystkich koncertów zespołu w Polsce.

Na 144 stronach znajdziesz między innymi:

  • Historie wszystkich albumów zespołu
  • Oko w oko z muzykami, czyli dwanaście szczerych wywiadów
  • Za kulisami polskich koncertów: wódka w Katowicach i Dżem w Krakowie
  • I wiele, wiele więcej!

Pismo dostępne jest w kioskach, a także w naszym sklepie w cenie 19,99 PLN.


Dwadzieścia lat temu w Spodku szokował sam fakt umieszczenia sceny na środku areny. Więcej osób mogło dzięki temu oglądać muzy­ków z bliższej odległości – istotna sprawa wobec braku ekranów. Efekty specjalne? Symulowana awaria pirotechniki, facet udający, że przypadkowo zajął się ogniem...

W krakowskiej Tauron Arenie widać już ewidentnie XXI wiek. Centralna scena jest standardem. Synchroniczny taniec dronów to jednak widok rodem z filmów science fiction. Nie chodzi o duże rotory, tylko miniaturowe ustrojstwa, ze światełkami, imitujące ćmy w Moth Into Flame. Latały sobie pozornie bez ładu, by nagle sformować krąg nad głową Hetfielda. James chciał od jakiegoś czasu wykorzystać drony, ale przeszkodą były względy bezpieczeństwa – opowia­dał w magazynie „So What!” Dan Braun, reżyser WorldWired Tour. Kilka lat temu Enrique Iglesias bawił się na koncercie dronem i omal nie stracił palców. Powiedziałem wtedy Jamesowi: „Nie, to niebezpieczne”. Kiedy przy tej trasie zagłębialiśmy się w rozwiązania produkcyjne, James zapytał: „I co z dronami? W końcu ich użyjesz?”. Sprawdziliśmy raz jeszcze i znaleźliśmy rozwiązanie wykraczające poza moje pojmowanie. Pozyskaliśmy matema­tycznego czarodzieja, żeby napisał algorytm czy coś tam, i następnego wieczoru mieliśmy drony. To było magiczne.

Drony bawią widzów tylko przez kilka minut. Nad głowami muzy­ków bez przerwy wiszą natomiast 52 ruchome kubiki z ekranami LED, na których wyświetlane są przeróżne rzeczy. W Sad But True animacje przypominające „totalitarne” sceny z Floydowego The Wall. Przy For Whom The Bell Tolls – czerwone czachy. Gdy Rob Trujillo grał Anesthesię, widać było Cliffa Burtona. Podczas One oglą­daliśmy fragmenty filmu Johnny poszedł na wojnę. A Spit Out The Bone okraszały nasze narodowe barwy z logiem zespołu. Od czasu do czasu trafiały tam też zbliżenia muzyków na scenie. Mamy trzywy­miarowe ruchome wideo na różnych płaszczyznach, w każdym punkcie widzenia wy­świetla się coś innego. Każde miejsce na sali zapewnia zupełnie odmienny widok. Jeśli przesuniesz się o pięć krzeseł, będziesz oglądał coś innego – mówi Braun, którego zainspirowała instalacja artystyczna – rodzaj żyrandola – wypatrzona w Nowym Jorku. A metalowi tradycjonaliści mieli dla siebie słupy ognia.

Taka scenografia wymusza specyficzne roz­mieszczenie nagłośnienia. Kolumny podwie­szono pod sufitem i z dźwiękiem było niestety różnie. Przy otwierającym Hardwired kiepsko rozchodził się na płycie. Potem na dole się popra­wił, ale gdy przeszedłem na trybuny, brzmiał cha­otycznie, co prawdopodobnie wynikało z odbić.

Niczego nie można było zarzucić Metallice pod względem artystycznym. Poza obowiązkowy­mi hitami sięgnęli do staruśkiego Motorbreath, z przeróbek była Die, Die My Darling Misfits. Miała sens aż siedmioutworowa reprezentacja nowego albumu, zważywszy na jego dobre przyjęcie. Tym bardziej, że zespół, który do tej pory raczej wiernie odgrywał kompozycje z płyt, postanowił rzecz urozmaicić. Na przykład w środkowej czę­ści Now That We’re Dead, gdy na scenie pojawiły się dodatkowe kubiki z padami perkusyjnymi. Dorwali się do nich wszyscy muzycy, a wynikiem był plemienny rytm, kwitowany przez publicz­ność okrzykiem hej! A potem James wykorzystał jeszcze pałeczkę do slide’a na gitarze.

Nie brakowało interakcji z publicznością. Szczególnie wyróżniała się przemowa Hetfiel­da w połowie show: Jestem wdzięczny, że mogę tu być. Po 37 latach Metallica wciąż żyje. Jesteśmy tu w Krakowie z naszymi przyjaciółmi i rodziną – piękne! Nie mogłem sobie tego lepiej wymarzyć. Gdy tak spoglądam, widzę różnych ludzi. Wszyscy są w tej rodzinie mile widziani. Mamy więc starsze osoby. Jest mnóstwo ludzi w średnim wieku. Są też małe dzieci, dzieci Metalliki. O, tu jedno... Ile masz lat? 13? Jak masz na imię? Peter? Peter ma 13 lat, stoi w pierwszym rzędzie na koncercie Metalliki i trzyma polską flagę – piękne! To twój ojciec? Wujek! Masz bardzo fajnego wujka. Dzięki, wujek! Peter, zagramy dla ciebie piosenkę. Bo tworzysz następną generację Metallikowej rodziny, następną generacją metalu. Fajnie, że tu jesteś. Mam pytanie do ciebie i do wuj­ka... Ma być ciężko?! Metallica zrobi dla ciebie ciężko, Peter! I odpalił Sad But True. Na sam koniec, po finalnym Enter Sandman, miło nawijał też Lars: W 1987 roku Metallica przyjechała do Polski po raz pierwszy. Graliśmy niedaleko stąd w Katowicach, nie wiem czy ktoś z was tam był? Większości z was nie było pewnie na świecie w 1987. Metallica odwie­dza Polskę od 31 lat i jest coraz lepiej i lepiej. Kraków, Metallica was kocha!

To jednak tylko przygrywka do prawdziwych wzruszeń, które zapewniła nowa świecka tradycja polegająca na graniu przez Kirka Hammetta i Roba Trujillo lokalnych utworów. Mogło to pójść w kierunku jajcarskim (Jožin z bažin w Pradze), mogło w kierunku łatwizny w sensie anglojęzycznego metalu (Balls To The Wall w Lipsku). W tym kontekście zaskocze­niem było sięgnięcie po klasykę naszego bluesa, Wehikuł czasu Dżemu.

O procedurze doboru utworów artyści opowiadali w „So What!”. Kirk: Research wykonuje Rob, bo zdaje się mieć przyjaciół w każ­dym pieprzonym kraju, do którego jedziemy. Ma przyjaciół wszę­dzie. Rob: Trzeba mieć przyjaciół. Chodzi o sięgnię­cie do lokalnej społeczności, więc jeśli znasz ludzi w danym miejscu... Kirk: ...zapewnią ci jakieś wyobrażenie. Rob: Z odpowied­nim wyprzedzeniem wysyłasz im mail: „Hej, robimy to z Kirkiem, pomóżcie”. Lars podsunął pomysł, żeby pytać też wytwórnie płytowe. Masz więc dwa podejścia. Wydawcy i lokalnych fanów. Jeśli widzę, że są jakieś punkty styczne, wtedy wiem: „OK, to naprawdę interesujące”.

Dżemowy riff pod ręką Hammetta tylko uwy­puklił swój klasyczny charakter, publiczność entuzjastycznie reagowała też na motyw solowy. Trujillo walczył natomiast z pułapkami języka polskiego, co miało swój urok (marzeniami żujem jak król) i dawało fanom okazję do gromkiego wsparcia. Rob, w tym samym wywiadzie: Te momenty są magiczne i jest to wyraz szacunku dla miasta, kraju, fanów, ludzi z danego regionu. Taki mamy cel i dajemy z siebie wszystko.

W momencie popisów duetu pozostała dwój­ka może nato­miast odpocząć w specjalnym pomieszczeniu pod sceną, gdzie czekają czyste ciuchy, napoje regenerujące, masażyk... Nie ma się co śmiać, bo lata lecą, a panowie rąbią dwie godziny fizycznie wymagającej muzyki. To zresztą również odpo­wiedź na pytania typu: skoro koncert od razu się wyprzedał, czemu nie zagrali w Krakowie dwa dni z rzędu? Ano ustalili sobie, że rocznie dają tylko 50 występów i chcą je pokazać fanom z jak największej liczbie miast. Mój mózg chce grać więcej koncertów, ale ciało mówi mózgowi coś zupełnie innego – wyjaśnia Hammett. Odkrywam to, gdy gram koncert: jak nie w kręgosłupie, to w kolanach. Jak nie w kolanach, to w pieprzonej szyi. W tej sytuacji muszę uwzględniać fizyczne możliwości mojego ciała, bo przez długi czas je ignorowałem. Cały czas prowadził tę maszynę mózg i doprowadzał ciało do ruiny. Teraz wszystko się zmieniło, odkryłem że potrzebuję czasu, żeby odreagować fizyczny aspekt bycia na scenie.

Cieszmy się więc tym, co dostaliśmy. I oby na kolejny halowy show grupy nie trzeba było czekać kolejnych dwudziestu lat.

Bartek Koziczyński

Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
maniekz_upy [5.173.***.***] dodano: 17.08.2019, 22:15 #1
To naprawdę był ostatni koncert Metalliki? Aż trudno w to uwierzyć, czyli jednak jest czasami sprawiedliwość w życiu i na Ziemi. To gratuluję, jesteśmy ocaleni, oby nigdy więcej pseudo metalu w tym wydaniu.
Zobacz także
Newsy 327V  
1

Tauron Nowa Muzyka Katowice 2020 z potężnym wzmocnieniem składu [LISTA]

mg | fot. Radoslaw Kazmierczak | 11 grudnia 2019
Newsy 187V  
© 2013-2019 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group