100 płyt wszech czasów Prog Rock: Ranking Teraz Rocka (miejsca 90-81)

/ 7 maja, 2026

Już 14 maja do sprzedaży trafi nowe „Wydanie Specjalne”, które przygotowała redakcja „Teraz Rocka”, a które w całości poświęciliśmy progresywnemu rockowi.


Wydanie Specjalne: 100 PŁYT WSZECH CZASÓW – PROG ROCK” to subiektywne, przygotowane przez redakcję „Teraz Rocka” zestawienie najważniejszych albumów w historii szeroko rozumianego rocka progresywnego.

Płyty ponadczasowe, płyty kultowe, płyty które odniosły gigantyczny sukces komercyjny, a także takie docenione tylko przez progrockową niszę. To wszystko wydane na świetnej jakości papierze i w doskonałej oprawie graficznej, na 148 stronach

Poniżej zestawienie z miejscami 90-81.

90: KARNIVOOL Sound Awake (2009)

Powstał świetny materiał, bardziej wyrafino­wany niż poprzednio, który zapewnił Karnivool pierwszy duży sukces. Mówiąc w skrócie: to nowoczesny rock progresywny z naleciałościami metalowymi. Kompozycje są bardziej rozbudowa­ne niż na debiucie, więcej się w nich dzieje (New Day, Umbra, Deadman, Change). Cechą charakte­rystyczną Karnivool jest zamiłowanie do skom­plikowanych podziałów rytmicznych, ale przy zachowaniu dużej melodyjności, przez co zespół bywał porównywany do Toola czy The Mars Volta. Nie przeszkadzają mi porównania do Toola, bo to nie­samowita grupa – mówił Drew Goddard, dodając natychmiast: Są między nami pewne podobieństwa, ale jest też wiele różnic. Nie chcemy funkcjonować w cieniu Toola ani jakiegokolwiek innego zespołu.

ROBERT FILIPOWSKI

89: NEKTAR A Tab In The Ocean (1972)

A Tab In The Ocean to już dojrzałe dzieło grupy, które do dziś zachwyca fanów prog rocka i także rocka psychodelicznego czy space rocka. Muzyka ma w sobie więcej luzu i ciepła niż na Journey To The Centre Of The Eye, urzeka też bogatszym, bardziej plastycznym brzmieniem. W tym czasie studio Die­tera Dierksa przeszło z nagrywania na ośmiu ścieżkach na nagrywanie na szesnastu – wyjaśniał Moore. Poza tym album brzmi lepiej, ponieważ dostępne stały się Dolby i DBX ...

MICHAŁ CHALOTA

88: TWELFTH NIGHT Fact And Fiction (1982)

Album, wydany w grudniu 1982 właściwie bez żadnej promocji (w okładce zaprojektowanej przez Geoffa, który był zdolnym grafikiem), nie odniósł wielkiego sukcesu, ale z biegiem lat stał się dziełem kultowym. W jego klimat świetnie wprowadza rozbudowa­na kompozycja We Are Sane w trzech częściach, ujawniająca pewien wpływ Genesis, a jednak oryginalna, brzmieniowo bliska chwilami nowej fali (partie syntezatora Korg PolySix w wykona­niu basisty Clive’a Mittena, który musiał na sesję przejąć obowiązki nieobecnego z powodów oso­bistych klawiszowca Ricka Battersby’ego, zwięzłe solówki gitarowe Andy’ego Revella), dramatyczna, jakby teatralna, z śpiewającym w aktorski sposób Mannem, z mnóstwem efektów ilustracyjnych, jak odgłosy zabawy dzieci, głosy z radia czy telewizo­ra, stukot maszyny do pisania.

WIESŁAW WEISS

87: BIG BIG TRAIN Folklore (2016)

Najwspanialszym dokonaniem grupy jest wydany 27 maja 2016 album Folklore. Ośmiooso­bowy skład, w którym był też już znany z Beardfish multiinstrumentalista i wokalista Rikard Sjöblom, oraz udział orkiestry zapewniły muzykę o bogatej, złożonej fakturze i efektownym brzmieniu. Czy to muzyka ludowa, jak podpowiada tytuł? Nie. Tylko z elementami folku, które były zawsze obecne w twórczości zespołu, wzmacniając charaktery­styczny, bardzo brytyjski nastrój. Priorytetem nie były też suity ani techniczne popisówki.

PAWEŁ BRZYKCY

86: OMEGA Omega 8: Csillagok útján (1978)

Wysoko oceniany w Polsce przed laty album Omega 8: Csillagok útján z 1978 roku to pinkfloy­dowanie na całego, ze szczególnym wskazaniem na The Dark Side Of The Moon, co słychać już w pi­erwszym utworze Nyitány z charakterystycznymi przejściami perkusyjnymi, pulsem basu i gilmo­urowską gitarą (poprzedza to cytat z V Symfonii Beethovena, klasyczny motyw wraca jeszcze, tworząc klamrę albumu, po Finálé). Nie da się ukryć, że Bíbor hölgy przypomina Breathe. Zespół wnosił też jednak unikatową wschodnioeuro­pejską perspektywę – Léna wyróżnia się rytmiką przywołującą na myśl konny zaprzęg, dźwiękami bałałajki i partiami na podobieństwo rosyjskich chórów. Większość utworów cechowała przebo­jowość, a towarzyszył temu koncept kosmicznej podróży (tytuł oznacza Gwiezdny szlak).

BARTEK KOZICZYŃSKI

85: PALLAS The Sentinel (1984)

Muzycy chcieli nadać swojemu debiutowi formę concept albumu. Większą część materiału stwo­rzyli na farmie w północno-wschodniej Szkocji, gdzie – jak mówił basista Graeme Murray – udało się odseparować od świata, i gdzie powstawały kompozycje, w których czuło się atmosferę wspólnych nocnych jamów. Inna kluczowa wypowiedź: Zawsze tworzyliśmy muzyczne obrazy…

PAWEŁ BRZYKCY

84: LE ORME Felona e Sorona (1973)

Felona e Sorona z 1973, czwar­te dzieło założonej siedem lat wcześniej w Margherze w gminie Wenecja grupy Le Orme, to świetna wizytówka włoskiego rocka progresywnego. Po sukcesach wcześniejszych al­bumów, psychodelicznego Ad gloriam z 1969 oraz zdecydowanie już progresywnych Collage z 1971 i Uomo di pezza z 1972 (wyrosłych z dokonań The Nice, chociaż Dei Rossi zapewnia: Nigdy nie inspi­rowaliśmy się nikim konkretnym, zawsze staraliśmy się odkrywać muzykę w sobie…), wokalista/basista/ gitarzysta Aldo Tagliapietra, klawiszowiec Tony Pagliuca i perkusista Michi Dei Rossi zapropono­wali oryginalny concept album czy raczej album z tytułową suitą w dziewięciu częściach.

MICHAŁ CHALOTA

83: GAZPACHO Night (2007)

Płytę wypełnia muzyka hipnotycz­na, w wielu fragmentach oniryczna, skrząca się od barw tak różnych instrumentów, jak fortepian, syntezatory, skrzypce, mandolina czy flażolet. Nie ma w niej elementów tradycyjnie kojarzonych z prog rockiem, jak odniesienia do muzyki klasycz­nej, długie popisy instrumentalne (zwięzłe solówki gitarowe Vilbo wtapiają się w brzmienie całego zespołu – jak w Upside Down i Valerie’s Friend) czy nietypowe podziały rytmiczne. Nie brak za to urzekających melodii, zwłaszcza w nastrojowych partiach wokalnych Ohmego (porównywanego do Thoma Yorke’a z Radiohead), są intrygujące interludia ( jak urocze fortepianowo-skrzypcowe miniatury w Dream Of Stone i Massive Illusion), jest sugestywne operowanie napięciem i dynamiką (fragmenty niespieszne, subtelne prowadzą do kulminacji o niemal metalowej energii, jak w Chequered Light Buildings czy Valerie’s Friend).

WIESŁAW WEISS

82: CURVED AIR Airconditioning (1970)

Airconditioning wypełniły bardzo oryginalne kompozycje, obfitujące w wiele odniesień, od muzyki dawnej po współczesną, opracowane z wyjątkową inwencją brzmieniową. Intryguje już otwierająca płytę It Happened Today – z frapującą rytmicznie częścią pierwszą i zdominowaną przez piękną, kantylenową partię skrzypiec częścią dru­gą. W Screw, Rob One i jednym z najsłynniejszych utworów zespołu, skomponowanym przez Waya Vivaldi, wysnutym z Czterech pór roku, oraz jego kodzie Vivaldi With Canons, to właśnie skrzypce rządzą. Na płycie jest także udane rockowe boogie Stretch, z zaskakującym nawiązaniem do muzyki współczesnej – w partii skrzypiec Waya, który wspiera tu też Kristinę wokalnie.

PAWEŁ BRZYKCY

81: ROYAL HUNT The Paradox (1997)

Jak na klimatyczne dzieło przystało, na początku sły­szymy odgłosy padającego deszczu, szum wichru, akustyczną gitarę… To The Awakening, niespełna dwuminu­towe intro, perkusyjną partią połączone z monu­mentalnym River Of Pain. Po­jawia się pierwsza ze znako­mitych solówek gitarowych Jacoba Kjae­ra. A w Tea­ring Down The World neoklasycz­ne partie klawiszowe – bogactwo brzmienia też powala. Ikonicznym (i ironicznym) utworem jest Message To God: mistrzostwo, jeśli chodzi o przebojowość i uzu­pełnianie głównej partii wokalnej dodatkowymi głosami.

PAWEŁ BRZYKCY

Pismo trafiło do internetowej przedsprzedaży, w której pozostanie przez najbliższe dni. W tym też czasie dostępne jest w promocyjnej cenie – 23,99 zł! Do regularnej sprzedaży trafi 14 maja.

Więcej informacji znajdziecie w naszym e-sklepie:

„100 PŁYT WSZECH CZASÓW – PROG ROCK” – KUP TERAZ!

KOMENTARZE

Przeczytaj także