Już 14 maja do sprzedaży trafi nowe „Wydanie Specjalne”, które przygotowała redakcja „Teraz Rocka”, a które w całości poświęciliśmy progresywnemu rockowi.
„Wydanie Specjalne: 100 PŁYT WSZECH CZASÓW – PROG ROCK” to subiektywne, przygotowane przez redakcję „Teraz Rocka” zestawienie najważniejszych albumów w historii szeroko rozumianego rocka progresywnego.
Płyty ponadczasowe, płyty kultowe, płyty które odniosły gigantyczny sukces komercyjny, a także takie docenione tylko przez progrockową niszę. To wszystko wydane na świetnej jakości papierze i w doskonałej oprawie graficznej, na 148 stronach.
Poniżej zestawienie z miejscami 90-81.
90: KARNIVOOL Sound Awake (2009)
Powstał świetny materiał, bardziej wyrafinowany niż poprzednio, który zapewnił Karnivool pierwszy duży sukces. Mówiąc w skrócie: to nowoczesny rock progresywny z naleciałościami metalowymi. Kompozycje są bardziej rozbudowane niż na debiucie, więcej się w nich dzieje (New Day, Umbra, Deadman, Change). Cechą charakterystyczną Karnivool jest zamiłowanie do skomplikowanych podziałów rytmicznych, ale przy zachowaniu dużej melodyjności, przez co zespół bywał porównywany do Toola czy The Mars Volta. Nie przeszkadzają mi porównania do Toola, bo to niesamowita grupa – mówił Drew Goddard, dodając natychmiast: Są między nami pewne podobieństwa, ale jest też wiele różnic. Nie chcemy funkcjonować w cieniu Toola ani jakiegokolwiek innego zespołu.
ROBERT FILIPOWSKI
89: NEKTAR A Tab In The Ocean (1972)
A Tab In The Ocean to już dojrzałe dzieło grupy, które do dziś zachwyca fanów prog rocka i także rocka psychodelicznego czy space rocka. Muzyka ma w sobie więcej luzu i ciepła niż na Journey To The Centre Of The Eye, urzeka też bogatszym, bardziej plastycznym brzmieniem. W tym czasie studio Dietera Dierksa przeszło z nagrywania na ośmiu ścieżkach na nagrywanie na szesnastu – wyjaśniał Moore. Poza tym album brzmi lepiej, ponieważ dostępne stały się Dolby i DBX ...
MICHAŁ CHALOTA
88: TWELFTH NIGHT Fact And Fiction (1982)
Album, wydany w grudniu 1982 właściwie bez żadnej promocji (w okładce zaprojektowanej przez Geoffa, który był zdolnym grafikiem), nie odniósł wielkiego sukcesu, ale z biegiem lat stał się dziełem kultowym. W jego klimat świetnie wprowadza rozbudowana kompozycja We Are Sane w trzech częściach, ujawniająca pewien wpływ Genesis, a jednak oryginalna, brzmieniowo bliska chwilami nowej fali (partie syntezatora Korg PolySix w wykonaniu basisty Clive’a Mittena, który musiał na sesję przejąć obowiązki nieobecnego z powodów osobistych klawiszowca Ricka Battersby’ego, zwięzłe solówki gitarowe Andy’ego Revella), dramatyczna, jakby teatralna, z śpiewającym w aktorski sposób Mannem, z mnóstwem efektów ilustracyjnych, jak odgłosy zabawy dzieci, głosy z radia czy telewizora, stukot maszyny do pisania.
WIESŁAW WEISS
87: BIG BIG TRAIN Folklore (2016)
Najwspanialszym dokonaniem grupy jest wydany 27 maja 2016 album Folklore. Ośmioosobowy skład, w którym był też już znany z Beardfish multiinstrumentalista i wokalista Rikard Sjöblom, oraz udział orkiestry zapewniły muzykę o bogatej, złożonej fakturze i efektownym brzmieniu. Czy to muzyka ludowa, jak podpowiada tytuł? Nie. Tylko z elementami folku, które były zawsze obecne w twórczości zespołu, wzmacniając charakterystyczny, bardzo brytyjski nastrój. Priorytetem nie były też suity ani techniczne popisówki.
PAWEŁ BRZYKCY
86: OMEGA Omega 8: Csillagok útján (1978)
Wysoko oceniany w Polsce przed laty album Omega 8: Csillagok útján z 1978 roku to pinkfloydowanie na całego, ze szczególnym wskazaniem na The Dark Side Of The Moon, co słychać już w pierwszym utworze Nyitány z charakterystycznymi przejściami perkusyjnymi, pulsem basu i gilmourowską gitarą (poprzedza to cytat z V Symfonii Beethovena, klasyczny motyw wraca jeszcze, tworząc klamrę albumu, po Finálé). Nie da się ukryć, że Bíbor hölgy przypomina Breathe. Zespół wnosił też jednak unikatową wschodnioeuropejską perspektywę – Léna wyróżnia się rytmiką przywołującą na myśl konny zaprzęg, dźwiękami bałałajki i partiami na podobieństwo rosyjskich chórów. Większość utworów cechowała przebojowość, a towarzyszył temu koncept kosmicznej podróży (tytuł oznacza Gwiezdny szlak).
BARTEK KOZICZYŃSKI
85: PALLAS The Sentinel (1984)
Muzycy chcieli nadać swojemu debiutowi formę concept albumu. Większą część materiału stworzyli na farmie w północno-wschodniej Szkocji, gdzie – jak mówił basista Graeme Murray – udało się odseparować od świata, i gdzie powstawały kompozycje, w których czuło się atmosferę wspólnych nocnych jamów. Inna kluczowa wypowiedź: Zawsze tworzyliśmy muzyczne obrazy…
PAWEŁ BRZYKCY
84: LE ORME Felona e Sorona (1973)
Felona e Sorona z 1973, czwarte dzieło założonej siedem lat wcześniej w Margherze w gminie Wenecja grupy Le Orme, to świetna wizytówka włoskiego rocka progresywnego. Po sukcesach wcześniejszych albumów, psychodelicznego Ad gloriam z 1969 oraz zdecydowanie już progresywnych Collage z 1971 i Uomo di pezza z 1972 (wyrosłych z dokonań The Nice, chociaż Dei Rossi zapewnia: Nigdy nie inspirowaliśmy się nikim konkretnym, zawsze staraliśmy się odkrywać muzykę w sobie…), wokalista/basista/ gitarzysta Aldo Tagliapietra, klawiszowiec Tony Pagliuca i perkusista Michi Dei Rossi zaproponowali oryginalny concept album czy raczej album z tytułową suitą w dziewięciu częściach.
MICHAŁ CHALOTA
83: GAZPACHO Night (2007)
Płytę wypełnia muzyka hipnotyczna, w wielu fragmentach oniryczna, skrząca się od barw tak różnych instrumentów, jak fortepian, syntezatory, skrzypce, mandolina czy flażolet. Nie ma w niej elementów tradycyjnie kojarzonych z prog rockiem, jak odniesienia do muzyki klasycznej, długie popisy instrumentalne (zwięzłe solówki gitarowe Vilbo wtapiają się w brzmienie całego zespołu – jak w Upside Down i Valerie’s Friend) czy nietypowe podziały rytmiczne. Nie brak za to urzekających melodii, zwłaszcza w nastrojowych partiach wokalnych Ohmego (porównywanego do Thoma Yorke’a z Radiohead), są intrygujące interludia ( jak urocze fortepianowo-skrzypcowe miniatury w Dream Of Stone i Massive Illusion), jest sugestywne operowanie napięciem i dynamiką (fragmenty niespieszne, subtelne prowadzą do kulminacji o niemal metalowej energii, jak w Chequered Light Buildings czy Valerie’s Friend).
WIESŁAW WEISS
82: CURVED AIR Airconditioning (1970)
Airconditioning wypełniły bardzo oryginalne kompozycje, obfitujące w wiele odniesień, od muzyki dawnej po współczesną, opracowane z wyjątkową inwencją brzmieniową. Intryguje już otwierająca płytę It Happened Today – z frapującą rytmicznie częścią pierwszą i zdominowaną przez piękną, kantylenową partię skrzypiec częścią drugą. W Screw, Rob One i jednym z najsłynniejszych utworów zespołu, skomponowanym przez Waya Vivaldi, wysnutym z Czterech pór roku, oraz jego kodzie Vivaldi With Canons, to właśnie skrzypce rządzą. Na płycie jest także udane rockowe boogie Stretch, z zaskakującym nawiązaniem do muzyki współczesnej – w partii skrzypiec Waya, który wspiera tu też Kristinę wokalnie.
PAWEŁ BRZYKCY
81: ROYAL HUNT The Paradox (1997)
Jak na klimatyczne dzieło przystało, na początku słyszymy odgłosy padającego deszczu, szum wichru, akustyczną gitarę… To The Awakening, niespełna dwuminutowe intro, perkusyjną partią połączone z monumentalnym River Of Pain. Pojawia się pierwsza ze znakomitych solówek gitarowych Jacoba Kjaera. A w Tearing Down The World neoklasyczne partie klawiszowe – bogactwo brzmienia też powala. Ikonicznym (i ironicznym) utworem jest Message To God: mistrzostwo, jeśli chodzi o przebojowość i uzupełnianie głównej partii wokalnej dodatkowymi głosami.
PAWEŁ BRZYKCY
Pismo trafiło do internetowej przedsprzedaży, w której pozostanie przez najbliższe dni. W tym też czasie dostępne jest w promocyjnej cenie – 23,99 zł! Do regularnej sprzedaży trafi 14 maja.
Więcej informacji znajdziecie w naszym e-sklepie:
„100 PŁYT WSZECH CZASÓW – PROG ROCK” – KUP TERAZ!

