Po publicznym zwrocie Nicki Minaj w stronę konserwatywnej polityki w USA w internecie pojawiło się kilka petycji wzywających do jej deportacji. Łącznie podpisało je już ponad 120 tysięcy osób.
W zeszłym miesiącu raperka była niespodziewanym gościem wydarzenia organizowanego przez Turning Point USA w Phoenix. Wystąpiła tam w rozmowie z Eriką Kirk, współzałożycielką organizacji i wdową po zamordowanym komentatorze politycznym Charliem Kirku. Podczas spotkania Minaj mówiła o swoim „szacunku i podziwie dla przystojnego i charyzmatycznego” Donalda Trumpa. Jednocześnie ponownie skrytykowała gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma.
Erika Kirk zapytała Minaj o falę krytyki, z jaką spotkała się po ostatnich wypowiedziach. Artystka odpowiedziała:
Nie myślę o nich. Jesteśmy fajnymi dzieciakami. Tamci ludzie są zgorzkniali, ale tak naprawdę są zgorzkniali wobec samych siebie.
Niedługo później Nicki Minaj zdezaktywowała swoje konto na Instagramie w związku z narastającą reakcją internautów. Jak informuje „Rolling Stone”, na platformie Change.org pojawiło się kilka petycji wzywających do deportacji raperki do jej rodzinnego Trynidadu i Tobago. Łącznie zebrały one ponad 120 tysięcy podpisów.
Co najmniej trzy petycje powstały między 21 a 28 grudnia, czyli w czasie zbliżonym do jej kontrowersyjnego występu. Jedna z najpopularniejszych petycji, która obecnie ma ponad 83 tysiące podpisów, została jednak utworzona już zeszłego lata, jeszcze przed falą krytyki związanej z Turning Point USA.
Rozczarowanie część fanów wyraża także w klubach. Według „Newsweeka” w sieci krążą nagrania, na których ludzie przestają tańczyć, gdy w klubach pojawiają się utwory Nicki Minaj. Popularne stały się też remiksy piosenek z udziałem raperki, z których usuwane są jej zwrotki.

