Flea pokazał jazzową wersję hitu Franka Oceana. Solowy album coraz bliżej!

/ 11 lutego, 2026
fot. Stefan Brending / 2eight.de

Flea, znany głównie basista Red Hot Chili Peppers, zaprezentował swoją wersję utworu „Thinkin Bout You” Franka Oceana.


To kolejna zapowiedź jego solowego debiutu „Honora”, który ukaże się w przyszłym miesiącu. Płyta będzie jazzowym albumem opartym głównie na brzmieniu trąbki. Artysta pracował nad nim przez dekady i zapowiada, że to zupełnie nowy rozdział jego twórczości.

Na albumie pojawią się goście ze świata jazzu i rocka. Wcześniej muzyk udostępnił już utwory „A Plea” oraz „Traffic Lights”, nagrany z Thomem Yorkem. Teraz przyszedł czas na interpretację klasyka Franka Oceana.

Thinkin Bout You” pochodzi z albumu „Channel Orange” z 2012 roku. Był to singiel z oficjalnego debiutu Oceana i szybko stał się przebojem, potwierdzając jego komercyjny i artystyczny potencjał.

Flea przyznał, że płyta zrobiła na nim ogromne wrażenie:

„Channel Orange”! Kiedy ta płyta się ukazała, totalnie mnie powaliła. Słuchałem jej dziesięć milionów razy. Nie mogłem przestać jej słuchać. Tak bardzo ją pokochałem i wciąż kocham. To był dla mnie jeden z tych przełomowych momentów w muzyce. „Thinkin Bout You” to jedna z wielu świetnych piosenek z tej płyty i pomyślałem, że fajnie będzie zagrać ją na trąbce.

Wersja studyjna utworu różni się od oryginału. Flea zamienił piosenkę w melancholijną balladę instrumentalną. Sam zagrał na trąbce i gitarze basowej. Kontrabas dograła Anna Butterss, jedna z ciekawszych postaci współczesnej sceny jazzowej. Za aranżacje smyczków odpowiada Nate Walcott z zespołu Bright Eyes, który współpracował z Fleą przy kilku utworach na „Honora”.

Thinkin Bout You” w wersji Flea można posłuchać poniżej:

Co ciekawe, gdy Flea uruchomił swoją stronę na YouTube jesienią ubiegłego roku, pierwszym opublikowanym nagraniem był właśnie film, na którym gra „Thinkin Bout You” na trąbce dla swojego syna Dariusa.

Na „Honora” znajdą się także covery „Maggot Brain” zespołu Funkadelic oraz „Wichita Lineman” Glena Campbella.

KOMENTARZE

Przeczytaj także