Były lider legendarnego zespołu The Dead Kennedys nadal walczy o powrót do zdrowia po przebytym udarze.
7 marca 67-letni Jello Biafra z The Dead Kennedys doznał udaru. Legendarny wokalista nadal nie doszedł do siebie.
Na jego profilu Facebook pojawiła się informacja na temat aktualnego stanu jego zdrowia:
Jello robi postępy, ale przed nim jest jeszcze długa droga. Jego umysł jest ostry, jak zwykle, ale nadal cierpi, bo lewa strona jego ciała nadal nie współpracuje.
O udarze Biafra poinformował w zeszłym tygodniu. Napisał wtedy:
Wyskoczyłem z łóżka, bo musiałem iść do toalety, i nagle moja lewa noga się pode mną załamała, przez co upadłem na podłogę. Nie mogłem nawet zamortyzować upadku lewą ręką, bo ona też nie działała. Spróbowałem znowu się podnieść, ale nie mogłem. Wtedy uświadomiłem sobie: „Upadłem i nie mogę wstać!”. W tym momencie pomyślałem: „O cholera, mam udar!”.
Kariera Biafry rozpoczęła się wraz z zespołem Dead Kennedys, który założył w 1978 roku w San Francisco. Był wokalistą grupy do jej rozpadu w 1986 roku. Później angażował się w liczne projekty muzyczne. Grał m.in. w elektropunkowym zespole The Witch Trials, współtworzył grupę Lard razem z muzykami Ministry, a także współpracował z zespołami D.O.A. oraz NoMeansNo. Jego najnowszym wydawnictwem pozostaje album „Tea Party Revenge Porn”, nagrany z zespołem Jello Biafra and the Guantanamo School of Medicine. Krążek ukazał się w 2020 roku.
Gdy Dead Kennedys reaktywowali się w 2001 roku, Biafra odrzucił propozycje powrotu do zespołu i do dziś nie bierze udziału w jego koncertach.

