Geddy Lee przyznał, że zespół Rush miał wątpliwości czy powrócić na scenę pod swoją nazwą.
Zespół Rush wrócił na scenę. Grupa wystąpiła w ramach Juno Awards, gdzie zagrała tylko jeden utwór – „Finding My Way” z debiutanckiego albumu Rush. Na scenie obok Geddy’ego Lee i Alexa Lifesona znalazła się perkusistka Anika Nilles i klawiszowiec Loren Gold.
To zapowiedź pełnej koncertowej reaktywacji Rush, który ostatnią trasę odbył w 2015 roku. W 2020 roku zmarł wieloletni perkusista Rush, Neil Peart.
W wywiadzie dla „Classic Rocka” Geddy Lee zapytany został, czy rozważali powrót pod inną nazwą. Odpowiedział:
A jak niby się, do cholery, mieliśmy nazwać? Gdy zespół zakończył działalność powiedzieliśmy, że Rush istnieje tylko z Neilem w składzie. To prawda. Taki Rush, jaki zna większość osób. Ale będziemy grali czterdzieści piosenek Rush, jak więc, do cholery, mielibyśmy się nazwać? Iron Maiden? Staraliśmy się jak mogliśmy uniknąć używania nazwy, jakiej używaliśmy przez 50 lat, nawet przed dojściem Neila. Ale bez sensu byłoby się nazywać „Lee i Lifeson prezentują muzykę…”. Dajmy sobie z tym spokój i bądźmy tym, czym byliśmy przez ponad 50 lat.
Rush już niedługo wyruszy w trasę koncertową. Grupa w 2026 roku da szereg koncertów w Ameryce, a na początku 2027 roku przyjedzie do Europy.
W ramach europejskiej trasy Rush zagra po raz pierwszy w Polsce: 27 marca wystąpi w krakowskiej Tauron Arenie.

