Justin Bieber wrócił na scenę podczas Coachella i zaskoczył fanów wyjątkowo nostalgicznym momentem. W trakcie koncertu artysta postanowił wrócić do początków kariery i oddać kontrolę publiczności.
Występ z 11 kwietnia był pierwszym koncertem Biebera w USA od czasu trasy „Justice” z 2022 roku. Artysta zagrał półtoragodzinny set, który rozpoczął utworami z najnowszych albumów „Swag” i „Swag II”. Koncert miał minimalistyczną formę. Bieber przez większość czasu występował sam na scenie.
Najwięcej emocji wzbudził jednak moment w środku koncertu. Bieber usiadł na stołku, sięgnął po laptop i zaczął przeglądać swoje stare nagrania na YouTube. Jednocześnie pytał fanów na czacie transmisji, które utwory chcieliby usłyszeć. Publiczność wskazywała kolejne tytuły, a artysta wykonywał je na żywo.
W tej części koncertu zabrzmiały m.in. „Baby”, „That Should Be Me oraz „Favorite Girl”. Tę ostatnią piosenkę Bieber zagrał po raz pierwszy od 2013 roku. Fragmentu można posłuchać poniżej:
Podczas nostalgicznego segmentu pokazano także archiwalne materiały z początków kariery artysty. Wśród nich znalazły się nagrania, na których Bieber przewraca się na scenie, wpada na szklane drzwi oraz wykonuje wczesne covery utworów Chrisa Browna i Ne-Yo. To właśnie te nagrania pomogły mu zdobyć kontrakt płytowy w 2008 roku.
Podczas koncertu pojawili się również goście specjalni. Na scenie wystąpili The Kid LAROI, Dijon, Tems, Wizkid oraz Mk.gee.
