Jedna z największych gwiazd rocka zmaga się z problemami podczas tegorocznej trasy koncertowej.
Bruce Springsteen ruszył w kwietniu w trasę koncertową po USA. Trasa wystartowała wkrótce po wydaniu utworu „Streets of Minneapolis”, w którym Bruce krytykuje administrację Donalda Trumpa oraz działalność jednostki ICE zajmującej się deportowaniem imigrantów.
Bruce Springsteen i Donald Trump już wcześniej się starli: Springsteen podczas koncertów krytykował amerykańskiego prezydenta, na co ten odpowiadał złośliwymi uwagami na temat Bruce’a w internecie. Teraz jednak napięcie osiągnęło nowy poziom.
W wywiadzie dla „Daily Mail” gitarzysta Steve Van Zandt przyznaje, że obecna trasa przebiega w nieco innej atmosferze:
Ta trasa jest nieco inna z powodu podwyższonej ochrony. Mamy do czynienia z bardzo specyficznymi czasami politycznymi i podczas tej trasy padało wiele gróźb, zwłaszcza gróźb śmierci. Zawsze jakieś są, ale tym razem ich liczba wzrosła. FBI i inne służby uważnie się przyglądają sytuacji i są zaniepokojone, zresztą słusznie. Zależy nam na bezpieczeństwie fanów, dlatego też tym razem szczególną wagę przykładamy do zapewnienia dodatkowych środków bezpieczeństwa.
Trasa Bruce’a Springsteena dobiegnie końca 30 maja. Na razie odbyło się bez żadnych incydentów.

