Pattie Boyd przyznała, że nikt związany z powstającymi biografiami The Beatles nie skontaktował się z nią, mimo że w filmach pojawi się jej postać.
Sam Mendes przygotowuje obecnie ambitny projekt składający się z czterech osobnych filmów o The Beatles. Produkcje mają trafić do kin w kwietniu 2028 roku.
Każdy film pokaże historię zespołu z perspektywy innego członka grupy. W rolach głównych wystąpią Paul Mescal jako Paul McCartney, Harris Dickinson jako John Lennon, Joseph Quinn jako George Harrison oraz Barry Keoghan jako Ringo Starr.
W obsadzie znalazły się także Saoirse Ronan, Anna Sawai, Mia McKenna-Bruce i Aimee Lou Wood. Aktorki wcielą się odpowiednio w Lindę McCartney, Yoko Ono, Maureen Starkey i Pattie Boyd.
Była żona George’a Harrisona skomentowała sprawę w podcaście „Miss O’Dell: Abbey Road To Tulsa Time”, prowadzonym przez Chrisa O’Della. Boyd nie ukrywa jednak rozczarowania tym, że twórcy filmów nawet się z nią nie skontaktowali:
Mogę się oczywiście mylić, ale wydawało mi się, że byłoby uprzejmie wspomnieć mi o tym albo dać znać, że zatrudnili kogoś, kto będzie mnie grał. Nie sądzisz, że powinni mnie poinformować? A jednak nikt się ze mną nie kontaktował. Mogłabym opowiedzieć im naprawdę świetne historie.
Była modelka zasugerowała też, że twórcy nie są zainteresowani prawdziwymi wspomnieniami osób, które były blisko zespołu:
Nie wydaje mi się, żeby chcieli to wiedzieć. Myślę, że chcą stworzyć coś zupełnie innego, jakąś inną historię.
Boyd poszła jeszcze dalej i oceniła, że nadchodzące filmy prawdopodobnie „nie mają nic wspólnego z prawdą”, dodała, że „twórcy nie chcą rozmawiać z ludźmi, którzy naprawdę tam byli”. Według niej projekt bardziej przypomina „wizję filmowca dotyczącą tego, co jego zdaniem się wydarzyło”.
Pattie Boyd poznała George’a Harrisona na planie filmu „A Hard Day’s Night” w 1964 roku. Para pobrała się dwa lata później, a rozwiodła w 1977 roku.
W styczniu fani po raz pierwszy zobaczyli głównych aktorów w charakteryzacji. Zdjęcia pojawiły się na pocztówkach rozrzuconych po Liverpool Institute for Performing Arts. Wielu fanów zwróciło uwagę na duże podobieństwo Paula Mescala do młodego Paula McCartneya.
