Po latach oczekiwania Iron Maiden wreszcie trafi do Rock and Roll Hall of Fame, jednak były perkusista zespołu, Nicko McBrain, przyznaje, że to wyróżnienie budzi w nim zarówno radość, jak i pewne wątpliwości.
W rozmowie z Capnharris muzyk, który zakończył koncertowanie z Iron Maiden pod koniec 2024 roku, przyznał, że ma „mieszane uczucia” wobec całej inicjatywy.
To wspaniałe wyróżnienie, niezależnie od całej polityki, która się z tym wiąże. Uważam, że to piękny ukłon w stronę fanów, choć ostatecznie to nie oni decydują, kto trafia do Hall of Fame. Mimo wszystko to wielki zaszczyt.
– powiedział McBrain.
Do Rock and Roll Hall of Fame zostaną wprowadzeni obecni członkowie Iron Maiden – Bruce Dickinson, Steve Harris, Adrian Smith, Dave Murray i Janick Gers – a także byli muzycy zespołu: Paul Di’Anno, Blaze Bayley, Dennis Stratton, Clive Burr oraz sam Nicko McBrain.
Choć ceremonia odbędzie się 14 listopada w Los Angeles, Iron Maiden nie pojawi się na wydarzeniu. Menedżer grupy Rod Smallwood potwierdził, że w tym czasie zespół będzie koncertował w Australii w ramach trwającej trasy.
McBrain odniósł się również do kontrowersji wokół samej instytucji. Jego zdaniem przez lata wiele wybitnych rockowych i metalowych zespołów było pomijanych, a sposób wybierania laureatów często budził dyskusje. Mimo to perkusista podkreśla, że dla niego pozostaje to ważne i prestiżowe wyróżnienie.
Przy okazji wywiadu muzyk przypomniał także, że 22 października 2026 roku ukaże się jego autobiografia „Hello Boys And Girls!”, nad którą pracował przez wiele lat.

